Alex_Disease Alex_Disease
3030
BLOG

Kim umiera dwa razy czyli absurdy Korei Północnej

Alex_Disease Alex_Disease Polityka Obserwuj notkę 36

No i stało się, zmarł największy współczesny dyktator i ciemiężca narodu północnokoreańskiego Kim Dzong Il. Co prawda umarł już po raz drugi, bowiem pewien japoński profesor z Waseda University stwierdził 3 lata temu, że Kim zmarł w 2003 roku i został zastąpiony sobowtórem. Nie bacząc na te rewelacje, oficjalnie władze Korei Północnej potwierdziły w poniedziałek śmierć najokrutniejszego dyktatora naszych czasów. Ponoć umarł w pociągu będąc w napięciu psychofizycznym ale już po paru dniach południowokoreański wywiad zasugerował, że to jedynie chwyt propagandowy i Kim odszedł będąc w tym czasie w swoim wypasionym domu. No fajnie. Nie wiemy gdzie i kiedy się urodził, nie wiemy też gdzie i kiedy umarł. Za to wiemy, że jego narodziny jak i śmierć były spowite mgiełką mistycyzmu i obwieszczone dziwnymi zjawiskami przyrodniczymi. Innymi słowy groteska na miarę mistrzów renesansowych sztuk teatralnych. Dwie daty urodziń, dwie daty zgonu.

Bo Korea Północna to właśnie taki kraj. Kraj absurdów większych niż te z jakimi mamy do czynienia w Unii Europejskiej choć przestrzegam przed zbytnim optymizmem bo UE generalnie zmierza w stronę komunizmu. Ale mniejsza o to. Komunizm w Korei Północnej to nie jest jakiś tam "zwyczajny komunizm" w wydaniu sowieckim. Albo inaczej. W Europie tak naprawdę nigdy nie było komunizmu. Dążono do niego bardziej lub mniej intensywnie ale to co się udało zbudować, to zamordystyczny socjalizm, który oczywiście musiał skończyć tak jak skończył. Okres ten nazywamy umownie komunizmem gdyż KPZR miało w nazwie słowo "komunizm".

Komunizm to się dopiero udało zbudować w Korei Północnej przy konformistycznej mentalności Azjatów i ich biernej postawie. Oczywiście po pewnych modyfikacjach.  Bowiem klasyczny komunizm marksistowski musiał zostać skorygowany o ideologię Dżucze, zakładającą pełną samodzielność kraju i wręcz ekstremalny izolacjonizm. Dlatego permanentna rewolucja z baśni Marksa została zastąpiona ideologią Dżucze. Było to bardzo wygodne dla władz, gdyż nie musiały one szukać żadnych kompromisów ani wspierać partyzantek komunistycznych w innych krajach. Poza tym permanentna rewolucja nie powiodła się, świat został podzielony wedle kryteriów ekonomicznych, a dwa największe mocarstwa o skrajnie różnych konstrukcjach dysponowały bronią jądrową, która była w stanie zniszczyć ludzkość w nuklearnym holokauście.  Zatem ten element marksistowskiej ideologii musiał zostać odrzucony, co za tym idzie zanegowany został komunizm u podstaw.

Paradoksalnie jednak, to właśnie w Korei Północnej udało się stworzyć taki mały światek komunistyczny, za absolutnym równaniem do zera, gdzie wszystkie pensje w kraju były takie same, gdzie wszyscy ludzie jedli to samo, gdzie wszyscy musieli ubierać się tak samo i mieć podobne fryzury (zatwierdzane nawiasem mówiąc przez władze). Ukochany przywódca Kim ir Sen nawet po śmierci rządził krajem 4 lata, zaś jego następca Kim Dzong Il oficjalnie znał się na wszystkim, choć był nieukiem, którego wyrzucono ze studiów za pijaństwo. Kazał też siebie tytułować "genialnym pilotem myśliwskim", a przecież nigdy nie wsiadł do żadnego samolotu bo bał się latać.

I może to wszystko brzmi groteskowo, zabawnie ale nie należy zapominać, że Korea Północna to przede wszystkim gigantyczny obóz koncentracyjny gdzie ludzi traktuje się dosłownie jak bydło, a właściwie znacznie gorzej. I nie ma w tym cienia przesady. Ludzie umierają z głodu na ulicach, a gdyby nie pomoc zachodu w dostarczaniu żywności, ten kraj przestałby istnieć. Zachód pomaga w zamian za obietnice nierozwijania badań nad bronią atomową. W oficjalnej propagandzie Korei Północnej pomoc od zachodu jest wymuszana pod groźbą użycia siły i tak to się tam wszystko kręci.

Korea Północna to socjalistyczny skansen, kraj równości absolutnej czyli używając języka ekonomistów, kraj w którym rozwarstwienie społeczne praktycznie nie istnieje, wszyscy mają po równo bo w końcu wszyscy mają takie same żołądki no i nie ma wyzysku kapitalistów.  Dlatego jeśli jakiś dureń powie wam, że lekiem na całe zło cywilizowanego świata jest pozbycie się kapitalizmu odeślijcie go do Korei Północnej. Tam ten lek testowany jest już dziesiątki lat. Z opłakanym skutkiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka