NIestety Kraków potwierdził, że pytanie społeczeństwa o cokolwiek nie ma sensu. Bo ludzie to są jakieś mało perspektywiczne, czy zwyczajnie głupie. Dlatego rację ma premier Tusk nie zgadzając się na żadne incjatywy referendalne - po co mu slalom gigant między trudno ustawionymi tyczkami ludzkich potrzeb i woli narodu. On przecież sam sobie sterem i okrętem, i w ogóle mucha nie siada (ta przez małe M oczywiście).
Tym samym frukty ominęły bossa Tajnera i wszystkie tam Izabele, no ale to nie koniec świata. Do promocji zostaje zgłosić się do komisji Księgi Rekordów Guinessa z "Najdroższym-nikomu-nie-potrzebnym-logo" inspirowanym nb. jakimś pradawnym bóstwem, czego w grodzie Kraka pewnie zdzierżyć nie mogli i stąd to całe zamieszanie.
A wystarczyło poczekać z ujawnieniem nowego wcielenia Cthulhu do czasu rozstrzygnięcia referendum...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)