Napisałem to u Ufki. Moje wspomnienie też jest związane z S24. W nocy miałem swój dyżur na parkingu społecznym. W ciszy napisałem przeznaczoną do wystawienia właśnie 10. kwietnia notkę porównującą mord katyński z zagładą Woli 5-9.sierpnia 1944. Do dziś tej notki jeszcze nie wystawiłem.
Rano telefon od synowej. Szok. Telefon do Maryli. U niej szok. Przy otwartym telewizorze wchodzę do forum Yahoo!
Tam wiedzą, że zginął w katastrofie prezydent Polski z prezesem polskiego banku centralnego.
Jeden z pierwszych komentarzy z Ameryki pod tą informacją sucho stwierdza "jeszcze w Rosji nikt nie zginął bez powodu". Prawda to czy głupi żart?
Dostaję kondolencje od przyjaciela Norwega z fotografią jego polskiej flagi opuszczonej gdzieś w Norwegii do pół masztu.
Popołudnie spędzam na blogu rosyjskim. Czytam relacje z miejsca katastrofy. Czytam relację Amielina ze Smoleńska (jego dokumentacja fotograficzna miejsc rozbijana się samolotu do dziś ma wielką wartość dowodową - przy okazji czuję jak słabi zawodowo są polscy dziennikarze, żaden tam z własnej inicjatywy - poza Wiśniewskim z TVP - niczym podobnym jak Amelin się tam nie wykazał - widać nie było rozkazu)
Dużo klikam komentarzy z Rosjanami stamtąd, z Amielinem także. Niemal wszyscy "ruscy" są głęboko wstrząśnięci. Jednemu z nich na jego prośbę obiecuję, że rano od niego zapalę lampkę przed Pałacem prezydenckim. Zapaliłem. Od siebie też.
Idąc tam drogę mieliśmy wtedy jasno wskazaną:


Komentarze
Pokaż komentarze (5)