Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
75 obserwujących
516 notek
1271k odsłon
  1205   4

Dzięki modelarstwu też można propagować historię

Model P.11c wykonany przez niemieckiego modelarza Olivera Peissla. Zdjęcie: Modelluniversium
Model P.11c wykonany przez niemieckiego modelarza Olivera Peissla. Zdjęcie: Modelluniversium

Z prawdziwą przyjemnością chciałem Was poinformować o sukcesach polskiej firmy modelarskiej "IBG Models" i jej modelu polskiego myśliwca PZL P.11c w skali 1/32. Model ten robi prawdziwą furorę na rynku modelarskim i został wybrany „modelem roku” przez niemiecki prestiżowy magazyn modelarski „Modell Fan”.

Także i inne magazyny specjalistyczne nie szczędzą superlatyw, recenzując ten model.

Wielu modelarzy zainspirował on do zainteresowania się historią „polskich skrzydeł” zarówno od strony historii techniki jak i zmagań polskich pilotów z niemieckim agresorem.

Model „Jedenastki” wykonany jest z ogromną precyzją, na podstawie dokumentacji remontowej wytworzonej w warszawskiej wytwórni PZL – Airbus, która wykonała restaurację jedynego zachowanego na świecie egzemplarza tej zasłużonej maszyny, dla Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. To tam możecie podziwiać egzemplarz tego samolotu, o bogatej przeszłości i niezwykłych dziejach.

image

Model posiada dokładnie wykonane wnętrze kadłuba i świetnie opracowany silnik. Zdjęcie: via Flachenty

image

Po udziale w kampanii wrześniowej P.11c trafił do zbiorów Muzeum Lotnictwa w Berlinie. Po bombardowaniach Berlina został ewakuowany na tereny wielkopolski do Czarnkowa. Tam przetrwał schowany w stodole do 1945 roku. Nie był to dobry czas dla przedwojennych konstrukcji lotniczych i samolot cudem przetrwał celowe niszczenie śladów po „sanacyjnej Polsce” w czasach terroru stalinowskiego. Wiele maszyn z tej znalezionej w Czarnkowie kolekcji „Göringa” zostało wtedy poważnie uszkodzonych i ograbionych z części.

Jeszcze gorzej miały samoloty Polskich Sił Powietrznych na zachodzie. Dwa „Spitfire” i jeden „Hurricane” z polskich dywizjonów myśliwskich, które przyleciały do Polski i trafiły do kolekcji Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, zostały porąbane siekierami przez zastęp krzepkich Junaków walczących z wszelkimi śladami pamięci o wysiłku polskiego oręża kierowanego przez Rząd w Londynie.

Odmawiano też przyjęcia polskich maszyn, jakie trafiły do Rumunii, a były to „Łosie”, „Karasie” i „Jedenastki”. Były to niepowtarzalna szansa, aby te maszyny uratować przed zniszczeniem i zachować w muzeach – a były wtedy w stanie technicznym pozwalającym na wykonywanie lotów.

Obecnie jedynie Turcja posiada w swoim muzeum egzemplarz następcy PZL P.11, którym był PZL P.24. Nie zachował się żaden „Łoś”, „Karaś” ani inny bojowy samolot polskiej przedwojennej produkcji.

Z tego powodu tak ważne dla popularyzacji polskiej myśli technicznej i bohaterstwa polskich pilotów, jest modelarstwo!

Dobry model jest wart więcej niż tysiąc słów, i to widzimy na przykładzie wspomnianego modelu firmy IBG. Już modelarze na całym świecie z wypiekami na twarzy czekają na następne polskie maszyny. Fora internetowe ożywiły się dyskusjami o polskiej myśli technicznej, a model P.11c stał się obowiązkową ozdobą każdej kolekcji modelarskiej.

Ostatnim modelem, jaki wykonałem był model firmy „Airfix” samolotu „Spitfire” Mk Vb, w skali 1/24, w malowaniu maszyny z polskiego Dywizjonu 303, na której latał Jan Zumbach. Choć na nim postanowiłem zakończyć swoją kolekcję modeli, nie pozwolę sobie na to, aby nie dołączyła do niej polska „Jedenastka” i zaraz jak otworzą sklepy kupuję ją.

Wiem jak to działa. „Spitfire” zajmuje w moim biurze honorowe miejsce i kiedy odwiedzają nas goście zawsze ten model prowokuje dyskusję o polskich pilotach i ich wkładzie w pokonanie niemieckiej Luftwaffe. Z pewnością dołączy do niego cudowny model P.11c firmy IBG

Drodzy właściciele i pracownicy firmy IBG!

Składam Wam moje gratulacje i najwyższe wyrazy podziwu. Doskonała robota dla pamięci o polskich pilotach i propagowania polskiej myśli technicznej.

A skoro o „Jedenastce” mowa, to muszę Wam wyjaśnić, ideę „polskiego płata” w niej zastosowanego.

 Jak widzicie, ma on „mewi” kształt. W centralnym punkcie kadłuba w miejscu połączenia, płat ten jest najcieńszy. Z miejsca pilota płat nie zabiera wiele więcej widoczności niż rama wiatrochronu kabiny, zapewniając jednoczenie nieograniczoną widoczność w górę i dół. To była ogromna zaleta P.11 podczas nierównej walki ze znacznie szybszymi maszynami przeciwnika.

image

Oczywiście cienka konstrukcja skrzydła w miejscu połączenia z kadłubem wymuszała zastosowanie dwóch zastrzałów po obu stronach kadłuba, przenoszących siły i zapobiegających złożeniu się płatów w locie. Wymyślone przez inżyniera Puławskiego i zastosowane pierwszy raz w samolocie PZL P.1 skrzydło znalazło wielu naśladowców na całym świecie - szczególnie we Francji.

Kolejną niezwykłą cechą P.11 były odrzucane główne kadłubowe zbiorniki paliwa. W razie przestrzelenia podczas walki, pilot mógł przy pomocy dźwigni pozbyć się zbiornika i zyskać czas na podjęcie decyzji o skoku na spadochronie lub lądowaniu awaryjnym bez silnika.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości