Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
80 obserwujących
533 notki
1318k odsłon
  2249   1

Kociokwik…


Niemieccy „Zieloni”, po ostatnio nurkujących sondażach lansowanej na następczynię Kanclerz Merkel Annaleny Baerbock tracą zimną głowę. Jak zwykle w takich przypadkach postanowili, jak tonący brzytwy, chwycić się „argumentum ad Holokaustum”.

Ale po kolei.

Napompowana przez różne sondaże kandydatka „Zielonych” Annalena Baerbock posiadając ogromną przewagę nad rywalami już witała się z gąską, a dokładnie z urzędem kanclerskim.

Szumiały te sondaże w głowie niezbyt mądrej Annaleny na tyle, że straciła całkowicie czujność i rozsądek. Na lewo i prawo prezentowała program wyborczy, który można nazwać dokręcaniem ekologicznej śruby. Dziwny to był program, bo oparty na samych szykanach. Zakaz gonił zakaz. A to bełkotano o zakazie budowy domków jednorodzinnych powracając do idei wielkiej płyty, a to prawiono o zakazie spożywania mięsa, natychmiastowego zakazu silników spalinowych, zakazie latania samolotami itp. itd.

Oczywiście były to balony próbne bynajmniej nie wypuszczane przez samą Baerbock, ale mniej znanych polityków i aktywistów zapraszanych masowo do dyskusji przez dziennikarzy prasowych i telewizyjnych.

Mimo cierpiętniczej, z pozycji każdego niemal Niemca, perspektywy zakazu pożerania ukochanych wursztów, zjadanych razem z ogromnymi sznyclami w ilościach niepoliczalnych każdego dnia w każdym niemieckim landzie, a także latania na ulubioną „Malle”, sondaże zielonej polityk pięły się w górę szybciej niż startująca rakieta.

Aż nagle coś się zacięło i na jaw zaczęły wychodzić niejasności, jakie pojawiały się w oficjalnym życiorysie kandydatki na najwyższy niemiecki urząd. Kłamstwo goniło kłamstwo do tego stopnia, że w tej chwili nie wiadomo nawet, jakie wykształcenie posiada zawsze rozszczebiotana Annalena.

Annalena skwitowała to, jako nieporozumienia i nie przeprosiła za ordynarne kłamstwa w życiorysie. Przykładowo, kiedy odbywała praktykę w biurze parząc kawę i herbatki wpisywała sobie bycie szefem tego biura. Wpisała sobie też nigdy nieukończone studia na poziomie licencjata w Niemczech.

Już wszyscy zapomnieli o niedawnej kolejnej z rzędu aferze w niemieckim rządzie, kiedy udowodniono jednej z minister splagiatowanie doktoratu. Minister przed ogłoszeniem werdyktu Uniwersytetu w Berlinie podała się do dymisji, a parę dni temu oficjalnie odebrano jej tytuł doktora.

Ale kłamstwa Baerbock spowodowały, że ludzie zaczęli się zastanawiać jaka elita polityczna nimi rządzi.

Chyba sami politycy wyczuwają te klimaty społecznego niezadowolenia. No i przerażeni uruchamiają przeróżnych aktywistów w skrajnie zlewaczonych mediach.

Kiedy nic już nie pomaga w skołatanych głowach zaczynają się tlić myśli, jakie do głowy żadnemu normalnemu człowiekowi przyjść nie mogą. No i w odsiecz „zielonym” postanowiła przyjść Carolin Emcke publicystka z „Süddeutsche Zeitung”. Na rozpoczynającym się zjeździe partii „Zielonych” porównała ona krytykę wobec badaczy klimatu do prześladowania Żydów.

No to dopiero „mądra głowa”… Co gorsza inni politycy „Zielonych” poparli to niedopuszczalne porównanie. A mieli okazję, aby się odciąć. Jak na razie stoją w jednej linii.

Zanim ten zjazd się skończy proponuję, aby zebrać wszystkich „Zielonych” załadować w samoloty, których tak nienawidzą i wysłać na obowiązkową wycieczkę zaczynając od Auschwitz. Taka reedukacyjna wycieczka powinna pokazać niemieckim ekologom, co ich przodkowie wyrządzili Żydom i jako to się ma do krytyki klimatycznych aktywistów.

Parę lat temu Paweł Jędrzejewski z Form Żydów Polskich napisał na Salonie 24 notkę pod tytułem „Magdaleny Środy rzucanie 'nowymi Żydami'”. Użył wtedy słowa "strzelić sobie Żydem". To, co obecnie niemieccy Zieloni robią jest w istocie ilustracją prawdziwości wniosków jakie Jędrzejewski wysnuł przed paroma laty.


Lubię to! Skomentuj32 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka