Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
84 obserwujących
575 notek
1426k odsłon
  2547   7

Czy musimy się znowu wstydzić bycia Niemcami?


Tytułowe pytanie zadał felietonista „Die Welt” Harald Martenstein przed paroma dniami. Biorąc pod uwagę obecne zachowanie rządu SPD wobec konfliktu na Ukrainie wnioski są bardzo smutne. Ale powodów do wstydu dostarczyły także poprzednie rządy w czasach Schrödera i Angeli Merkel. Zdaniem wielu historyków, politologów i wojskowych Niemcy w dużej mierze wyhodowali nowego potwora, jakim jest putinowska Rosja.

Problem w tym, że skala powiązań z Rosją niemieckiego świata polityki, przekracza wyobrażenia przeciętnego obywatela.

Odmowa wpuszczenia do Kijowa Prezydenta Steinmeiera zadziałała jak wywoływacz tej bardzo brzydkiej fotografii, na której widzimy główne postacie niemieckiej polityki w zażyłych kontaktach z Putinem.

Kogo tam nie ma?

Są starzy nienawistnicy ciągle okładający Polskę zarzutami o nieprzestrzeganie praworządności. Na jednym ze zdjęć widzimy człowieka o chrapliwym głosie jakby komentatora kronik wojennych, dawniej żegnającego hitlerowskiego zbrodniarza wojennego na podsztudgardzkim cmentarzu słowami, w których przedstawiał go, jako bohatera antyhitlerowskiej opozycji. Facet ten trzyma rękę na wielkim kurku gazowym podczas ceremonii otwarcia NS 1.

„Obraz” ten pojawił się w przestrzeni publicznej po haniebnym ataku byłego Ministra Spraw Zagranicznych Niemiec Sigmara Gabriela na Ambasadora Ukrainy w Niemczech. Ambasador Ukrainy zwrócił jedynie uwagę na to, że SPD wpadła w „pajęczynę powiązań z putinowską Rosją”. Genialne posunięcie, ale nawet Ambasador nie liczył na to jak bardzo niektórym puszczą nerwy i jak głośno zadzwonią, jako nożyce na stołach.

Sigmar Gabriel od dawna zaszył się w politycznej mysiej norze, ale ktoś wywołał go przed szereg, aby bronił prorosyjskich pryncypiów i jak to na Sigmara przystało popisał się on niespotykanym chamstwem. Gabriel wszystko konsultuje ze Schröderem i jest obecnie głosem Schrödera, którego niemieccy politycy schowali do szafy. Obawiam się, że jedynie chwilowo. Schröder czeka na swoją kolejkę podobnie jak Merkel.

On już dawniej często nie panował na emocjami, ale tym razem, jak to się mówi w Polsce – przegiął na całego. Pozwolił sobie na pogróżki wobec Ambasadora i nazwanie go złośliwym i rozsiewającym teorie spiskowe. Można powiedzieć, że Gabriel stracił okazję, aby dalej siedzieć cicho w swojej mysiej norze.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i SPD w mediach niemieckich zaczęła być traktowana bezlitośnie. Także międzynarodowa prasa już nazywa Niemcy największym sojusznikiem Putina.

Odsłaniane są kolejne afery tak grubymi nićmi szyte, że pozostaje wątpić w stare niemieckie powiedzenie „Ordnug muss sein”. Wręcz przeciwnie wydaje się, że w niemieckich Landach politycy mają prawo do tego, aby ich oświadczenia podatkowe były gubione przez urząd skarbowy.

Tak stało się z oświadczeniem proputinowskiej szefowej Landu Mecklemburg Vorpommern Manueli Schwesig zamieszanej w omijanie prawa, aby ukończyć Nord Stream II. Ale to tylko wierzchołek lodowej góry.

Oczywiście SPD nie jest jedyną winną takiej sytuacji.

Arogancja Angeli Merkel wydaje się nie mieć żadnych granic. Kiedy pytano ją o zajęcie stanowiska wobec swoich błędów w polityce ostatnich lat, jej rzeczniczka bezczelnie odpowiedziała, że Merkel obecnie przebywa we Włoszech i „podziwia wybitne dzieła sztuki”. Ot co - PR na Katarzynę II. Caryca też „podziwiała jako koneserka sztuki”, kiedy inne kraje się wykrwawiały.

Ale dla mnie to nie zaskoczenie. Kiedy przyjaciółka gościła w urzędzie kanclerskim, podczas ponad 2,5 godzinnej wizyty zadała Merkel pytanie o portret tej carycy wiszący na honorowym miejscu urzędu. Merkel odpowiedziała bez zająknięcia, że to jej polityczny wzór. No pięknie. Tu spotyka się estetyka Putina z estetyką Merkel. Putin za swój wzór bierze cara Aleksandra III, a Merkel Katarzynę II.

No to się dobrali jak w korcu maku…

Kto uratuje teraz twarz Niemiec po takiej katastrofie wizerunkowej i politycznej?

Moim zdaniem jest już za późno na ratunek i można stwierdzić, że niemieckie elity ponownie w historii tego kraju zepchnęły Niemcy w związki z ludźmi, którym bliska jest wojna, jako przedłużenie polityki.

Niemcy „wykasowały” się na długo, jako kraj, który odgrywał przewodnią rolę w europejskiej polityce. I nie jest to moje prywatne zdanie, ale zdanie wielu analityków i dziennikarzy.

Pisałem już ze dwa razy na swoim blogu, że trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której świat daje Niemcom trzecią szansę, aby być na szczycie po katastrofalnych błędach jakie tyle razy popełnili. Dwie wojny powinny wystarczyć, aby nie było przebaczenia po trzeciej wpadce.

SPD obecnie odpowiada za utratę wiarygodności Niemiec, jako członka sojuszu. Dziennikarze i rozsądni politycy przecierają oczy ze zdumienia, kiedy Kanclerz kolejny raz wynajduje preteksty, aby nie pomagać wykrwawiającej się Ukrainie.

Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka