Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
85 obserwujących
590 notek
1470k odsłon
  1095   2

Miś. Czyli, nigdy nie wyrzucajcie swoich pluszowych przyjaciół!

Czołg typu "Comet" na jakim walczył pluszowy miś. Zdjęcie: https://www.worldwarphotos.info/gallery/uk/british-tanks/comet/
Czołg typu "Comet" na jakim walczył pluszowy miś. Zdjęcie: https://www.worldwarphotos.info/gallery/uk/british-tanks/comet/

Dzisiaj dzień pluszowego misia, przyjaciela wszystkich dzieci. Ponieważ Salon24 od pewnego czasu posiada nowe grono czytelników, specjalnie dla nich przypominam moję notkę na temat niezwykłych pluszowych bohaterów.

Przed trzema laty przeczytałem w „Bildzie” wzruszającą historię o dzielnym pluszowym misiu, który podczas wojny „walczył” na pokładzie angielskiego czołgu „Cromwell”, a następnie „Comet” z 11 Dywizji Pancernej. Dywizja ta wyzwalała między innymi obóz koncentracyjny Bergen-Belsen, w którym umieszczono też ponad 1000 żołnierzy Armii Krajowej po Powstaniu Warszawskim. Po zakończeniu wojny, uczestniczył w paradzie zwycięstwa w Berlinie 07 września 1945 roku.

Misio ten został wystawiony na licytację przez Toma Matthews juniora, syna angielskiego czołgisty, który otrzymał go w 1944 roku od holenderskiej rodziny, po wyzwoleniu miejscowości Raamsdonksveer, w której ona mieszkała. Tom Matthews jr. niestety nie ma dzieci i w wieku 76 lat postanowił sprzedać towarzysza walki swojego taty, aby ten niedźwiedź nigdy nie trafił na wysypisko śmieci.

To była dobra decyzja, bo miś został wylicytowany za rekordową cenę 4000 funtów i trafił do kolekcji 1000 pluszowych misiaków, w większości należących wcześniej też do żołnierzy walczących podczas I i II wojny światowej. Jak widzicie trafił do zacnego towarzystwa weteranów i zapewne nie będzie się nudzić, a opowieściom frontowym nie będzie końca. Nowa właścicielka misiaka i posiadaczka tej imponującej kolekcji, powitała go czułym całusem w ucho, co uwieczniły media angielskie.


image

Główny bohater naszej opowieści miś żołnierz z z artykułu "Bilda". Zrzut strony www.bild.de/news/ausland



Podczas wojny niezliczone zastępy  pluszów na pokładach okrętów, czołgów i samolotów wiernie towarzyszyły swoim właścicielom. Kiedy żołnierze spali w polu, czasem te większe plusze służyły im oficjalnie, jako poduszki – wszak niektórym "twardzielom" nie wypadało się przyznać do przytulania maskotki – a te mniejsze w śpiworach przytulane były bardziej „nieoficjalnie”. Misie koiły zszarpane nerwy, przypominały o rodzinach i domowym cieple.

Ale też ginęły w spadających w płomieniach samolotach razem ze swoimi opiekunami, czasem skakały na spadochronach, a czasem dryfowały w łodziach ratunkowych. Kiedy zaś przyszło zwycięstwo, plusze dumnie zajmowały eksponowane miejsca w wozach bojowych i paradowały razem z żołnierzami.


image

Ten plusz latał myśliwskim "Defiantem", jako członek załogi posiadającej najwięcej zestrzeleń niemieckich maszyn dokonanych na tym typie samolotu. Wraz ze swoją załogą dzielnie bronił nieba na Dunkierką, podczas ewakuacji wojsk sprzymierzonych po klęsce Francji. Zródło: https://www.worldwarphotos.info/wp-content/gallery/uk/raf/defiant/


Zbliżają się Święta. Wasze dzieciaki zapewne znajdą pod choinką niejednego pluszaka.

Wiele z nich zżyje się z waszymi pociechami i będą stanowić część rodziny przez wiele lat. Będą Wam towarzyszyć na wycieczkach, w życiu codziennym, w chwilach radości i smutku, was i waszych dzieci. Nigdy nie wyrzucajcie ich! Jeśli się znudzą niech trafią do domów dziecka, do biednych rodzin, ale nigdy na wysypisko!

W mojej rodzinie „nadmiary” wraz z nowymi kupionymi zabawkami, wyprane i czyste zawoziłem do domów dziecka i na charytatywne kolonie dla dzieci z ubogich rodzin i zawsze widziałem tę radość z jaką były przyjmowane, ściskane i całowane.

W moim domu mamy z setkę pluszowych stworów.

Są to misie, konie, foki, smoki, hipopotamy wiele innych. One nigdy nie trafią na wysypisko, są częścią naszego życia, przypominają o najbardziej radosnych chwilach z naszego i naszych pociech dzieciństwa. Wędrowały po górach,  wraz z młodą latoroślą umieszczone w specjalnie przygotowanym woreczku na magnezję, wspinały się dzielnie w skałkach, latały ze mną na loty treningowe i te  wyczynowe do szybowcowej odznaki.

Wiele z nich zrobionych było własnoręcznie i chyba one są najbardziej kochane i hołubione. Mimo, że wszyscy w rodzinie już dorośli, te pluszowe zwierzaki nadal zajmują eksponowane miejsca i od czasu do czasu dostają całusa. Wszak dzielnie pomagały dorastać nam i naszym dzieciakom.

Jeden z pluszowych smoków towarzyszy mi we wszystkich moich lotach i był obecny podczas diamentowych wspinaczek szybowcem na tatrzańskiej fali.

Kochajcie wasze pluszaki, są częścią historii Waszego życia!


Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości