Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
48 obserwujących
365 notek
781k odsłon
1867 odsłon

W rocznicę śmierci Arcybiskupa Józefa Życińskiego.

Wykop Skomentuj58

Kiedyś przeglądając posty pod artykułem o ewolucji, przeczytałem taki argument podany przez ultrakonserwatywnego zwolennika kreacjonizmu:

"Pan Bóg nie miałby najmniejszego problemu w stworzeniu 6-8 tysięcy lat temu świata wyglądającego na kilka miliardów lat. Ze wszystkimi supernowymi, białymi karłami, kośćmi dinozaurów, proporcjami między izotopami itp"

Tylko, po co??? Chyba, że chciałby zadowolić ultrakonserwatywnych i ortodoksyjnych wierzących. Ale taką możliwość potraktujmy, jako reductio ad absurdum.

Wielki wybuch z jego etapami i ewolucją wszechświata bardzo zbliża nas do opisu w Genesis.
Z wielkim wybuchem byłbym jednak bardziej ostrożny, to jest na dziś wyjaśnienie, które będzie uzupełniane i weryfikowane, a może kiedyś uznane za niewystarczające i błędne. Tak to jest z naszym poszukiwaniem Prawdy. Tak czy tak, każdy, kto poszukuje, odczuwa radość z poznawania tego Świata. W tradycji starotestamentowego przekazu sam Pan Bóg jest wielkim eksperymentatorem. Poczytajcie Genesis!

Tworzył przyglądał się i oceniał - badał. Gdy zapalił światło/światłość stwierdził, że jest dobra i oddzielił ją od ciemności, podobnie z wodą i lądem. Zwróćcie uwagę na to, że po każdym etapie aktu stworzenia Bóg przygląda się mu. Jest dobre? Hmmm... Ok działam dalej.

Wszechświat pokazuje nam, że funkcjonuje z jednej strony jak dobrze oprogramowana w prawa fizyki maszyna, gdzie piękno stworzenia bezwzględnie poddaje się prawom ewolucji materii, tak jak w przypadku tworzenia się pierwiastków, ale też nieubłaganym prawom niszczenia całych tak skomplikowanych struktur jak galaktyki. Na tym poziomie wystarczają prawa fizyki, aby wszystko objaśnić w działaniu. Oczywiście w tym świecie Bóg jest tylko projektantem, lub może w ogóle nie istnieć.

Z drugiej strony możemy dostrzegać stałą ingerencję Boga w dziejach świata. To immamentne odczucia, kiedy coś badamy i poznajemy. Oczywiście cała spuścizna przeżyć religijnych też powinna być brana pod uwagę. Jakoś często o tym się zapomina, że kultura daje wiele odpowiedzi i uzupełnia nauki ścisłe.

"Wszechświat maszyna czy myśl?" Kto pamięta tę książkę Józefa Życińskiego i Michała Hellera?

Ja opowiadam się po stronie tych, którzy mówią: i maszyna i myśl.

Ewolucja dość dobrze opisuje zależności występujące w przyrodzie. Działa jak system samoregulujący się. Oczywiście znamy systemy samoregulujące się, ale sterowalne. Znający dostęp do systemu, może zawsze wprowadzić modyfikację algorytmu. Znamy komplikację i ogrom Wszechświata i wiemy, że jest ewolucyjny, że to jest podstawa Stworzenia.

Bóg zbudował go moim zdaniem tak jak my konstruujemy samoloty, tak jak samolot musi być stateczny, ale sterowalny, być może podobnie jest z naszym Wszechświatem. Jako pilot po wytrymowaniu prawidłowo skonstruowanej maszyny mogę puścić stery nawet, gdy nie ma automatycznego pilota i nic się nie stanie. Porządnie skonstruowany samolot będzie leciał bez mojej ingerencji, jeśli będzie stateczny, ale ja w każdej chwili mogę ingerować w jego lot…

Od badań Ilii Prigożyna (Prigogine) nad oscylatorami chemicznymi i teorią entropii, mamy dowody na to, że stany energetyczne nie zawsze dążą do wzrostu entropii nieodwracalnie. Ewolucja układu może dziać się bez ingerencji z zewnątrz, i wiemy jak łatwo zainicjować zmiany w układzie.

Spór jak jest naprawdę pozostanie jądrem filozofii przez następne wieki, ale filozofia na żadne pytanie jeszcze nigdy nie odpowiedziała jasno i klarownie. Raczej przez wieki udziela iście „pytyjskich” odpowiedzi. Tu przypominają mi się moje długie rozmowy z wtedy jeszcze księdzem profesorem Józefem Życińskim. Często, kiedy już brakowało argumentów, dokuczałem Życińskiemu, że filozofia to proteza mózgu. Miał poczucie humoru i ogromną wiedzę, więc zawsze się tylko uśmiechał, albo patrzył z politowaniem. Dziś 10 lutego mija kolejna rocznica jego śmierci.

Życiński był człowiekiem zafascynowanym ogromem i logicznością Stworzenia. Był ponadprzeciętnie inteligentny, z ogromną wiedzą z zakresu nauk ścisłych i humanistycznych. To była zaleta w rozważaniach naukowych, ale niestety bardzo często, nie był rozumiany przez „przeciętnych” wiernych. Ale jak miało być inaczej, jeśli członkowie KIK-ów, jeszcze w latach osiemdziesiątych, głośno bucząc opuszczali jego wykłady o ewolucji – wiesz Alpejski, ja jeszcze nie zacząłem mówić o sporze pomiędzy Huxleyem a Wilberforcem, a oni już wyszli, bucząc, że skandal, że katolicki profesor nie może mówić pozytywnie o Darwinie… – żalił się kiedyś po powrocie z wykładu, w pewnym KIK-u w południowej Polsce, i widziałem prawdziwy smutek w jego oczach. To oddalało go od ultrakonserwatywnych środowisk – wiesz, są w Polsce tacy co wyznają zasadę „Bereza dla zbereźników”, a największym zberezeństwem dla nich jest nauka –  dodał po chwili.

Wykop Skomentuj58
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie