Moralnie mamy rację wspierając oddolne procesy na Ukrainie...ale każdy szanujący się polityk musi spojrzeć na każdą sprawę z dwóch stron...Jak to zamęczał na okrągło p.Wałęsa...trzeba być pragmatycznym...
Zgodnie z naszym honorem i sumieniem wspieramy przemiany na Ukrainie...ale co będziemy z tego mieli? 10 lat temu wspieraliśmy „pomarańczową rewolucję” i nic z tego nie mieliśmy, problemy z gazem i budowę NordStreamu. Nie pomogliśmy Ukraińcom w przemianach wierząc w ich samowystarczalne zdolności i zwycięska opozycja zatłukła się w ciągu roku (może i przy pomocy pieniędzy Putina, ale to nie ważne).
Rok temu Ukraina nie chciała słyszeć o dyskusji na temat Wołynia...my też chowaliśmy sprawę pod dywan, aby nie drażnić...(może i dobrze, bo bylibyśmy odbierani jak Żydzi wciąż domagający się przeprosin za IIWŚ...choć swoją drogą od Ukraińców mamy większe prawo domagać się przeprosin, ale wiemy jak te prośby- żądania są odbierane przez naród ukraiński...). Choć niedrażnienie nic nie da, gdy specjalne medialne źródła Putina zaczną szczuć oba narody na siebie... Walczymy o Ukrainę w UE...
Jeśli się okaże, że Putin pozwoli Ukraińcom na zbliżenie z UE, to co może się stać? Co zrobimy dalej?
Stara UE nie jest skora do wydawania pieniędzy, przystąpienie do UE zostanie odsunięte na kilkanaście lat więc Ukraina będzie liczyć na swojego najlepszego sąsiada...czyli Polskę...a my jesteśmy biedni jak mysz kościelna. Jeśli ich wesprzemy pomoc finansową tak jak Grecję to społeczeństwo Polskie szybko pokaże środkowy palec w wyborach lub w protestach (nawet gdy damy janosikowy 1mld jak USA, kpina)...już mamy niezadowolonych hodowców tucznika, którzy mają gdzieś wielką politykę...on chce kasy za świniaka i tyla...Z kolei jeśli uchylimy trochę nasz rynek pracy efekt będzie podobny, a gdy UE otworzy trochę rynek pracy, to unijne siły nacjonalistyczne jeszcze bardziej się wzmocnią, Polacy w UE poczują konkurencję, a nasz rynek też odczuje konkurencję taniej siły roboczej. A znając naszych parapracodawców chętnie wykorzystają tańszą siłę roboczą i Ukraińcy mogą ponownie poczuć niechęć do panów lachów...A Ci co myślą, że jak wspomożemy Ukrainę i oni nam coś oddadzą z kresów to mogą się popukać w czoło, a jeśli myślą, że po kilkunastu latach Ukraina wejdzie do UE i będziemy mogli wykupić nasze ziemi (jak to robią u nas teraz Niemcy) to też może zapomnieć bo jak już to uczynią tak bogatsi Niemcy, Holendrzy, Francuzi...a gdy odkupimy garstkę ziemi to znowu Ukraińcy poczują powrót niechęci do panów lachów...
Gdy z kolei nie damy pieniędzy Ukrainie, to szybko ukraiński fanklub Polski zmieni się w nienawidzącą lachów oszukaną masę. A jeśli dodatkowo w ramach zemsty Putin podkręci atmosferę na Ukrainie poprzez działania finansowe (dobry wujek Wołodia), medialne, i „wpływowe ośrodki gospodarcze” czyli oligarchów to możemy się w niedługim czasie spodziewać sąsiadów typu dzisiejsza Litwa, a w najgorszym Białoruś...i wtedy będziemy już mieli wielkie manewry wojskowe pod naszą całą granicą wschodnią......
Gdy do tego dodamy mściwe działania Putina na Polsce to wew. rozkład państwa polskiego będzie bardzo bolesny. Weźmy na to, że po przejęciu Krymu Putin odpuszcza resztę Ukrainy (w końcu pokazał swoim obywatelom jaki Wania jest silny, a zachodnich partnerów nie chce bardziej drażnić) to po kilku miesiącach fochów państwa zachodnie chętnie wrócą do robienia interesów z Rosją. A my będziemy mogli tylko pooglądać zamkniętą granicę z Rosją. W końcu już widać jak Francja,Włochy i Anglia wcale nie chcą zrywać stosunków z Rosją...Co ich tam będą obchodzić jakieś wschodnie państwa jak Polska. W końcu to i tak tania siła robocza, nic poza tym, a obywatelom starej unii odbierają pracę. Niech dołączy do antypolskiego Camerona jakiś nowy Schroeder w Niemczech i już jesteśmy podani jak na widelcu. Nie będą się chcieli z nami solidaryzować, kolejny raz za Gdańsk czy Krym?...Oni choćby się mocno angażowali w sprawę Ukrainy nie ucierpią za bardzo ze strony Putina...maluczcy jak Polska owszem...
A jak obecnie działają w sprawie Ukrainy kraje takie jak Czechy, Słowacja, Węgry, Bułgaria, Łotwa, Finlandia...niby powinni być zainteresowani zabezpieczeniem ze strony Rosji, a także strefą buforową jaką jest Ukraina...ale jakoś wielkiego hałasu z ich strony nie widzimy...jeśli od 7 lat nie budowało się wspólnego przymierza z tymi krajami to Polska nie powinna oczekiwać, że będą mówić wspólnym głosem Pani Grybauskaitė z Tuskiem? Czy Orban z Tuskiem? Trochę za późno na nawiązywanie kontaktów, a tym bardziej na machanie szabelką. Dla rządzącej PO było ważniejsze rozgrywanie lokalnego przeciwnika czyli PiS...nawet przy pomocy KGB i Putina...harcerzyki w 2010 dostały lekcję bezwzględnej polityki i się wystraszyły.
Powinniśmy dać szansę wielkim mocarstwom na działanie, a my ewentualnie dyplomatycznie w cieniu działać na rzecz Ukrainy, nie w pierwszym rzędzie. Inaczej Putin wskazał już palcem kto odpowie za tą zniewagę...Litwa i Polska. Będzie próbował rozsadzić nas wewnętrznie, poprzez dalszy podział, nacisk gospodarczy, finansowy, rozłam między sąsiadami w UE (w końcu największy lobbing w UE jest ze strony Rosji) i napuszczając sąsiadów na siebie, przedstawiając nas dalej jako rusofobów, antysemitów, wspierających faszystów. Zachód bombardowany takimi przekazami szybko zapomni jaka Rosja Putina naprawdę jest...
USA może wesprzeć Polskę, ale zastanawia mnie rola jednego wpływowego środowiska w USA czyli Żydów amerykańskich. USA ma wsparcie jednego potężnego partnera czyli Izraela. Środowisko żydowskie jest bardzo silne. Kwestia jest taka, jaką rolę w obecnym Izraelu odgrywają rosyjscy Żydzi przybyli tam w ciągu ostatnich 25lat? Czy są związani z Izraelem i USA mocniej niż z Rosją? A jeśli mają duży wpływ na środowiska żydowskie w USA to czy dodatkowo nie będą sterowali poczynaniami USA w Europie. Wśród putinowskich oligarchów i biznesmenów jest wielu pochodzenia żydowskiego ( na przekór temu co można wyczytać na forach, że Putin zatrzyma żydowską finansjerę z USA) , którzy żyją w Izraelu oraz współpracują z Izraelem, a za pośrednictwem Izraela z USA. Czy rząd bierze to pod uwagę? W co tak naprawdę gra tamto środowisko? Nawet w 1939r wielu Żydów myślało, że z wkroczeniem Niemców zmieni się tylko plakietka na urzędzie i interesy będzie można dalej prowadzić... Czy 20letnie szarganie dobrego imienia Polski jest czasem nieprzypadkowe? Czy tylko wydumane odszkodowania interesują czy coś więcej? Przecież oficjalnie Izrael chce mieć w nas sojusznika, USA też, a ciągle dostajemy od nich pstryczka w nos.
Także ciągle musimy patrzeć tylko na siebie i patrzeć na ręce innym, za siebie i wewnątrz siebie, nie można naiwnie wierzyć wszystkim wokoło, w ich honor i dobrą wolę....Czysty pragmatyzm, którego przez wieki nie umiemy się nauczyć, u nas zawsze dominuje poczucie moralności i honoru, dobrze, ale nie za wszelką cenę i do ostatniego guzika...przez to cierpimy...
Ciągle powołujemy się na politykę marszałka Piłsudskiego...Polska silna suwerenną i silną Ukrainą. Ale nawet on widział, że jeśli nie da się stworzyć takiej Ukrainy to lepiej mieć ją przy sobie. Co dalej zamierzał? Czy tak jak Beck chciał honorowo bronić sprawy Francji i Anglii przeciwstawiając się Hitlerowi? Nie. To była przegrana polityka, która kosztowała nas totalną zagładę. Polityka Polski po śmierci marszałka Piłsudskiego wydaje nam się obecnie jakąś totalną porażką, swawolą i głupotą...wtedy tak nie było, wierzono w pakty jak dzisiaj. I nie widziano zagrożenia ze strony Sowietów? Szok. Czyżby Sowieci mieli tak dobrą siatkę wywiadowczą. Pewnie tak, ale nie tylko. Piłsudski pewnie przyjąłby inną taktykę niż Beck, Rydz-Śmigły. Widząc zagrożenie przyjąłby może mniejsze zło, paktowałby z Hitlerem, może stałby się satelickim państwem Rzeszy, ale wiedział po 1920r jak wygląda drugi przeciwnik, Stalin. Bylibyśmy jak Węgry, Słowacja, Finlandia, Bułgaria, Włochy czyli państwa, które ostatecznie wiele mniej, a nawet w ogóle nie ucierpiały ze strony Rosji i Niemiec. Wyszliśmy najgorzej jak mogliśmy ze zderzenia z dwoma dyktatorami i fałszywymi przyjaciółmi...
....Jeśli przyjąć taką optykę to lepiej było stanąć po stronie najsilniejszego i najsprytniejszego w danej chwili w Europie czyli Putina.
Przyjmijmy, że Ukraina i tak się zagryzie i nic z tego nie będzie i nie będziemy mieli (tak jak po Iraku, Afganistanie, wiośnie arabskiej...) Tak przemilczając lub wspierając Putina uzyskalibyśmy przychylność, lepsze warunki do dostępu na ich rynek (zwłaszcza jeśli UE wprowadziłaby embargo na jakiś czas). Może przychylnym okiem spojrzałby na złą historię w stosunku do Polski, może coś by odtajnił, coś wspomógł w sprawach kresów... Owszem Putin szybko chciałby wykreować jakąś dyktaturę typu putinowskiego, łukaszenkowego lub janukowyczowego...ale rządy PO chwilami bardzo przypominały te putinowskie. A Tusk przybierał pozy Putina. Bylibyśmy państwem marionetkowym, ale z zasługami i przychylnością Putina...
Jeśli władze PO 5lat temu poszły już drogą pojednania z Putinem to powinny trzymać się tej drogi, a nie ze strachu teraz kombinować i ustawiać się pod wiatr. Myśleli, że to zabawa harcerzyków...Straty i tak już są nieodwracalne (elity opozycji zginęły, w kraju rozłam i podział, gospodarka zależna od UE). A postkomuchy w Polsce też nie są rozliczone więc prlowska banda szybko by się skumała z towarzyszami rosjanami. Moglibyśmy liczyć na dofinansowanie, tanie surowce...być może pomogliby nam wydobywać ropę z łupków za 80% udziałów Rosjan w tej branży (ale czy teraz poprzez łapówki i przejęcia jest inaczej?) Tusk z Komorowskim mieli wielkie szanse na zbliżenie z Putinem...po katastrofie mieli możliwość dzwonienia do cara ile chcieli...a jeśli już nie dbali o sprawy katastrofy to mogli przynajmniej poprzez kontakty z Putinem zapewnić dobrą pozycję Polski w polityce Kremla. Ale p. Komorowski woli oglądać żyrandole i z zaistniałej szansy ostatni raz skorzystał 2lata temu!!!! (jak można 2lata temu ostatni raz dzwonić, gdy sprawa smoleńska jest tak spaprana i pozostawiona sama sobie na łasce Putina i Prezydent do niego nie dzwoni...). Mógłby choć mędzić i jęczeć to przynajmniej Putin by wiedział, że Prezydentowi Polski zależy na prawdziwym zakończeniu tej sprawy i że zależy na poprzednim Prezydencie i na tragicznie zmarłych politykach, że elita polityczna Polski jest zjednoczona...a tak to Putin myśli, jeśli władze Polski mają sprawę w dupie to co ja się będę przejmował...Porażka...A pożyteczni idioci jak Snowden, Depardieu (gdzie on jest, zdobywa Krym?) pokazali jak się zdobywa serce Putina....
Ciekawe jakby reagował marszałek Piłsudski widząc obecną UE, czy czasem nie zmieniłby spojrzenia na Ukrainę w obecnym układzie i może spróbowałby współpracować i rozgrywać kanciarza Putina...Jeśli UE nie będzie zdecydowanie przeciwstawiać się Putinowi - a nie będzie – to może większym zyskiem będzie rozgrywanie Putina w sojuszu z nim...ale nie na klęczkach i z całkowitym oddaniem jak to robił Jaruzelski z jego bandą.
To wszystko to takie gdybanie, ale stawiając się Putinowi będziemy mieć tak czy siak wielkie g...Historia uczy panowie historycy...To scenariusz na najbliższe 10lat...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)