0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  614   0

Geneza kwietnia 2010 część druga

 Słowo, a raczej skrót NATO– urosło w swym potocznym znaczeniu do symbolu czegoś, co w swoim założeniu kojarzyć się powinno przynajmniej nam – Polakom, z synonimem bezpieczeństwa militarnego.

 

Tymczasem – nic bardziej mylnego, albowiem na przestrzeni od ostatnich lat 20 wieku aż do dzisiaj – jego funkcje uległy totalnemu rozmydleniu, a stało się to głównie za sprawą politycznych ustaleń niemieckiego Bundestagu. WPBiO (Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony powołana została do życia na mocy traktatu z Maastricht, w którym to dokumencie zawarto ustalenia, że obrona terytorium UE prowadzona będzie przez Unię Zachodnio Europejską. 19 czerwca 1992 r. Rada Ministerialna UZE zadecydowała o utworzeniu europejskich sił zbrojnych o nazwie Forces Answerable to WEU (FAWEU), które miały służyć wspólnej obronie w razie zaistnienia potrzeby oraz prowadzeniu misji petersberskich. Skład sił został ustalony 19 maja 1993 r. w Rzymie i zatwierdzony 22 listopada 1993 r. przez UZE. Wojska te składały się z ponad 2000 jednostek i mogły być używane także przez NATO. W 1996 r. Niemcy zaproponowały włączenie UZE do UE, a w 1999 r. podczas przewodnictwa obydwie te organizacje włączyły do swojego programu rozważania nad europejską polityką obronną. Francja wówczas popierała niemieckie propozycje, jednak w opozycji stała Wielka Brytania, która nie chciała włączać UZE do UE, lecz ustanowić w ramach NATO specjalny europejski filar, będący do dyspozycji UE.

Na spotkaniu Rady Europejskiej w Kolonii w dniach 3-4 czerwca 1999 r. przywódcy państw UE przyjęli deklarację o umacnianiu wspólnej europejskiej polityki w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, w której oświadczono, że UE musi móc w pełni decydować o prowadzeniu operacji zapobiegania konfliktom i zarządzania kryzysowego, dlatego powinna dysponować swoimi siłami, które będą działać niezależnie od NATO. UE miała przejąć od UZE funkcje operacyjne, m.in. misje petersberskie, jednak również potwierdzono rolę NATO jako najważniejszego elementu wspólnej obrony.

Doktryna polityki obronnej Niemiec, oparta jest na podstawowym dokumencie określającym cele polityki obronnej Niemiec i jakie opublikowany został przez niemieckie Ministerstwo Obrony w maju 2003 r. w tzw. wytycznych działania (Verteidigungspolitische Richtlinien, dalej: VR). W szóstym rozdziale tego dokumentu, definiującym „pryncypia i interesy” RFN, wskazano, iż podstawą bezpieczeństwa państwa są zarówno utrzymanie partnerstwa transatlantyckiego, jak i rozwój wspólnej europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony (WEPBiO). Określono w nim również, iż NATO oraz militarna obecność sił amerykańskich w Europie są nieodzowne dla utrzymania bezpieczeństwa na kontynencie. Wspólna europejska polityka bezpieczeństwa i obrony ma być nie tyle konkurencją dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, ile jego „niezbędnym uzupełnieniem” (notwendige Ergänzung), bezpieczeństwo obywateli zaś może być zapewnione wyłącznie przez uczestnictwo Niemiec w obu tych instytucjach. Dlatego Niemcy będą dążyć do rozwoju zarówno WEPBiO jak i NATO oraz przyczyniać się do poprawy skuteczności ich reagowania. Przytoczone założenia zostały rozwinięte w szczegółowych dyrektywach (rozdział VIII VR) dotyczących funkcjonowania sił zbrojnych. Ich struktura i zasoby mają służyć w pierwszej kolejności wypełnianiu zobowiązań wynikających z członkostwa w NATO i UE. Wg omawianej doktryny, użycie wojsk poza granicami kraju dopuszcza się jedynie w sytuacji prowadzenia działań przez te dwie organizacje, pod warunkiem zagwarantowania mandatu ONZ lub OBWE na ich przeprowadzenie. Jedynymi wyjątkami od tej zasady mogą być operacje związane z ewakuacją własnych obywateli lub „operacjami ratunkowymi”.

Co to praktycznie oznacza?

Ano ni mniej ni więcej tylko tyle, o czym powiedziałem już w poprzednim odcinku. Aby „NATO” mogło zareagować – niezbędne jest wcześniejsze uzyskanie mandatu ONZ lub OBWU, zaś to, jak się ten mandat uzyskuje w sytuacji gdy istnieje zagwarantowane np. dla ROSJI prawo weta – pozostawię już bez komentarza.

Czy śp. Pan Prezydent L. Kaczyński o tym wiedział?

Proszę mi wybaczyć to retoryczne skądinąd pytanie, bo przecież jako zwierzchnik sił zbrojnych RP wiedzieć oczywiście musiał. Wiedzieć to jedno, a zdawać sobie sprawę z wynikających z tego tytuł zagrożeń to drugie ale i na tym polu nie można MU było nic zarzucić.

Jako jeden z nielicznych polityków, zdawał sobie również sprawę z faktu, iż sama przynależność Polski do struktur UE oraz NATO nie rozwiązuje w sposób bezpośredni żadnego z problemów z jakimi styka się na co dzień lub zetknąć się może w przyszłości Polska jako państwo zarówno w sferze gospodarczej jak i militarnej. Polityka gospodarcza UE to jedynie hasło, albowiem zawsze jako pierwszoplanowe rozgrywane będą interesy jej najbogatszych członków, zaś myślenie inne niż przedstawione w tym momencie, traktowane być może jedynie w kategoriach utopii lub jak kto woli pobożnych życzeń.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale