Zajrzalem w gazetke i oczarowalo mnie to zdjecie:

(Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)
To dom pani Trawny w ktorym mieszkaja panstwo Moskalikowie i Glowaccy.
Piekny domek, Mazury, klimat, jeziorko pewnie gdzies w poblizu.
Musze wyjatkowo pochwalic Gazete.Pl, ze zadala sobie trud wyjasnienia paru rzeczy o pani Trawny, ktore mnie bardzo interesowaly.
Otoz pani Trawny ma polskie obywatelstwo. Gdyby go nie miala, nie odzyskalaby nieruchomosci.
Wladza ludowa nie dopelnila formalnosci.
Drugi fakt - panstwo Glowaccy i Moskalikowie mogli nabyc dom, w ktorym chwilowo mieszkaja. Przynajmniej zasiedzieliby w dobrej wierze.
Po 2000 roku sytuacja się zmieniła i dawni właściciele mogą odzyskiwać swoje majątki. - Wszystko przez kruczek prawny - tłumaczy radca prawny Lech Obara z Ruchu Prawników przeciwko Niemieckim Roszczeniom. Wynikał on z niefrasobliwości władz komunistycznych, które dokumenty wyjazdowe dla przesiedleńców z decyzją o pozbawieniu ich obywatelstwa polskiego wydawały zbiorowo - dla dużej grupy emigrujących - zamiast indywidualnie. W 2000 roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że standardy państwa prawa wymagały dostarczenia decyzji o pozbawieniu obywatelstwa każdemu zainteresowanemu z osobna. Dzięki temu przesiedleńcy mogą się starać o administracyjne potwierdzenie, że nigdy nie utracili obywatelstwa polskiego, czyli że dziś mają podwójne obywatelstwo - i polskie, i niemieckie. Przesiedleńcy z tej okazji korzystają. - Gdyby byli tylko Niemcami, nie mieliby szans na odzyskanie nieruchomości pozostawionych w Polsce - mówi Obara.
Najgłośniejszy przypadek odzyskania majątku na podstawie tej wykładni NSA to historia Agnes Trawny. W latach 70. wyjechała spod Szczytna do Niemiec i od kilku lat walczy o odzyskanie ojcowizny we wsi Narty. W czwartek sąd zdecydował o eksmisji dwóch rodzin - obecnych mieszkańców - z domu, który opuściła wyjeżdżając do Niemiec. - Wyrok o eksmisję wcale mnie nie zdziwił - mówi Stanisław Kowalski, zastępca dyrektora wydziału infrastruktury Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie. - To nie była własność tych rodzin [a skarbu państwa - red.], one tam tylko mieszkały. Pani Trawny wyegzekwowała swoje prawo własności wobec bezprawnych najemców.
Sytuacji tej prawdopodobnie udałoby się uniknąć, gdyby zamieszkujące je od lat rodziny wykupiły nieruchomość. - Wówczas ich prawa własności nie można by podważyć - twierdzi Kowalski.
Wiecej i ciekawa dyskusja pod:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7281336.html


Komentarze
Pokaż komentarze (21)