W Niemczech pierwszy ze szczytu szczytow zostal wlasnie osiagniety. 11 milionow volkswagenow tdi jezdzi po okolicy i swiecie i zatruwa powietrze ponad norme.
Koncern VW zrobil cos nieskonczenie durnego.
Niemiecki samochod, nawet dowolnej marki, potad symbol najlepszej techniki, straci dobre imie.
Ale od poczatku.
Jeszcze za srodkowego PRLa bylem na dyskusji technicznej. Fachowiec - nazwijmy go profesorem - opowiadal w zawodowce o ochronie srodowiska i pomiarach zanieczyszczen.
Mowil jak to go wezwano z ekipa w okolice pewnej elektrowni i kazano mierzyc sklad powietrza, bo w okolicy zaczely sie krowy slaniac na nogach i padac. Instancje partyjne byly zaniepokojone. Ekipa przyjechala, rozstawila plyty na slupkach, odczekala pare godzin, zmierzyla wysokosc pylu na plytkach, napisala raport i odjechala. Wszystko bylo w normie. Krotko potem nasz profesor dostal anonimem wiadomosc, ze ma mierzyc noca. Zrobil. Ekipa rozstawila plytki noca, odczekala pare godzin i wielce sie zdumiala. Na plytkach byla taka piramida pylu, ze nawet nie bylo wiadomo ile z tej piramidy sie zsunelo na grunt.
Okazalo sie, ze za dnia elektrownia wlacza filtry i utrzymuje swietnie wszelkie normy, a noca wlacza pod filtrami wentylatory i caly za dnia zebrany pyl puszcza kominami na okolice.
Ta historia przypomniala mi sie dzisiaj. Na testy VW wlacza filtry, poza testami wali w atmosfere pylami ponad wszelkie normy.
Skad to sie bierze?
Pierwszym pojazdem w rodzinie byl elegancki chrabaszcz 1300 z radiem na dlugie i srednie. Chodzil bez zaklocen, do roboty przy nim tez nie bylo wiele. Chodzil az zardzewial. Typowy przyklad starego "Made in Germany".

(rok 1973, wiadomo kartofliska etc., zrodlo: http://www.sommer73.de)
Potem zaczelo sie wszystko pomalu psuc. I zasadniczo dzisiaj wszystkiemu jest winna globalizacja.
Nie da sie juz robic kokosow uczciwa praca, bo swiat jest jednym naczyniem. Trzeba gonic za ulamkiem centa na cenie, a takoz i dla zysku ryzykowac jakies braki. Poki ma sie monopol, sprawa idzie dobrze. Kiedy konczy sie przewaga, ochrona przez granice i cla, kiedy byle kto moze szybko sporzadzic podrobe, wtedy jest koniec.
A tym koncem sa aktualnie grozne dla zycia zarowki z Chin, ktore ktos sprzedaje przez internet z pominieciem kontroli technicznych, takoz zepsute mieso uplynniane w gotowych wyrobach o pieknych nazwach, konina z Rumunii zamiast krajowej wolowiny w gotowych lasagne, partactwo w warsztatach samochodowych, elektronika psujaca sie natychmiast po okresie gwarancyjnym, etc.
Ze sportu:
SV Rheinsüd Köln - Germania Lich-Steinstraß 2:1 (1:1). Przegrywajaca bramka padla w chwili, kiedy wkroczylem na trybuny w Köln-Sürth. Padly pierwsze propozycje, zebym przestal przychodzic na mecze, bo przynosze pecha.
Aktualnie przynosze pecha mojemu Hoffenheim, Borussii Mönchengladbach, Alemannii Aachen, a i Bayern stoi do przerwy 0:1 z Wolfsburgiem czyli VW.
(555) 470 074



Komentarze
Pokaż komentarze (24)