Wracam z meczu SV Türkspor Bergheim 93 kontra moja Germania Lich-Steinstraß.
Bylo cos jak u Jaroslawa Haszka w jego reportazu z meczu w Dolnej Bawarii.
O trzeciej godzinie sypie jak zwykle na mecz. W pol godziny bylem pod stadionem w Bergheim punktualnie na II polowe. Widze, ze graja. Parkuje fure, maszeruje na boisko, juz nie graja. Okazalo sie, ze to dopiero koniec I polowy. Z kwadransem opoznienia. Dziwne, ale szkodzi nic.
Polatalem kwadrans po dzielincy o wdziecznej nazwie Quadrath i wracam na mecz. I zrozumialem to opoznienie. Miejscowi zajmowali sie wylacznie faulowaniem i udawaniem sfaulowanego. Sedzia ostrozny. Kibole w liczbie sztuk 30 wrzaskiem dlugo komentowali kazda decyzje sedziego. Po pol godzinie na srodku boiska lezy jeden z miejscowych i trzyma sie za brzuch. Wrzask, ryk, nikt nic nie wie. Znosza go. Po 5 dalszych minutach dluga przerwa w meczu. Przyjezdza karetka i wjezdza na boisko. Okazuje sie, ze lekarz nie tej wiary co trzeba. Za dalsze 5 minut na polu gry stoja dwie karetki. Sedzia z bocznymi zabarykadowany w komorce. Trzeba go przekonywac, ze moze bezkarnie wyjsc. Zapalaja swiatla, koncowka meczu. Jeden z miejscowym na oczach wszystkich wali piesca naszego w plecy. Zolta kartka, druga juz czyli czerwona, zawodnik odmawia zejscia z pola. Przerwa. W koncu schodzi. Miejscowi w zamieszaniu strzelaja bramke, sedzia uznaje. Przerwa w meczu na jubel i tance. Na boisku lata ten z czerwona kartka wyslany do szatni. Ostatnie minuty, nasi wyrownuja. Bijatyka. Sedzia konczy mecz i ucieka. Nasi uciekaja. Miejscowi wolaja "Nu, pagadi!".
Rewanz u naszych bedzie ostatnim meczem tego sezonu. 5 czerwca 2016, zapraszam!
Mecz trwal trzy kwadranse dluzej niz normalnie.
W czasie meczu gracze miejscowych podchodzili do naszego trenera i kibicow, zeby "podyskutowac". W przerwie czynili to kibice miejscowych. Kierownik klubu miejscowych po turecku pokrzykiwal na dwoch naszych Turkow, zebysmy przestali faulowac, zebysmy zaczeli grac jak mezczyzni.
Wsrod naszych kobicow mieszana kombinacja, jeden w wozku inwalidzkim, paru seniorow, rodzice gracy i - po to sie jedzie na mecz - laski, czyli aktualne narzeczone graczy.
Po stronie przeciwnej sami mezczyzni. Dwa bloki. Mlodzi w skorzanych kurtkach grasujacy przy polu boiska i drugi blok - starzyzna stojaca spokojnie na podescie pod budynkiem klubowym.
Nasi spadli jako najlepszy spadkowicz. Miejscowi od 2 lat awansuja co roku. Gdyby grano normalnie, musialby byc wynik dwucyfrowy dla naszych. A tak - 1:1 - i powrot do wyzszej klasy sie powoli oddala.
(392) 501 444



Komentarze
Pokaż komentarze (11)