Slyszalem wczoraj w telewizji w Szkle Kontaktowym nastepujaca teorie sprawy peknietej opony:
Pan prezydent musi miec bezpieczny samochod. Najlepszy bylby samochod opancerzony. Ale te sa piekielnie drogie. No to kupuje sie piekne BMW, na ktore akurat starcza pieniedzy, i przerabia we wlasnym zakresie na samochod pancerny. Zmienia sie cos w karoserii, spawa jakies blachy, czym traci sie gwarancje producenta na caly woz. Do tego oszczedza sie na czym sie da, czyli ntp. na oponach, jezdzac nimi do pierwszego wypadku czy tez do kompletnego zdarcia.
No i ma sie fure PRAWIE jak samochod pancerny.
I tym wozem gna sie potem w kolumnie ile silniki wydola.
Jacek Fedorowicz nazywal to w ksiazce "W zasadzie tak" oszczednoscia fasadowa. Wyrzucamy z okna piecsetki, ale zakladamy rekawiczki, zeby nie pobrudzic parapetow.
Co robila przez tydzien komisja ekspertow Macierewicza? Ogladala stojaca gdzie blizniacza Tutke.
Przez tydzien. To podejrzewam, ze byl to tzw. wyjazd integracyjny.
(573) 565 333


Komentarze
Pokaż komentarze (13)