Nieznajomosc dziel wielkich kompozytorow prowadzi do roznych nieporozumien.
Wicepremier techniczny (techniczny = manualny), minister od braku kultury (awanturuje sie w teatrach), idzie na koncert muzyki. Daja van Beethovena.
Prominent spoznia sie oczywiscie jak kazdy prominent. Na scenie chór odspiewal juz polowe chóru wiezniow "O, welche Lust" z opery "Fidelio". Publika podjela temat i cala sala wspolnie spiewa o wolnosci i obaleniu dyktatury.
Prominent (z kompleksami) odbiera to jako buczenie pod swoim adresem.
W mediach prominent zaczyna sie turbowac.
Poszedlby jako techniczny na festiwal piesni patriotycznej, religijnej albo partyzanckiej, to mialby zgrabne melodyjki jak "Dzis do ciebie przyjsc nie mogie" i aplauz na wejscie.
Beethoven jest dosc trudny. Fidelio to na przyklad kobieta przebrana za faceta, zatrudniajaca sie jako klawisz w wiezieniu dyktatora w celu ratowania zycia wiezniom, a szczegolnie jej malzonkowi. To jakby Kamila Gasiuk-Pihowicz zatrudnila sie w meskim przebraniu w kazamatach Ziobry i Kaminskiego, i wypuszczala wiezniow politycznych na wolnosc.
Opera Beethovena "Fidelio" to jeden wielki hit. Bywa czesto grywana przez nowa wladze, ktora chce wskazac na zle czyny poprzedniej wladzy. Opera ta bedzie miala swoj dobry czas, kiedy po wyborch nowy dyktator Petru obali starego dyktatora Kaczynskiego i otworzy wiezienia Ziobry i Kaminskiego. I wtedy huknie milionami glosow "O, jaka rozkosz!"
Uwertura do tej opery jest tak trudna, ze Beethoven skomponowal 4 rozne wersje. Te lepsze sa dla orkiestr operowych za trudne i grywa sie je tylko w salach koncertowych.
(594) 568 888



Komentarze
Pokaż komentarze (19)