Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem zderzyly sie dwa melexy.
Okazuje sie, ze prowadzili Protasiewicz i Schetyna. Szok. Panowie sprawdzaja czy sa cali i zdrowi. Schetyna wyciaga z aktowki pollitrowa piersioweczke. Podaje Protasiewiczowi ze slowami "Napijmy sie na ten szok". Protasiewicz wypija polowe i oddaje piersioweczke. Schetyna zamiast pic, chowa wodke do aktowki.
"Ty sie nie napijesz? - pyta Protasiewicz.
"Tez sie napije, ale poczekajmy najpierw na celnikow" - odpowiada Schetyna.
Niech mi ktos pokaze celnika, ktory na widok paszportu dyplomatycznego mowi "raus!".
Nawet w "Misiu" takich nie bylo.
18777




Komentarze
Pokaż komentarze (17)