0 obserwujących
270 notek
491k odsłon
  2066   0

Nie ma "dobrych mediów". Są tylko te opłacalne!

Popłakałem się niemal ze śmiechu, gdy przeczytałem o "emigracji wewnętrznej" Doroty Masłowskiej, która ucieka przed światem "para-mediów" dla "zachowania higieny psychicznej" co zostało skomentowane optymistyczną wizją zmieniającej się na lepsze Polski, gdy tylko powstaną "dobre media". O święta naiwności!

Pominę kompletnie idiotyczną dyskusję, które media są teraz "dobre", "złe" lub "bardzo złe", rozpoczynającą się zawsze gdy pół kilo radioaktywnych miłośników "Gazety Polskiej" połączymy z identyczną miarką fanów "Gazety Wyborczej" w celu uzyskania efektownego grzybka na horyzoncie. Choć trudno w to uwierzyć weteranom KPNu i neofitom politycznej poprawności nie ma to absolutnie nic do rzeczy. Ideologiczny kierunek danego medium nie ma nic wspólnego z jego jakością, czy też inaczej ujmując "dobrocią". 

Tak naprawdę, problem sprowadza się do rozróżnienia między infotainment (czyli rozrywka przebraną za informację), a informacją, a kontynuując ten tok rozumowania, do pytania "Czego potrzebuje konsument i ile jest za to gotów zapłacić?". Niestety, pojęcie "dobre media" rozpatrywane przez pryzmat wyznawanej ideologii, czy też naiwnego idealizmu przekonanego iż liczy się dziennikarska misja i etos zupełnie pomijają te rynkowe uwarunkowania, przy okazji nadając systemowi obiegu informacji magiczną moc zmieniania świata. 

Błąd w tym rozumowaniu wynika z naiwnego założenia, że media kształtują społeczeństwo, a nie na odwrót, a drobne zwycięstwa jak wyciągnięcie afery lewym, prawym czy środkowym zmienią oblicze tego kraju. Co jest gigantyczną bujdą na resorach i szczytowym przykładem charakterystycznej dla naszego gatunku cechy, czyli skłonności do samookłamywania się. Tak scena polityczna jak i świat mediów okazały się być w liberalnych demokracjach jedynie funkcją rozwoju technologii i rosnącego dobrobytu, a nie na odwrót!

1. Fakt, że w większości rozwiniętych krajów dominują w życiu politycznym liberałowie i lewicowcy, albo konserwatyści, których aktualne poglądy są ledwo anemicznym odbiciem tych które prezentowali 20 lat temu wynika z rosnącego dobrobytu. Ludzie pierdołami takimi jak prawa mniejszości, ekologia, los najbiedniejszych itd. zaczęli się przejmować dopiero wtedy, gdy ich podstawowe potrzeby zostały zaspokojone. Wcześniej na głupoty po prostu nie było czasu. Profil ideologiczny społeczeństwa, a więc i profil tematów które media potrafią sprzedać, to po prostu wynik tego ile czasu zajmuje nam przetrwanie i jak wysoko w drabince Abrahama Maslowa pozwoli nam się wspiąć państwo w którym żyjemy.  

2. Fakt, że w mediach rządzi infotainment, czyli rozwodniona papka spłycająca fakty na zmianę z faktoidami z życia tragicznie rozpieszczanych gwiazd, wynika z niezmiennego kształtu krzywej Gaussa. Cytując klasyka: "Przecież zwykły zmianowy robotnik. Nie musi słuchać muzyki poważnej". Co jeszcze ważniejsze, "muzyki poważniej" nieczęsto słucha też klasa średnia i technokratyczne elity. Ludzie pochłonięci wymaganą w nowoczesnej gospodarce specjalizacją oddzielają pochłanianie UŻYTECZNEJ informacji od igrzysk jakim stało się śledzenie cyrku na Wiejskiej. Erudycja, powodująca niesmak podczas konsumpcji pulpy, tak jak inne niepotrzebne organy ulega po prostu atrofii. Największe media w Polsce to Fakt i Super Expres - bo tego chcą ludzie(tzn. konsumenci)!

3. Fakt, że widać coraz większy rozdźwięk między specjalistycznymi mediami, a popularnymi, które z popartym badaniami rynku artyzmem wciskają nam wszystkim szajs wynika z punktu drugiego. Produkcja popularnej pulpy jest po prostu bardzo tania. Pulpę łatwo też sprzedać. Z kolei za solidną i UŻYTECZNĄ informację trzeba po prostu solidnie płacić, tak na etapie jej produkcji jak i przed konsumpcją. Dlatego sięgają po nią i za nią płacą ci którzy naprawdę jej potrzebują, równolegle do jednoczesnej konsumpcji odprężającego infotainment. Jednak kondycję mediów oceniają z reguły ludzie, którym ten podział nie mieści się w głowie, a zamiast po Financial Times sięgają po nasze największe gazety, oczekując, że są tworzone dla nich, a nie dla znacznie większej (a więc posiadającej więcej kasy) grupy czytelników, którzy na krzywej znajdują się nieco niżej. 

4. Fakt, że telewizyjna "setka" trwa kilka sekund uniemożliwiając wypowiedzenie (non)sensownego zdania dłuższego niż "Pan jest zerem, panie pośle", a nagłówka artykułu na portalu poważnej gazety nie można odróżnić od tych z pionierskiego Pudelka również ma podstawę w dobrobycie, który zupełnie naturalnie doprowadził do wielkiej bitwy o uwagę konsumenta, miedzy producentami dóbr konsumpcyjnych i żerujących na nich mediach. Ten proces dostał też potężnego kopa ze względu na technologię, która zaoferowała nam szeroki wachlarz atakujących zewsząd źródeł informacji i ostatecznie znacznie podniosła nasz próg reakcji. Skoro wszyscy mają na stronie głównej cycki, to aby nie wypaść z interesu trzeba dać czytelnikowi większe!

Aktualny kształt mediów podyktowali konsumenci zachłyśnięci obfitością dóbr konsumpcyjnych, wygodniejszym życiem, wielością źródeł(setka kanałów w TV, kilkadziesiąt radiowych, setki milionów stron internetowych i blogów, banery reklamowe, SMS'y, telemarketing itd. itp.). Chcecie innych "dobrych" mediów w miejsce teraz popularnych? Nie ma mowy. Chyba, że założycie je sobie sami - choćby na Salonie24 - i zaakceptujecie że sami tworzycie taką samą rynkowa niszę, jak czytelnicy tabloidów, technokratycznych magazynów, czy przeideologizowanych "organów" prasowych. I wcale nie największą. 


ps. Od dawna mnie nie było na salonie24, ale tak na prośbę Igora, jak i z tęsknoty za paroma wspaniałymi osobami które tu poznałem i prywatnym stadkiem trolli, które dbały bym czuł się doceniony zdecydowałem reaktywować blog. S24 jakoś zawsze potrafił przyspieszyć nieco bieg skażonej krwią kofeiny w moich żyłach. Tak więc... Honey! I'am home! ;)

Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale