Dziś krótkie pytanie: Co to jest homoseksualna propaganda?
Jestem bombardowany tym terminem, ale wciąż nie wiem co oznacza. Nie pomogła krótka lustracja biblioteczki, słowników i encyklopedii. Zazwyczaj niezawodna Wikipedia, gdy zapytać ją o ten termin zwraca... Mirosława Orzechowskiego. Pierwsza strona w Google pełna jest Romana Giertycha. A ja pozostaję wciąż ignorantem w tej jakże ważnej kwestii. Liczę więc na pomoc internautów.
Garść przemyśleń na ten ważki temat
Fakt, że wolę dziewczynki niż chłopców, uświadomiłem sobie dosyć wcześnie. Poprzez prosty, acz niezawodny, test stricte fizycznych reakcji, o których przez przyzwoitość nie wspomnę. Zwłaszcza, że dzięki nim, uzyskałem w końcu na to przyjemny i niepodważalny dowód. Nie przypominam sobie jednak, abym był wcześniej poddawany jakiejś "heteroseksualnej propagandzie". A więc, implicite, normalnym facetem zostałem niejako z natury.
Próbuję sobie teraz wyobrazić, jak miała by wyglądać skuteczna "propaganda homoseksualna", aby zmienić fakt, że (cytując JK) "jemu coś się wnosi" akurat na widok kobiety, a nie kolegi z ławki? Owszem, konstatacja, że niektórzy żyją wbrew tej naturalnej tendencji, była dla mnie nieco szokująca, jednak równie zaskakujący okazał się być tak zwany "okres dojrzewania". Mam tylko nadzieję, że ów szok, nie stanie się powodem by posłać na stos Oscara Wilde i Safonę? Tak jak i moje zaskoczenie, nie doprowadziło jeszcze do zdelegalizowania Playboya, którego za młodu przeglądałem z wypiekami na twarzy?
Fakt, że moim polonistą (i to niezłym) był swego czasu homoseksualista, nie wpłynął na moją orientację, Tak jak i jego heteroseksualni koledzy, nie opowiadał się nam z kim spędził noc i dlaczego. Nie płakałem też po sławetnym "kompasie", który posłano na przemiał, gdzie była propozycja(jako jedna z 50) spotkania z przedstawiciel(em/ką) organizacji homoseksualistów. Spotkałem w życiu kilkoro homoseksualistów(o których wiem), a i z pewną lesbijka pijam wódkę i gadam o kobietach niemal regularnie. I wiecie co? I nic!
W mediach z kolei, bryluje Biedroń i Wierzejski, obaj siebie warci. Żyjący w specyficznej symbiozie, gdyż jeden bez drugiego zmarniałby i usechł. Obaj pociągający jak, za przeproszeniem, klozetowa spłuczka. Dwie kuriozalne postacie będące swoim odbiciem, pedał i oszołom. Utrzymujący swoistą równowagę, gdyż ludzie rozsądni trzymają się z dala od jednego i drugiego.
Na billboardach i reklamach wciąż zamiast obściskujących się facetów, kusząco roznegliżowane kobiety, więc "Dziewczęcym udkiem bronię się przed smutkiem" (Jan Izydor Sztaudynger).
Gdzie ta propaganda?
Jak zdefiniować coś czegom na oczy nie widział, a źródła dostojnie na ten temat milczą? Wybaczcie brutalną konkluzję, ale z człowieka co orientację zmienia, bo uczył go gej, zobaczył jakąś paradę, albo Biedronia w TV taki facet(kobieta) jak z koziej rzyci waltornia!



Komentarze
Pokaż komentarze (110)