W 2002 roku kandydaturę Jacka Majchrowskiego na prezydenta Krakowa popierał komitet "Przyjazny Kraków". Może właśnie jego nazwa była inspiracją dla wielickich samorządowców, gdy startowali do wyborów pod hasłem "Przyjaznego Powiatu"?
Samorządowców należało by pochwalić, gdyż obietnicę zawartą w tym haśle poczęli odważnie wprowadzać w życie. Wynikiem tego, powstał Przyjazny Powiat Wielicki. Opiera się na specyficznie rozumianej decentralizacji. Otóż, poszczególne komórki powiatu tworzą swoje oddziały terenowe w gminach. Oddziały na wyraz samodzielne i trudne do monitorowania przez marginalizowaną jednostkę macierzystą.
Korzyści z takiego rozwiązania są znaczące. Dla przykładu, każdy petent, mający w swojej gminie takową komórkę, np zajmującą się gospodarką nieruchomościami i geodezją, oszczędza 5 do 6 złotych, które wydał by na podróż (tam i z powrotem) busem do powiatu. Urzędnik również korzysta z tego udogodnienia, mogac na miejscu rozpatrzyć swoją sprawę.
Niestety, za wygodę trzeba płacić. Powiat Wielicki, zanim stał się "przyjazny", był w stanie wykroić 1-2 miliny złotych z każdego budżetu na inwestycję, koszta utrzymania miał jedne z najniższych w skali kraju. Teraz, zdaniem byłego starosty, może być zmuszony do wzięcia kredytu na swoją bieżąca działalność. Utrzymanie gminnych "oddziałów", oraz pensje dla nowych pracowników to wydatki, które wg wyliczeń nieprzychylnych aktualnej władzy samorządowców związanych z PO, są większe niż koszta fundowania każdemu petentowi... taksówki do powiatu.
Może hasło wyborcze opozycji powinno brzmieć: "tani powiat"?
Ciąg dalszy nastąpi. (Prawdopodobnie z próbą odpowiedzi na pytanie: Kto obsadza nowo powstałe w "Przyjaznym Powiecie" stanowiska?)



Komentarze
Pokaż komentarze (26)