Historia śmieje się dziś z nas złośliwie, gdy w Wielkiej Brytanii dekorują pułkownika KGB, a na Białorusi nazywają Jana Pawła II nikczemnym zdrajcą. Zastrzegają się przy tym: "Jeśliby Karol Wojtyła wziął nawet najaktywniejszy udział w obaleniu istniejącego wówczas legalnego polskiego rządu jako Polak, można to jakoś próbować zrozumieć.", ale "Jednak on - już jako i pasterz wszystkich katolików - współpracował bezpośrednio z szefem CIA Williamem Caseyem, tzn. oddawał się wręcz nikczemnym, można powiedzieć, diabelskim przedsięwzięciom". Smród prymitywnej agitki aż unosi się, unosi się i bije!
Ukręcono bicz na zamieszkujących Białoruś niepokornych Polaków, dumnych z JP2 i wciąż widzących w twarzy Łukaszenki rysy partyjnego kacyka. Opublikowała te brednie gazeta rządowa, podejrzewam więc, że obrażono Wojtyłę i tym samym nas - w pełni świadomie - z iście Rosyjskim tupetem ignorując ojczyznę Polaka-Papieża.
Każda następna obelga, ze strony wychowanków KGB, utwierdza mnie w przekonaniu, że z ludźmi pokroju Łukaszenki, Putina i im podobnych dyskutuje się z pozycji siły, albo wcale.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)