Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wpisałem dziś w wyszukiwarkę grafiki Google frazę "Paszka Morozow" - będąc ciekawym, jak wyglądał najsłynniejszy konfident, znany z zadenuncjowania własnego ojca - i otrzymałem tylko... dwa zdjęcia Stanisława Wielgusa. Moje zdziwienie zmieniło się w złośliwy uśmiech, gdy patrząc na adresy uświadomiłem sobie, że pochodzą z mojego starego bloga! Zdecydowanie, jeśli nawet Google zaraziło się "lustracyjnym" poczuciem humoru, powinniśmy potraktować to jako znak, że coś z tym fantem trzeba wreszcie zrobić.
Stanisław Wielgus vel Paszka Morozow?
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy wpisałem dziś w wyszukiwarkę grafiki Google frazę "Paszka Morozow" - będąc ciekawym, jak wyglądał najsłynniejszy konfident, znany z zadenuncjowania własnego ojca - i otrzymałem tylko... dwa zdjęcia Stanisława Wielgusa. Moje zdziwienie zmieniło się w złośliwy uśmiech, gdy patrząc na adresy uświadomiłem sobie, że pochodzą z mojego starego bloga! Zdecydowanie, jeśli nawet Google zaraziło się "lustracyjnym" poczuciem humoru, powinniśmy potraktować to jako znak, że coś z tym fantem trzeba wreszcie zrobić.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)