Szanowni Państwo,
Pewnie są tutaj osoby, które pamiętają Szatana z 7 klasy, albo Koziołka Matołka, czy dajmy na to przygody małpki Fiki-Miki. Autor też miał na imię Kornel, jak nasz owładnięty obsesjami senator, a incjały to już w ogóle mieli identyczne.
Można powiedzieć, że Kornel Makuszyński to jeden z naszych klasyków literatury dziecięcej, a co ciekawe, okazuje się, że też był szykanowany przez władze PRL, ale na szczęście władze z kraju siłą nie próbowały go usuwać, więc nie musiał wracać na ojczyzny łono przez zieloną granicę ani razu.
Po 1945 Kornel Makuszyński został objęty zakazem publikacji i poddany szykanom. Wiązał ów fakt ze sprawą przyjęcia go do Polskiej Akademii Literatury w 1937 r. Objął miejsce po usuniętym - w atmosferze skandalu, po oskarżeniu o plagiat - Wincentym Rzymowskim, którego zaraz po wojnie obwołano ministrem kultury. Nieakceptowanemu Makuszyńskiemu udało się w nowej rzeczywistości wydać tylko jedną nową książkę - "List z tamtego świata" (1946), dzięki wydawnictwu, które ostało się jeszcze w prywatnych rękach.
Źródło:
http://culture.pl/pl/tworca/kornel-makuszynski
Dlaczego jednak wspominam o pisarzu w kontekście fizyka, który nawet lojalki nie podpisał ?
Ktoś mógłby może pomyśleć, że skojarzyłem klasyka literatury z "klasykiem" opozycjonizmu i oczywiście po tej linii też by można, ale jednak nie o to mi chodzi w tym kontekście.
Chodzi mi wyłącznie o jedno zdania Kornela Makuszyńskiego, które jak ulał pasuje do Kornela Morawieckiego :
Robię to, czego by nie robił nikt, gdyby robił to, co ja robię.
Też tak uważam :))
Nikt by nie robił tego, co robi pan senator, gdyby robił to, co on robi.
Nie ma opcji :))
I tyle, bo dwie notki o jednym fizyku mogą skończyć się tym, czym poprzednie dwie o drugim fizyku, a tego byśmy nie chcieli, prawda ?
Niemniej jednak, w przypadku pojawienia się jakiejś nowej senatorskiej inicjatywy, być może uzupełnię ten wpis, żeby nie mnożyć bytów ponad potrzebę.
D.K.
P.S:
Zwrócono mi słuszną uwagę, że pan Kornel Morawiecki jest posłem a nie sanatorem, ale nadal uważam, że to bez różnicy, o czym zresztą słusznie śpiewał co prawda nie pan Kukiz, ale za to pan Sienkiewicz.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)