Don Kwaczyński Don Kwaczyński
262
BLOG

Organom Dudy mówimy kategoryczne NIE

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Rozmaitości Obserwuj notkę 9

Szanowni Państwo,

Dzisiaj, przy niedzieli, nie będę pastwił się nad żadną Brodą, która zobaczyła wczoraj tłum zupełnie innego sortu, niż ten, który w swoim czasie witał naszego JP II, choć w tym wypadku "naszość" to wyłącznie figura stylistyczna.

Poświęcę jedynie kilka słów tematowi  pozornie odległemu, a mianowicie transplantologii.

Otóż na wczorajszej demonstracji, jeden z jej uczestników przemawiał tak:

(...)

Wspomina też o geście prezydenta, który zadeklarował, że chce oddać po śmierci swoje narządy. – Jak się łamie Konstytucję, jak się nie szanuje sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jak się nie szanuje władzy sądowniczej, czy wreszcie jak się nie szanuje swoich poprzedników, prezydentów Rzeczpospolitej Polskiej, to można oddać urząd, a nie narząd – dodaje, a tłum wiwatuje.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19687690,marsz-my-narod-tlumy-w-centrum-warszawy-jestesmy-na-miejscu.html#MT.

Uważam, że powinien powstać jakiś społeczny ruch na rzecz obywatelskiej deklaracji o ewentualnej odmowie przyjęcia w siebie dowolnego organu pana Dudy.

Chodzi o czywiście o dobrowolną, ale jednek wyrażoną na piśmie wolę, którą każdy obywatel nosiłby przy sobie, lub miał ją gdzieś wytatuowaną.

Nie chodzi wyłącznie o ogromne ryzyko odrzucenia takiego przeszczepu, ze szczególnym uwzględnieniem serca, co jest oczywiste w przypadku człowieka z kaczym sercem, ale również chodzi o to, że każdy obywatel ma prawo do dowolnej formy wyrażenia sprzeciwu wobec uzurpatora, który kompromituje swoją postawą piastowany przez siebie urząd, a tym samym Polskę.

Taki gest ma oczywiście znaczenie wyłącznie symboliczne, ale symbole też są ważne, co pokazuje choćby casus Lecha Wałęsy, dla jednych będącego symbolem demokratycznych przemian, a dla innych symbolem zaprzaństwa, zdrady, służalczości i tego wszystkiego, co się wolskim patriotyzmem nie nazywa.

Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden, dość ciekawy aspekt deklaracji pana Dudy.

Otóż wyobraźmy sobie np. (choć oczywiście z zastrzeżeniem, że to chore wyobrażenia), że kolejny nasz prezydent ginie w zamachu w taki sposób, że część organów jednak nadaje się do przekazania potrzebującym, czyli do powtórnego użytku.

Co wtedy ? Czy z punktu widzenia prawdziwego patrioty dopuszczalny jest pochówek "niekompletnego" prezydenta ? Czy w tym wypadku jego wola, wyrażona w deklaracji, jest ważniejsza, niż wola narodu, dla którego intregralność cielesna przywódcy może być kwestią fundamentalną ?

To są oczywiście pytania do prawników, do etyków, do filozofów,  a nawet do fizyków, choć oczywiście nie do Brody, ani też nie do pana Morawieckiego, bo oni takiej deklaracji póki co chyba nie złożyli.

Ja oczywiście niniejszym oświadczam, że wolałbym złożyć życie na ołtarzu prawdy, niż nosić w sobie nawet najmniejszy kawałek pana Andrzeja Dudy, czasowo pełniącego obowiązki prezydenta Polski. I śmiem twierdzić, że takich jak ja są dziesiątki tysięcy, a może setki, jeśli nie miliony.

Siła nas i będziemy rośli w tę siłę, co widać gołym okiem, niezależnie od wyliczeń podległej niejakiemu Błaszczakowi policji. Czasy, w których milicja spełniała służalczą rolę wobec partii rządzącej odeszły w niechlubną przeszłość i pan prezes powinien sobie z tego zdawać sprawę - w końcu ma już swoje lata i nie młodnieje, a wręcz przeciwnie.

Być może liczy na jakiś organ od pana Dudy, ale obawiam się, że jego protegowany aż tak bardzo na rzecz pryncypała za życia się nie poświęci.

D.K.

 

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości