Don Kwaczyński Don Kwaczyński
312
BLOG

Jak zarobić na Papieżu i stracić na Kiszczaku

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Rozmaitości Obserwuj notkę 20

Szanowni Państwo,

a także Ty, moja mentorko ulubiona i jedyna w swoim rodzaju :))

Otóż po lekturze artykułu we wczorajszej Angorze, który opisuje transakcję kupna-sprzedaży, jaka miała miejsce w 2008r między panią Teresą Tymieniecką (wówczas jeszcze żyjącą) a Biblioteką Narodową, do wrót mojej percepcji zapukało kilka refleksji, że się tak rymowaną frazą wyrażę, bo skoro potrafię, to czemu nie, prawda? (zwracam uwagę na pytajnik bez spacji).

Najpierw refleksja natury - że tak powiem - "płciowej". Otóż nie rozumiem sensacji, jaką niektórzy węszą w tym, że nasz JPII, nie będąc jeszcze wtedy Janem, tylko zwykłym kardynałem Karolem, spał sobie pod namiotem z koleżanką profesorką filozofką.  Na pewno oboje znali słowa wypowiedziane przez filozofa, który w swoim czasie mieszkał w naszej Gołdapi, a które brzmią tak:

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie

Oczywiste jest, że aby odnależć ich potwierdzenie w sobie, należy być nocą poza budynkiem, czyli właśnie np. obok namiotu, najlepiej w miejscu bezludnym, co nie znaczy, że zupełnie samemu.

Nie rozumiem również zupełnie,  dlaczego niby dostojnik kościelny nie miałby mieć sympatii, cokolwiek to w tym kontekście miałoby oznaczać.

Nawet, jeśli "to" to przecież potem się podniósł i całym swoim życiem dowiódł, że ewentualne grzechy młodości powinny mu zostać wybaczone. Czy nie przypomina to jako żywo historii Bolka ?  Jeśli nie wprost, to choćby w kontekście prywatnej korespondencji pani profesor z panem Wojtyłlą, którą to korespondencję Biblioteka Narodowa odkupiła od właścielki za jedyne 12 milionów polskich złotych bez mała.

To bardzo podnosi na duchu, że pani Kiszczkowej nie udało się sprzedać teczki męża za 90 tysięcy,  a inna instytucja państwowa ciepłą rączką wyłożyła 133 x tyle tylko po to, żeby ktoś inny nie położył łapy na świętości.

Wniosek z tej historii może być tylko jeden : lepiej być przyjaciółką Papieża, niż żoną generała SB.

A jeszcze lepiej nie mieć ani żony, ani męża, ale mieć kota.

Kot może najwyżej obsikać dokumenty, ale z pewnością nikomu ich nie sprzeda, ani nie wykorzysta do niecnych celów.

Dlatego uważam, że dzień kota należy święcić.

D.K.

 

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Rozmaitości