Szanowni Państwo,
Właśnie kończyłem leniwe, gdy jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość o wypadku pana Prezydenta Dudy. Od razu wróciły wspomnienia z feralnego 10 kwietnia roku pamiętnego, choć wtedy nie jadłem leniwych, tylko jajecznicę.
Na szczęście pan Prezydent nie znajdował się w powietrzu, a jedynie na autostradzie, wybudowanej za czasów jego poprzednika, znanego również pod ksywką Bul.
Aż boję się pomyśleć co mogłoby się stać, gdyby dajmy na to w locie pękła opona w naszym Air Force One, tym bardziej, że póki co jeszcze go nie mamy. Gdyby bowiem pękła w locie, to czarne skrzynki nagrałyby wybuch i już nikt i nigdy nie śmiałby się śmiać z parówek i puszek od piwa.
Szybko przejrzałem wikipedię w poszukiwaniu informacji o podobnych przypadkach i póki co, niczego podobnego nie znalazłem. Może trzeba będzie jeszcze sprawdzić w wersji anglojęzycznej, ale to za chwilę.
Pan Prezydent powiedział, że teoretycznie taka sytuacja nie powinna się zdarzyć.
Święte słowa, bo z Tupolewem też nie powinna, a jednak..
Kto wie, czy to nie jest pierwsze, a może i ostatnie ostrzeżenie tych sił, które patrioci kojarzą z wojną hybrydową, bo cóż to za problem naciąć oponę, dla wyszkolonego, zielonego ludzika. Tym bardziej w sytuacji, gdy na połaci nie zalega śnieg, na którym zielony ludzik jest bardziej widoczny.
Oczywiście taki zamach na pana prezesa jest o wiele trudniejszy, bo szef ma zapewne lepszą ochronę, więc uderzono w jego protegowanego i to akurat w okresie między świętem Żołnierzy Wyklętych, a miesięcznicą.
Być może to przypadek, ale warto przypomnieć, że 4 lata temu, właśnie 4 Marca, W.Putin wygrał w pierwszej turze wybory prezydenckie w Rosji.
Czyżby groźne memento ?
Miejmy nadzieję, że nie mori.
D.K.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)