Szanowni Państwo,
Właśnie przeczytałem sobie notkę jakiegoś pana Osiejuka.
Dla mnie to człowiek nikt, no ale ponieważ w tytule jego wpisu pojawiło się znane nazwisko, zerknąłem kto zacz tu i ówdzie. Tzn. nie chodzi mi o pana Frasyniuka, tylko właśnie o tego Osiejuka Krzysztofa.
Okazuje się, że facet pisze książki, wydaje je u jakiegoś Coryllusa, tamten jest ukryty na Salonie, a ten nie.
Kiedyś podobno próbował robić karierę w polityce, ale naród nie obdarzył go zaufaniem i do Sejmu się nie dostał.
No i wybraźcie sobie Państwo, że taki ktoś zupełnie nikt, w ramach "zagajenia" wplata do notki fragment dialogu ze swoją żeńską progeniturą, która to osóbka "zalotnie" pyta tatę, kim jest ten Frasyniuk.
Na co tata opowiada już publicznie, popełniając wpis pełen jadu, inwektyw i zwykłego, ordynarnego chamstwa, dając nie tylko świadectwo o sobie, ale również o środowisku, które zapewne w jakimś tam sensie reprezentuje.
Dożyliśmy czasów, w których czwartorzędni, nikomu nieznani pisarze, którzy nie stanowią dla Polski nie tylko żadnej "wartości dodanej" ale wręcz ją ośmieszają samym faktem, że chodzą po tej ziemi, dają świadectwo "prawdy" o ludziach, którym mogliby co najwyżej czyścić podeszwy butów, językiem swojej zaanagażowanej felietonistyki.
Ktoś mógłby powiedzieć, że psy szczekają, a karawana idzie dalej, ale warto wiedzieć, że są kraje, w których psom wycina się organy służące do szczekania, gdy sąsiedzi poskarżą się, że ujadanie im przeszkadza. I wbrew temu, co ktoś mógłby sobie pomyśleć, nie są to kraje "dzikie" ale takie, które uważamy za ważnego, a nawet najważniejszego sojusznika.
Oczywiście nie namawiam do pozbawienia pana Osiejuka laptopa - nie tędy droga.
Namawiam tylko do bacznej i uważnej obserwacji tekstów takich, jak wzmiankowy paszkwil o Frasyniuku, bo jest on - mimo całego obrzydzenia jakie wywołuje - ważnym świadectwem czasów w jakich teraz żyjemy, właśnie za sprawą środowiska, którego "tubą" jest ten Osiejuk.
I zawsze warto pamiętać, że w internecie nic nie ginie i że wstyd przylepia się do człowieka jak guano do du.y i że podcieranie się znanym nazwiskiem tego guana w żaden sposób nie usunie.
D.K.


Komentarze
Pokaż komentarze (100)