Paranoik niezdolny do jakichkolwiek normalnych relacji międzyludzkich
Na jego psychikę największy wpływ miało traumatyczne dzieciństwo. Zdaniem psychologów cierpiał z powodu nierozwiązanego kompleksu Edypa (w skrócie: miłości do matki i nienawiści wobec ojca), który wykształcił się u niego zapewne po tym, jak pewnej nocy nakrył rodziców w niedwuznacznej sytuacji,
W szkole i wśród rówieśników cierpiał z powodu szyderstw dotyczących jego wyglądu i zdrowia. Był chłopcem niskim, wątłym i sprawiającym wrażenie chorowitego. To wpędziło go w chorobliwe poczucie niższości względem kolegów i koleżanek. Do tego stopnia, że bał się chodzić do szkoły. Według amerykańskich psychologów przerażała go myśl o niesprostaniu wymaganiom, z którymi bez trudu poradziliby sobie inni w klasie.
Nigdy nie podejmował żadnych prac fizycznych, nie interesował się sportem, a także został odrzucony z powodu swojej chorowitości przy okazji poboru do armii.
Ułomność w sferze seksualnej musimy rozpatrywać jako przyczynę jego wyolbrzymionej żądzy wyższości nad innymi. Niezdolny do zademonstrowania męskiej siły przed kobietą, jest zmuszony kompensować to poprzez okazywanie niepodlegającej dyskusji władzy w stosunku do mężczyzn i świata w ogóle.
Cenił jedynie „czystą, silną, niemiecką krew”, gardził małżeństwami mieszanymi narodowościowo i przede wszystkim etnicznie.
Nawet u szczytu władzy, zmagał się z częstymi zapaściami emocjonalnymi. Stał za tym fakt, że psychicznie zupełnie nie radził sobie z presją i wagą podejmowanych decyzji. Miał koszmary senne wynikające z wyrzutów sumienia. Często przydarzały mu się też sytuację, w których energia, pewność siebie i zdolność do podejmowania decyzji nagle go opuszczały.
--------------------
To co powyżej zamieściłem (łącznie z tytułem), to cytaty z opracowań naukowych, dotyczące pewnego znanego przywódcy narodu, który też miał imię zaczynające się na A. Jednak nikomu w tamtych czasach nie przyszłoby zapewne do głowy napisać w toalecie A. Dupa.
Za takie coś można było trafić bowiem do tego czegoś, o czym potem mówiono, że to coś było polskie, choć nie było, ale żeby to udowodnić, wysłano pewnego rotmistrza i świetnie się sprawił.
Różnica jest jeszcze taka, że tamtemu A. żaden prezes by nie podskoczył wyżej kolana, choc też wysoki nie był. No ale każdy naród ma takiego A. na jakiego zasłużył.
Gdy w Państwie tamtego podpalono parlament, ów wykorzystał to jako pretekst i stanął na czele narodu, a na końcu swojej drogi życiowej się zastrzelił, choć pewnie z Parabellum, a nie z jakiegoś małego pistoleciku.
Sekcja wykazała, że miał tylko jedno jądro, ale było to zapewne zdrowe jądro aryjskie, z czego można łatwo można wysnuć wniosek, że nie ilość jaj się liczy, tylko jakość.
Gorzej, że o ile się orientuję, nie przeprowadza się sekcji w sytuacji, gdy ktoś umrze śmiercią naturalną, chyba, że na wyraźne życzenie rodziny. Tylko nie wiem, jak bliskie musi być to pokrewieństwo, żeby anatomopatolog mógł zakasać rękawy i wszystko dokładnie sprawdzić.
Istnieje więc realne niebezpieczeństwo, że my jak naród nigdy nie dowiemy się prawdy, która przecież mogłaby nas wyzwolić od tych wszystkich obsesji i podejrzeń o wnętrostwo. Chyba, że znów spadnie jakiś samolot, albo wybuchnie opona, no ale to raczej mało prawdopodobne.
Ponieważ dziś mamy demokrację i można sobie pisać co się chce, no to napisałem, a Państwo sami ocenicie, czy słusznie prawię i sprawiedliwie.
D.K.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)