Choć gwiazda Jarosława Kaczyńskiego wyraźnie przygasa i jego surowe oceny dotykają już nie tylko przeciwników politycznych lecz także najwierniejszych sprzymierzeńców a rozgoryczenie doprowadza do tego, że jeśli nawet kogoś czy coś przypadkiem pochwali to dementuje ten fakt najpóźniej po kilku dniach tłumacząc, że był na prochach. Po mimo tak fatalnej kondycji przywódcy i twórcy polskiego narodowego solidaryzmu ciągle jeszcze udaje mu się utrzymywać pokaźną grupę naszego społeczeństwa w swoistym hipnotycznym transie, który ostatnio coraz wyraźniej przyjmuje znamiona chocholego tańca.
Do ludzi zauroczonych panem Jarosławem i jego wyobrażeniem "sprawiedliwości" społecznej zaliczają się głównie tradycjonaliści, często ludzie starsi, więrzący w świętość tego co powie im ksiądz. Częściej są to mieszkańcy wsi i małych miasteczek, znacznie częściej ludzie bez wykształcenia, otwarci na pochlebstwa taniej demagogii. Fenomenem są dla mnie jednak młodzi inteligentni i wykształceni zwolennicy PIS'u, którzy wyznając wyższość katolicko narodowej tradycji ponad tolerancję opowiadają się po stronie pana Kaczyńskiego (osobiście mam watpliwosci by on swoim zachowaniem wpisywał się w ten katolicki wzorzec wartości, który rzekomo reprezentuje). Przedstawicielką takiej grupy osób jest dla mnie Mariquita - blogerka, studentka z Poznania, autorka artykułu "Tutaj nie da się już żyć". Przyznam, że jej artykuł poruszył mnie do tego stopnia, że nie mogłem pozostać obojętny i postanowiłem się do niego odnieść (fragmenty artykułu Mariquity wyróżniłem niebieską czcionką).
Kocham Polskę, jej kulturę, tradycję, historię, język, ale od dłuższego już czasu mam pewne wątpliwości, czy te moja uczucia nie są skierowane do podmiotu, którego już nie ma. Czy rzeczywiście nie jest tak, że to coś, w czym teraz żyjemy, Polską jest tylko i wyłącznie z nazwy? Że obecna Polska jest jakimś karykaturalnym, wynaturzonym tworem?
Chyba dotknęlaś tu sedna. Patriotyzm definiujemy najprosciej jako miłość do ojczyzny ale czy chodzi o tą naszą dzisiejszą ojczyznę wraz z jej kultutą, tradycją, historią i językiem, ojczyznę rzeczywistą taką jaką jest ona naprawdę czy o ojczyznę naszych marzeń? Ty kochasz Polskę... której nie ma (i pewnie nigdy nie było) to co naprawdę jest nazywasz karykaturalnym, wynaturzonym tworem tymczasem Polska nigdy nie była jednolita i uporządkowana. W ostatnich wiekach albo była podległa albo stała na zakręcie historii określając się ścierając i modyfikując.
Niestety, ale identyfikacja z „wartościami” tego państwa, reprezentowanymi przez panów Palikota czy Kutza, z „plastikiem”, wyrachowaniem i cynizmem Donalda Tuska i bezczelnością „Ślepego Snajpera” Komorowskiego przychodzi mi naprawdę z ogromnym trudem...
A jakie to są te niezmienne polskie wartości? Weźmy dla przykładu Francję, Ci mają łatwo: wolność, równość, braterstwo (przynajmniej od czasów rewolucji francuskiej). Ale co jest taką naszą narodową wartoscią? Według mnie może to być tolerancja, która pozwoliła istnieć Rzeczypospolitej przez wieki jako wielonarodowe i wielokulturowe państwo. Ważną wartością jest honor, tu odwołam się do przemówienia ministra Becka z maja 1939r. choć oczywiście we wcześniejszych okresach honor był również długo filarem Rzeczpospolitej szlacheckiej a jego niedostatek przyczynił się do jej upadku. Być może ja wybieram niewłaściwe wartości ale zupełnie nie widzę identyfikacji z nimi PIS'u i Jarosława Kaczyńskiego, u którego nie ma przecież (jak i w całym PIS'e) za grosz ani tolerancji (jak ktoś nie jest jak my jest jak ZOMO) ani honoru (Gierek patriota? - żartowałem, bo byłem na prochach).
{Nowoczesna Polska} Miejscem bez starców, katoli, prawicowych oszołomów, homofobów, wieśniaków po podstawówce, zoologicznych antykomunistów, kaczystów, tzw. Patriotów, którzy w rzeczywistości są neonazistami etc. Mają zostać sami młodzi, wykształceni, z wielkich miast, bogaci, kosmopolici, piękni i wysocy (bo jak kto brzydki, to też już nie pasuje).
W moim przekonaniu zupełnie nie o to chodzi by ktokolwiek znikał a o odrobinę tolerancji światopoglądowej, której wymienionym przez Ciebie grupom często brakuje. Bądź katoliczką, lecz uszanuj innych. Powieś sobie krzyżyk w pokoju, w samochodzie, na szyi i w każdym miejcu, które jest Twoją własnością ale nie wymagaj go na uczelni (publicznej), w sejmie, w urzędzie, w tramwaju i w innych miejscach publicznych. Nie sięgaj po in vitro, krytykuj ale nie zabraniaj tego innym. Nie ściskaj się z lesbijkami jeżeli nie masz na to ochoty ale pozwól im to robić w miejscach odosobnionych - nie zaglądaj innym pod kołdrę (chyba, że to Twój życiowy partner (np. mąż) - wtedy oczywiście masz prawo wiedzieć z kim śpi i nie daj Boże by okazał się gejem). Itd... Szanujmy się wzajemnie, uświadamiajmy, nikt nie chce zmusić katolikow do in vitro, handlu w święta czy aborcji (która jest czymś bardzo złym) ale uświadamiajmy społeczeństwo zamiast traktować je jak bydło zamykając w zagrody prawnych zakazów. To świadome spoleczenstwo stanowi o sile narodu a nie bydło w labiryncie z drutów kolczastych a to budują odgórne państwowe zakazy szafowane ponad miarę.
Obecnie mamy natomiast sytuację, w której pewna grupa ludzi jest „naznaczona”, nie zdziwię się nawet, jak niedługo zaczną rozdawać opaski na ramię z logiem PISu, żeby wiedzieć dokładnie, gdzie czai się wróg. Zresztą, tu nie tylko o PIS tutaj chodzi. Zniknąć ma każdy, kto sprzeciwia się „nowoczesnej” Polsce. A jaka jest ta nowoczesna Polska? Połowa osób w tym kraju żyje ze stygmatem szaleńca z pochodnią, nawiedzonego burola, co w życiu ani jednej książki nie przeczytał, bo przecież wiadomo, że jak się głosuje na kaczkę, to trzeba być kretynem i analfabetą.
Chyba nie ma tak źle, opaski z logiem PIS'u jeszcze u nikogo nie widziałem. Pamiętam jednak jak po wyborach w 2005 roku sam z własnej woli zakładałem sobie małą pomarańczową bransoletkę ze słynnym niecenzuralnym zwrotem ówczesnego prezydenta wypowiedzianym wcześniej do przedstawiciela elektoratu. Nosiłem ją by pokazać ludziom, że jest mi wstyd za tego prezydenta ale też aby za mnie krzyczała: Rodacy, Polsko, nie ja wam to zrobiłem, nie ja tak głosowałem, naprawdę nie ja!"
Dziennikarze niczego się nie nauczyli po katastrofie smoleńskiej. Na dwa dni dali spokój zmarłemu prezydentowi, żeby zaraz potem, nawet już po jego śmierci, dalej walić w niego jak w bęben. Żenujące są wypowiedzi w tej sprawie polityków i dizennikarzy, którzy w żaden sposób nie widzą związku przyczynowo-skutkowego między tym, co dzić zaszło, a tym, co wyprawiali przez kilka ostatnich lat. Rekordy pobił Paweł Wroński z GW, który uznał, że to niedobrze, jak się zaszczuwa jakieś środowisko. Człowieku, do cholery, czy ty nie wiesz, w jakiej gazecie pracujesz?! Nie wiesz o czym piszesz?! Tusk oczywiście też chowa głowę w piasek, bo przecież on jest premierem miłości, z jego ust nigdy nie padło nic, co mozna by zaklasyfikować pod mowę nienawiści.
Przecież to JK i PIS narzuciło taki sposób walki także w mediach. Czy ci wszyscy dziennikarze od wykształciucha po małpę w czerwonym mieli milczeć i bić pokłony gdy JK pakował brata na Wawel? Czy mieli wysłuchiwać w pokornym milczeniu gdy JK robił z ofiary wypadku bohaterskiego męczennika zamordowanego na polu chwały? Czy mieli przytakiwać gdy JK przywłaszczał sobie zasługi Solidarności? Podaje przyklady z ostatnich miesięcy ale kłamstwa Kaczyńskiego, Kurskiego czy Ziobry słyszeliśmy od lat. Dwaj ostatni przepraszalali na skutek sądowych wyroków. Czy naprawdę dziennikarze nie mają prawa reagować na tak oczywiste sprzeniewierzanie się faktom?
Czy usłyszymy teraz „przepraszam”? Ha ha ha. Jasne, ze nie. Co zatem usłyszymy? Już mówię. „Kaczyński ma krew na rękach, to przez niego zginął pan Rosiak, Kaczyński powinien przeprosic rodzinę zmarłego i odejść w polityczny niebyt. To jego wina, bo to on i jego środowisko wywołali tę polsko-polską wojnę, dość tego!” Dam sobie rękę uciąć, że tak będzie i to w przeciągu kilku najbliższych dni...
Za co tym razem znowu przepraszać? Nie wydaje Ci się, że Kaczyński wobec narodu zachowuje się jak wyrodny mąż który leje żonę na oślep gdzie popadnie i krzyczy przy tym aby go bogu ducha winna kobieta przepraszała, choć ona zupełnie nie rozumie za co. Sam bez przerwy obraża, arbitralnie wyznacza ludziom należne im miejsca, tworzy długie i krótkie listy, mieni się (po za ojcem dyrektorem przed którym przyklęka) pępkiem świata i do tego permanentnie żąda od wszystkich przeprosin tylko czy naprawdę jest za co?
Mieszkam w Poznaniu, mieście wysoce cywilizowanym i tolerancyjnym, gdzie 70% mieszkańców głosuje na Platformę Obywatelską. W tym mieście miodem i mlekiem płynącym boję się czasami odezwać, żeby nie narazić się na wyzwiska. Ja już nie będę tutaj przytaczać przykładów, pisałam o tym nie raz i nie dwa, więc nie chcę się już powtarzać. Momentami odnoszę wrażenie, jakbym żyła w jakiejś wiosce, gdzie ludzie rzucają w obcych kamieniami (a są takie miejsca, proszę mi wierzyć).
Więc wiesz co czują ludzie nie sympatyzujący z PIS'em w małych miasteczkach południowo-wschodniej Polski, a jak napisałaś Poznań jest miastem wysoce cywilizowanym i tolerancyjnym - uwierz na tle małych wschodnich miasteczek jest taki w istocie. Oczywiście nie powinno tak być. Masz prawo do własnych poglądów, o których trzeba dyskutować lecz nie obrzucać się błotem. Wyobraź sobie, że są małżeństwa gdzie jedna osoba jest liberałem a druga tradycjonalistą, różnimy się i tak przecież będzie - musimy się nauczyć z tym żyć.
To, czego nie mogę znieść, to „awans” marginesu społecznego do elity towarzyskiej. Z tymi „inteligentami” nie da się porozmawiać o niczym. Muzyka? Tak, owszem – I love Doda Elektroda. Poezja? Kiedy mówię, że jednym z moich ulubionych poetów jest Tuwim, pytają mnie czy aż tak bardzo lubię „Lokomotywę” (to nie jest żart). Literatura? Większość nie wie, jak wygląda książka (no, chyba że jakiś podręcznik). Historia? Nie odróżniają rewolucji październikowej od powstania listopadowego.
Może dlatego że Rewolucję Październikową zapoczątkowało powstanie, które - zgodnie z naszym kalendarzem - miało miejsce w listopadzie. :) Tak poważnie to co rozumiesz poprzez elitę towarzyską? Myślę, że i o twórczości Dody można interesująco rozmawiać z kimś dla kogo stanowi to pasję. Lubisz Tuwima... jak na miłośniczkę PIS'u dość odważnie :)
Ja już nie mogę patrzeć na Tarasów, na Zimnego Lecha, na krzyż z puszek po piwie, nie jestem w stanie uznać za swój autorytet Kuby Wojewódzkiego i Adasia „odpier**lcie się od generała” Michnika, no po prostu nie mogę! Ja nie chcę, żeby każdy miał te same poglądy co ja, byłoby to śmiertelnie nudne. Ja po prostu chcę móc wybrać tego, kogo chcę, chcę mieć prawo myśleć tak, a nie inaczej, chcę miec po prostu prawo do normalnego życia. Bez szyderstw, bez strachu, bez nagonki z niczyjej strony, bez zaszczuwania niewinnych, bezbronnych ludzi.
Spójrz zatem co sama wcześniej wybrałaś. Przecież był okres gdy było po Twojemu i jak wówczas wyglądał nasz kraj? Wybrałaś ludzi którzy bez sądu nazwali wybitnego lekarza mordercą (nie wnikam teraz w to czy brał łapówki - ne zasłużył na tak psie potraktowanie przez bądź co bądź ministra sprawiedliwości RP). Wybrałaś ludzi którzy zaszczuli posłankę Blidę. Wybrałaś ludzi, którzy próbowali zrobić z Polski policyjne państwo wyznaniowe, państwo nie dające szans na normalne życie, wypełnione szyderstwami nagonką i strachem. Czy naprawdę dobrze się czułaś gdy rządził PIS z LPR'em i Samoobroną? Teraz pojawiła się okazja by wreszcie od tego odejść ale JK robi co może by tą okazję zniweczyć.
Ile jeszcze mam się tłumaczyć z tego, że jestem praktykującą katoliczką, że aborcja jest dla mnie czymś strasznym, że jestem patriotką, że nie lubię czytać Gazety Wyborczej, bo zwyczajnie kłamie, że nie mam ochoty upijać się codziennie, że szanuje swoich rodziców, którzy nie są dla mnie tylko maszynką do wyrabiania pieniędzy, że głosuje na PIS, bo reprezentuje wartości, które są dla mnie ważne, a nie lubię PO, bo uważam, że szkodzą Polsce?
Ja też czuję się patriotą, potępiam aborcję lecz także nauki Kościoła, które promują watykańską ruletkę (tzw. kalendarzyk) wśród małżeństw oraz zakazują antykoncepcji wszystkim swoim wiernym. GW nie czytam (nie mam czasu). Lubię się upić z przyjaciółmi choć zdarza to mi się dość rzadko. Rodziców szanuję z całą pewnością nie za kasę a na PIS nie głosuję bo jak napisałem wcześniej czuję się patriotą a PIS nie przedstawia dla mnie żadnych pozytywnych wartości, jedynie brak tolerancji, cynizm, obłudę i chamstwo. Wybieram PO bo uważam, że w porównaniu z PIS o wiele mniej szkodzą choć liberałowie jedynie w propagandzie Kaczyńskiego dalecy są dla mnie od formacji marzeń.
Ile jeszcze mam czuć się jak jakiś cudak, jak ktoś obcy we własnym domu? Nie czułam się w ten sposób nawet mieszkając za granicą! I założę się, że osoby, które żyją na emigracji, a mają zbliżone poglądy do moich, mogą to potwierdzić. Nie wiem, na ile problem tkwi we mnie, bo może nie potrafię przystosować się do otoczenia i jest to moja wina, że źle się czuje w obecnej sytuacji, a na ile jest to spowodowane przez agresję ze strony moich rówieśników i nie tylko. Nie jestem ani dewotką ani odizolowanym od społeczeństwa wyrzutkiem, mam wielu znajomych, jestem zwykłą, młodą dziewczyną, która po prostu domaga się poszanowania swojej autonomii. Jak żyć, kiedy wiesz, że dla innych, „lepszych” jesteś zwykłym zerem, baranem, kretynem i śmieciem?
Nikt nie jest od Ciebie "lepszy". Nie staraj się być ideałem dla wszystkich i nie zabiegaj o wszystkich względy. Jak napisałaś jesteś młodą dziewczyną, masz wielu znajomych, na pewno jest wśród nich sporo oddanych przyjaciół - w oparciu o nich buduj przekonanie o swojej wartości i przede wszystkim sama akceptuj siebie.
Mam tylko nadzieję, że tych ludzi predzej czy później dosięgnie boska sprawiedliwość, jak nie tu, to chociaż na tamtym świecie...
Tak wyrażasz swoją miłość do bliźnich? Katoliczko, kochaj swych nieprzyjaciół, módl się za nich zamiast im złorzeczyć a gdy nadejdzie czas próby nie zawahaj się i... nadstaw policzek :)
Komentarze
Pokaż komentarze