"- Część osób na pewno przyszła na Krakowskie Przedmieście z potrzeby serca, ale w większości byli to zwolennicy PiS dowożeni na Krakowskie Przedmieście przez partyjne autokary i "Gazetę Polską". Niedzielna manifestacja poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego okazała się fiaskiem, ponieważ według danych policji pod Pałacem Prezydenckim pojawiło się zaledwie 7 tys. uczestników. Zamiast czcić pamięć swoich bliskich, chwilami niektórzy politycy PiS zachowywali się jak kibole. PiS chce, żeby współczucie po tragedii smoleńskiej spłynęło na nich i na tym chce oprzeć swoją kampanię polityczną. To się nie uda, co pokazała chociażby niska frekwencja pod Pałacem Prezydenckim. PiS nie potrafi wziąć odpowiedzialności za kraj. Niech Kaczyński nie mówi, że opozycja jest anihilowana, bo sam siebie anihiluje i anihiluje swoją partię. PiS buduje swój świat i swoją rzeczywistość." – powiedział w pierwszej części rozmowy z Onet.pl Paweł Poncyljusz.
To ciekawe jak samo wystąpienie z tej partii (PIS) dodaje ludziom trzeżwości umysłu oraz rozwagi. Czy pan Poncyljusz rzeczywiście był tak zaślepiony, otumaniony wręcz zahipnotyzowany przez te lata gdy tworzył PIS'owską elitę? Niektórzy przypisują to jego wcześniejsze oddanie się partii Jarosława Kaczyńskiego jakiemuś kryzysowi czy wyjątkowej niedyspozycji. Dla mnie jest to jednak dowód bezgranicznego cynizmu tego polityka. Myślę, że w podobnym kontekście należy rozpoatrywać niedawne przeprosiny pani Kluzik-Rostkowskiej kierowane do tych co przez jej namowy poparły PIS i zagłosowały na Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich wyborach prezydenckich. Nie zmienia to faktu, że takie przeprosiny dawno należały się tym biednym, oszukanym ludziom.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)