52 obserwujących
252 notki
381k odsłon
  2643   0

Kto nadzorował lot TU154M? cz.2

Kwestia nadzoru nad lotem TU154M w dn.10.04.2010 do Smoleńska, wydaje się być jednym z zasadniczych "kluczy" do odkrycia prawdy o Tragedii, która się w tym dniu wydarzyła. Jak to się stało, że załoga Tupolewa nie otrzymywała w odpowiednim czasie informacji o znaczącym pogorszeniu się warunków pogodowych na lotnisku docelowym? Czy było to niedopatrzenie wynikające z bałaganu i braku procedur, czy też czyjeś celowe działanie, polegające na umiejętnym blokowaniu informacji?

W pierwszej części mojej próby analizy  nadzoru nad lotem TU154M starałem się pokazać, jak ten "nadzór" wyglądał od strony MSZ, BOR oraz COP/CHZS; pora na kolejne instytucje, które mogły lub były zobowiązane w jakiejś formie do prowadzenia takiego nadzoru oraz do informowania odpowiednich władz, instytucji oraz załogi TU154M o problemach, mogących zaistnieć podczas lądowania Delegacji z Prezydentem na czele na lotnisku Smoleńsk Sieviernyj. Proszę mi również wybaczyć, że przy opisie danych instytucji będą się pojawiać wątki poboczne dotyczące innych służb mogących mieć związek z tym nadzorem, ale ścisłe rozdzielenie tych wątków mogłoby niepotrzebnie zawężać obraz kwestii tego nadzoru, choć postaram się w tym "rozbieganiu" na boki zachować umiar.

4. MON

a) 36 SPLT

Niestety, ale nie byłem w stanie dotrzeć do dokumentów opisujących kompetencje Służby Dyżurnej pułku; być może trudność w dotarciu do tych informacji wynika ze specyfiki tej Jednoski Wojskowej. Służba  ta z pewnością pracowała, natomiast czy w jakikolwiek sposób nadzorowała lub monitorowała ona ze swojej strony lot Tupolewa, szczególnie poza granicami RP? Czy posiadała na dzień 10.04.2010 odpowiednie środki techniczne, które taki nadzór czy monitoring, jak również możliwość komunikacji z załogami, umożliwiały?

Po Tragedii Smoleńskiej w 36SPLT wprowadzono pewne zmiany: 

By uniknąć błędów popełnionych ponad rok temu, postanowiono też, że dyżurne zmiany 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego zostaną wzmocnione synoptykami z Szefostwa Służby Hydrometeorologicznej Sił Zbrojnych RP, a nad pracą Lotniskowego Biura Meteorologicznego 36. SPLT prowadzony jest codzienny specjalistyczny nadzór.( wg portal wojewódzki dolnośląskie )

Na podstwnie tej informacji można przypuszczać, że wiadomości o pogarszających się warunkach pogodowych w Smoleńsku mogy "omijać" służby dyżurne samego pułku - najbardziej kompetentny powinien byc przecież w tej sprawie COP oraz CHSZ, choć nie wyklucza to również, że dyżurna zmiana 36 SPLT otrzymała te informacje - ale czy była je w stanie przekazać załodze swojego, właśnie lecącego w stronę  Smoleńska, samolotu?

Pewne światło na ten temat rzuca nastętpujący artykuł "Naszego Dziennika" z dn.25.03.2011: 

"Nikt nie zadzwonił na pokład"

Wynika z niego, że co prawda można się było połączyć z lecącym TU154M za pomocą telefonu satelitarnego, ale ponieważ zaczynał się weekend, na Wojskowym Okęciu nie było zadnej funkcyjnej osoby / decydenta uprawnionego do wyrażenia zgody na wykonanie tego typu telefonu.

Czyżby wylot Prezydenta RP na uroczystości w Katyniu, wraz z niemałą przecież Delegacją, w skład której wchodziło tak wiele znaczącychm jak i zasłużonych dla kraju osób,  był tak mało znaczącym wydarzeniem? A może właśnie takim miał być? Byłoby to nieco dziwne, skoro Minister ON Bogdan Klich był o tym fakcie poinformowany, a nawet... sam miał polecieć z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na uroczystości rocznicowe do Katynia:

Kancelaria Prezydenta wysłała pismo 17 marca, do rąk ministra obrony narodowej trafiło dwa dni później. Władysław Stasiak poinformował w nim Bogdana Klicha, że Prezydent RP zamierza zaprosić najważniejszych dowódców Wojska Polskiego na obchody w Katyniu. Pismo ma charakter pytania o opinię. Na dokumencie jest dopisek: "Zgoda, zwłaszcza, że ja też się wybieram". Podpisano B. Klich.

W ślad za tym pismem MON rozesłał pismo generałom "z uprzejmą prośbą o realizację". Nosi datę 23 marca i jest podpisane przez zastępcę dyrektora sekretariatu Ministra Obrony Narodowej płk Piotra Nideckiego.

(wg gazeta.pl 30.04.2010)

Ciekawe uwagi w tym artykule wypowiada również Gromosław Czempiński:

Tu nie chodzi o to, czy minister Klich wyraziłby zgodę czy nie, bo trudno wyobrazić sobie, żeby powiedział: "nie weźmiecie udziału". Ale powinien wiedzieć, że oni zaakceptowali zaproszenie i będą lecieć.Powinien zainteresować się, zapytać: "a jak lecicie"? I wtedy może odezwałby się jakiś dzwonek alarmowy, że wszyscy polecą jednym samolotem.

Najwyraźniej jednak Minister Klich się nie zainteresował; najlepiej posłuchać, co sam ma na ten temat do powiedzenia:

Zostałem poinformowany pismem od prezydenta, że ci wojskowi zostali zaproszeni do udziału w obchodach katyńskich,ale nie o zaproszeniu do samolotu. Zaproszenia do przelotu każdy dostawał indywidualnie.

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale