52 obserwujących
252 notki
381k odsłon
  2941   0

Wojciech Sumliński - rozprawa z dn. 11.12.2014 r.

Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk.Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonej przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Zdun, na rozprawę stawił się świadek Przemysław Wojciechowski, dziennikarz.

Na pytanie Sądu, co świadek wie o toczącej się sprawie, Przemysław Wojciechowski wyjaśnił, że wie, czego dotyczy sprawa, t.j. zarzutu płatnej protekcji, ale na ten akurat temat nie posiada żadnej wiedzy, zna natomiast okoliczności tej sprawy, jak również obydwu oskarżonych, płk. Aleksandra L. oraz Wojciecha Sumlińskiego - płk. Leszka Tobiasza nie znał. Z Aleksandrem L. poznał  go Wojciech Sumliński, ok. 2004/5-go roku. Jako dziennikarz śledczy, wielokrotnie się z nim spotykał, omawiając różne sprawy dziennikarskie, przede wszystkim dotyczące służb specjalnych oraz zabójstwa gen. Marka Papały, ale podczas tych spotkań nie było mowy o sprawach związanych z płatną protekcją podczas weryfikacji żołnierzy WSI.  Na pytanie mecenasa Waldemara Puławskiego, reprezentującego Wojciecha Sumlińskiego, czy świadek wykorzystał w jakichś publikacjach czy programach (świadek był wtedy dziennikarzem TVN - przyp.aut.) informacje pozyskane od Aleksandra L., Przemysław Wojciechowski odparł, że nie wykorzystywał nagrań ze spotkań z płk. Aleksandrem L., ale uzyskane podczas tych spotkań informacje mógł wykorzystać w swojej pracy dziennikarskiej. Świadek rejestrował wiele spotkań ze swoimi rozmówcami, ale zawsze za obopólną zgodą - mógł więc też zarejestrować spotkania z Aleksandrem L. Na pytanie mecenasa Puławskiego, czy w takim razie płk. Aleksander L. również rejestrował spotkania ze świadkiem, Przemysław Wojciechowski stwierdził, że nie ma wiedzy na ten temat. Przyznał, że rozmawiał o tych nagraniach z Wojciechem Sumlińskim, ale ani żadne służby, ani prokuratura, nie zwracały się do niego o udostępnienie tych nagrań.

Na pytanie Wojciecha Sumlińskiego, dlaczego płk. Aleksander L. spotykał się i odbywał rozmowy ze świadkiem, Przemysław Wojciechowski odparł, że nie potrafi na to pytanie udzielić odpowiedzi. Następnie Wojciech Sumliński zapytał świadka, czy przypomina sobie spotkanie z Aleksandrem L., w początkach 2008-go roku, które dotyczyło prokuratury. Przemysław Wojciechowski nie wykluczył, że takie spotkanie się odbyło, bowiem w tamtym czasie spotykał się z Aleksandrem L. dość często, raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Dzisiaj odnosi wrażenie, że Aleksander L. wspominał wtedy o jakichś sprawach prokuratorskich i był zaniepokojony, ale z uwagi na upływ czasu, nie potrafi sobie przypomnieć szczegółów. Na pytanie Sądu, kogo miałyby dotyczyć te sprawy prokuratorskie, świadek odpowiedział, że z dzisiejszej perspektywy wydaje mu się, że właśnie płk. Aleksandra L.

Wojciech Sumliński, kontynuując ten wątek, zapytał świadka, czy pamięta, aby Aleksander L. mówił podczas tej rozmowy, w kontekście prokuratury, "muszę im coś dać, bo inaczej mnie zaj...(słowo niecenzuralne)", ale Sąd uchylił to pytanie, pytając w zamian świadka, czy Aleksander L. podczas rozmów ze świadkiem mówił o jakichś oczekiwaniach procesowych. Przemysław Wojciechowski wyjaśnił, że nie pamięta, ale nie może tego wykluczyć, przy czym między nim a Aleksandrem L. nie było jakiegoś dialogu w kwestii weryfikacji WSI, ponieważ sprawa ta nie była ona w kręgu jego zainteresowań. Nie jest również w stanie ocenić, jaki był stopień zaniepokojenia Aleksandra L., ponieważ nie utrzymywał z nim aż tak bliskich relacji, natomiast zaniepokojenie Aleksandra L. mogło wynikać ze sprawy zabójstwa gen. Marka Papały, w której Aleksander L. miał ponoć występować jako świadek. Na pytanie Sądu, w której ze spraw sądowych, dotyczących zabójstwa gen. Papały, płk. Aleksander L. miał być świadkiem, Przemysław Wojciechowski odparł, że nie wie, czy w ogóle był świadkiem, ale ma wiedzę, że jego nazwisko występowało w aktach sprawy dotyczących zabójstwa generała Papały.

W swoim kolejnym pytaniu Wojciech Sumliński zapytał świadka, czy pamięta okoliczności spotkania w kwietniu 2008 r. z człowiekiem, przedstawionym mu przez Aleksandra L., który jakoby miał posiadać jakieś informacje o związkach Antoniego Macierewicza z wywiadem rosyjskim. Przemysław Wojciechowski odparł, że przypomina sobie takie spotkanie, choć nie pamięta jego daty, podczas którego przedstawiony mu przez Aleksandra L. człowiek rzeczywiście utrzymywał, jakoby miał wiedzę o spotkaniach Antoniego Macierewicza ze służbami - uznał jednak, że wątek rosyjski w kwestii osoby Antoniego Macierewicza jest kompletnie niewiarygodny. Wojciech Sumliński chciał się także dowiedzieć, czy w takim razie człowiek ten, lub sam Aleksander L., mieli jakieś oczekiwania wobec świadka, co do sposobu wykorzystania przekazanych mu nt. Antoniego Macierewicza informacji, ale obrońca Aleksandra L. wniósł o uchylenie tego pytania, jako nie związanego ze sprawą. Zasadności tego pytania bronił mecenas Puławski, który stwierdził, że odpowiedź na to pytanie jest ważna w kontekście weryfikacji wiarygodności płk. Aleksandra L. Sąd dopuścił pytanie - świadek wyjaśnił, że jego rozmówcy nie nalegali, bo nie musieli, wiadomo było przecież, że jest dziennikarzem, ale on sam zlekceważył te informacje w sensie zawodowym. Poruszył jednak tę sprawę podczas jednego ze swoich spotkań dziennikarskich z Antoniem Macierewiczem, a także poinformował o niej swojego współpracownika, Witolda Gadowskiego.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka