Graliśmy we trzech. Mały Wojtek, Gruby Iżi
i ja.
No zagrajmy o Polskę, wycedził Mały.
Iżi pokiwał głową, bo nie chciało mu się peta z gęby wyciągać.
Obaj spojrzeli na mnie spode łbów.
Oblałem się zimnym potem.
Gramy, powiedziałem , ukrywając emocje.
Zrobiłem łyk mineralnej.
Rozdawał Mały.
Poczekałem na pięć kart i jednym ruchem zgarnąłem je ze stołu.
Nie tego się spodziewałem.
Napieralski, Nelly Rokita, Kalisz, Niesiołowski, Nowak i Palikot.
Nie jest zle, pomyślałem. Trójkę mam…
Wchodzę.
Kumple, a jakże, też weszli.
Wyrzucam Napieralskiego i Rokitę….
Dobieram dwie…
Rostowski, Tusk !
Kolor, mam kolor !
Mały ociera pot z czoła…
Iżi zakrztusił się dymem i poczerwieniał. Przekrwione gały o mało co mu nie wylazły z orbit.
Patrzą na mnie.
Myślę,… a jak któryś z nich ma pokera ? Nie, to niemożliwe, musieliby mieć piątkę z PIS !
Daję pięćdziesiąt, oni przebijają….
Walczymy jak lwy, o Polskę, przecież…
Moja kolej…
50 mówię, 50 miliardów jak deficyt….
Cisza…
Iżi pasuje…
Gruby mówi… sprawdzam !
Dzwony, dzwony kościelne budzą mnie każdego dnia.
Każdego dnia o 6.30.
Otwieram oczy….
Bóg nie wierzył chyba w moje karty, pomyślałem.
Patrzę w okno.
Znowu będzie lało…



Komentarze
Pokaż komentarze (2)