Zebe Zebe
80
BLOG

W oczekiwaniu na Aleksandra Ściosa (2)

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 2

 

Kolejną, wielką i ewidentną prowokacją, w której udział wzięły Służby, była prowokacja wymierzona w braci Kaczyńskich i ich partię, przed wyborami parlamentarnymi 1991 roku.
 
TVP wyemitowała film „Dramat w trzech aktach”. Film został pokazany tuż przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii wyborczej, tak, aby nie było możliwości odwołania się w trybie wyborczym.
 
Następną prowokacją w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego, było opublikowanie w tygodniku „NIE” rzekomej „lojalki”, którą tenże miałby podpisać w 1981 roku.
 
Udowodniono, że owa lojalka była spreparowana już po roku 1989 przez służby. Nie dotarto jednak do autora prowokacji w UOP, nie udowodniono, czy ówczesny szef służb Milczanowski o tym wiedział.
 
W tym momencie nie sposób nie wspomnieć o „Zespole Inspekcyjno-Operacyjnym” dowodzonym przez Jana Lesiaka.
Lesiak, były oficer SB Departamentu III i zajmował się rozpracowywaniem opozycji antysocjalistycznej.
 
Pomimo negatywnej weryfikacji na początku lat dziewięćdziesiątych, trafił jednak do UOP za rekomendacją i poręczeniem Jacka Kuronia.
 
Lesiak mówi: „Początkowo byliśmy w wydziale ogólnym. Mieliśmy się zajmować logistyką w gabinecie szefa. W wolnych chwilach zaczęliśmy prowadzić czynności operacyjne”.
 
Na pytanie: (…) w wolnych chwilach bez upoważnienia? Lesiak odpowiedział:
To były inne czasy. Instytucja powstawała. W pierwszych miesiącach nie było instrukcji. Nie było zarządzeń”.
 
Antoni Macierewicz mówił: „Scenariusz działań był prosty: wprowadza się agenturę (…) do prasy i do partii. Agentura w mediach tworzy tzw. fakt prasowy, który następnie agentura w partii ma wykorzystać do rozłamu w partii”.
 
Mówi Piotr Gajdziński: „W1994 roku jeden z dużych tygodników zlecił mnie oraz swojemu korespondentowi napisanie tekstu o pewnym przedsiębiorcy z Poznania, słynącym z powiązań z politykami PSL. Nigdy wcześniej, ani później nie doświadczyłem takiego zainteresowania swoją praca ze strony kierownictwa redakcji. I takiej pomocy. Co rusz podsuwano mi nowe wątki do sprawdzenia, co rusz pytano o nazwiska polityków, którzy mają coś wspólnego z bohaterem mojego tekstu? Wtedy byłem z tego zadowolony, dumny nieomal, dziś jestem pewien, że manipulowały mną – a być może nawet tytułem, dla którego pisałem tekst – służby specjalne”.
 
Gajdziński zapytał także G. Czempińskiego, czy dziennikarzy łatwo skłonić do tego, by – nieświadomie – uczestniczyli w prowokacji.
 
Czempiński: „Dziennikarz żyje z informacji. Trzeba, więc dostarczyć mu tych informacji w taki sposób, aby nie zauważył, że jest inspirowany do pewnych działań, popychany w pożądanym kierunku. To nie jest trudne, bo w tym zawodzie pracują ludzie ambitni, głodni sukcesów – to cechy, które nietrudno wykorzystać ".
 
Czempiński zapytany, czy w latach dziewięćdziesiątych służby często wykorzystywały dziennikarzy w swoich prowokacjach, odpowiedział:
 
W ostatnich latach tak dziwnie się w Polsce układa, że większość głośnych spraw, w które zamieszani są politycy lub najwyżsi urzędnicy państwowi, zaczyna się od informacji podawanych przez media. Część tych informacji, spora część, bez wątpienia pochodzi ze źródeł operacyjnych, czyli – najogólniej rzecz ujmując – ze służb specjalnych. W większości wypadków te informacje wychodzą na zewnątrz nie z powodu sprytu dziennikarzy lub splotu dziwnych przypadków, na przykład odnalezienia przez dziennikarzy tajnych dokumentów zgubionych przez agenta. Takie opowieści można włożyć między bajki. W ogromnej większości wypadków tego rodzaju informacje trafiły do dziennikarzy, na skutek intencjonalnych działań służb specjalnych”.
 
Podobnie odpowiedział Gajdzińskiemu Jerzy Dziewulski (były poseł Lewicy):
 
Jest jakaś sprawa, służby kogoś rozpracowują. I cholernie trudno dobrać mu się do skóry, nie można go trafić, znaleźć kwitów. Bada się, czy można człowieka ubrudzić. Potem powstaje plan gry operacyjnej, którą się prowadzi za zgodą , a często nawet bez zgody przełożonych. Funkcjonariusz umawia się z kimś na obiad, najlepiej z dziennikarzem i po prostu z nim rozmawia, przekazując podczas dyskusji pewne informacje”.
 
 
Posiłkowałem się książką P. Gajdzińskiego – „Prowokacja”
 
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka