Zebe Zebe
35
BLOG

Rząd Tuska właśnie stanął pod ścianą

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 27

 

Przyznam, że zaskoczyły mnie przyjęte wczoraj w Sejmie założenia nowelizacji budżetu na 2009 rok.
 
Myślałem, że rząd bardziej się wysili. Z drugiej strony jednak,  możliwości nowelizacji były w znacznym stopniu ograniczone. Tak, więc rząd nie mógł dokonać korekty budżetu ponad to, co zrobił. Co wcale Tuska nie usprawiedliwia, o czym dalej.
 
Gołym okiem widać, że znowelizowany budżet jest mocno naciągany.
Ot, chociażby słynna sprawa zysku-dywidendy z NBP, gdzie czarno na białym widać, że rząd próbuje zaklinać rzeczywistość. Nikt z ekonomistów nie bierze tych 10 -12 mld w kasie Państwa na poważnie. Ostrzeżeniem jest także reakcja Brukseli na sposób dokumentowania kosztów budżetowych przez ministra finansów.
 
Tusk wpadł w sidła polityki wyczekiwania. Brak odważnych działań ze strony rządu jest już niestety nie do odrobienia. Mówiąc obrazowo – nie załapaliśmy się na pociąg, którym większość odjechała. Pozostało nam czekać na następny. Czas jednakże nie gra w tym przypadku na naszą korzyść.
 
Dlaczego?  Proszę bardzo.
 
1.     Już w drugiej połowie 2008 roku zaczął gwałtownie spadać kurs złotego. Nie przełożyło się to na wyniki w eksporcie, co powinno być sygnałem alarmowym. Rząd czekał.
 
Doszło do sytuacji, że w pierwszym kwartale tego roku złoty zbliżył się niebezpiecznie do 5 zł za euro. Eksport nadal nie wzrastał, a zaczął następować gwałtowny odpływ kapitału poza Polskę. Gdyby rząd wystąpił o linię kredytową w BŚ pod koniec 2008, można by było złotego ochronić i nie dopuścić do nadmiernych strat. Tak, więc działania rządu były spóźnione, o co najmniej kwartał.
 
2.     Tuż po uchwaleniu budżetu na 2009, rząd powinien zaproponować zmiany w szeregu ustawach, tak, aby można było zawiesić niektóre ich zapisy lub je skorygować. Chodzi mi głównie o tak zwane koszty „sztywne”, czy „stałe” w wydatkach budżetu. Ot chociażby „becikowe”. Tu rząd potrzebowałby zrozumienia Prezydenta i opozycji.
 
3.     Rząd nie podjął żadnych prób przedstawienia takich propozycji. Więcej, wykazał brak dobrej woli. Przykładem tutaj choćby świeża sprawa Ustawy medialnej, gdzie w ostatniej chwili złamał zawarte już porozumienie.
 
Oskarżenie opozycji o „plądrowanie” walizek pasażerów, też nie jest konstruktywne w wymaganym dialogu z opozycją. Tak, więc dopóki Tusk nie zrozumie, że jest skazany na opozycję i Prezydenta, to nie ma szans na jakąkolwiek sensowną próbę wyjścia z kryzysu.
 
Nas Polaków nie interesuje zdanie Pana Tuska na temat „kładzionych kłód pod nogi”. Donald Tusk ma być skuteczny. Pierwszym warunkiem do tego jest szerokie współdziałanie. Inicjatywa musi wyjść od rządu. Inaczej po prostu się nie da. To warunek konieczny.
 
Tak, więc wystarczą chociażby tylko powyższe przykłady, by powiedzonko z pociągiem nabrało treści.
 
Dziś martwi mnie natomiast, co innego. Zaczyna mnie martwić coraz bardziej realna możliwość dodruku złotego.
 
Ekonomiści już dziś rozważają taką możliwość. Coraz częściej słyszy się, że deficyt budżetu w przyszłym roku może wynieść 75 - 100 mld złotych. Przy takim deficycie nie pomogą już jakiekolwiek podwyżki podatków.
 
Rząd Donalda Tuska właśnie stanął pod ścianą.
 
Pozostaną tylko dwie możliwości:
 
Zmiana Konstytucji w kwestii zapisu dopuszczalnego deficytu budżetowego lub dodruk pieniądza. Nie sądzę jednak, by Tusk zaproponował zmianę zapisów Konstytucji. Odwaga nie jest jego mocną stroną, co wykazałem powyżej.
 
Jeżeli którakolwiek z tych możliwości zostanie zastosowana, to będzie to żelaznym dowodem na dotychczasową, błędną politykę rządu.
 
Pozostanie już tylko podać się do dymisji.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka