Zebe Zebe
155
BLOG

Moje trzy Powstania Śląske (II)

Zebe Zebe Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 17

 

Pierwsze Powstanie Śląskie
 
Ślązacy nie byli zadowoleni z postanowień Traktatu Wersalskiego, zwłaszcza z decyzji o przeprowadzeniu plebiscytu. Słusznie obawiali się, że w sytuacji, kiedy administracja znajduje się w rękach niemieckich, ich działania będą co najmniej utrudnione.
Niemcy spełniali swe grozby w stosunku do ludności i postępowali w wielu sytuacjach bezwzględnie. Przykładem może być tragiczne zdarzenie w Gotartowicach (parafia boguszowicka).
 
O. Horsting z dowództwa 117 Dywizji Piechoty pisze:
 
„Właściciel dworu z Gotartowic stwierdził kilkakrotnie, że mieszkańcy wsi zbierali siano z jego łąk. Skorzystał więc z pomocy wojska. Chorąży Harrenberg  z oddziału ochotników otrzymał rozkaz przeprowadzenia wraz ze czteroma żołnierzami  patrolu na wskazanej łące. Na miejscu przyłapali ludzi ładujących siano na wózki. Po komendzie „stój!” ludzie zaczęli uciekać. Po strzałach ostrzegawczych w powietrze, patrol otworzył ogień do uciekających. Śmiertelnie została trafiona młoda dziewczyna, Maria Konsek”.
 
Podjęto śledztwo. Brak jednak informacji na temat jego wyników, choć relacje były różne.
Inaczej  opisano to zdarzenie w piśmie do Ministra Spraw Wewnętrznych Rzeszy:
 
„W Gotartowicach żołnierze strzelali do kobiet i dzieci, które zbierały w lesie zioła. Kobieta Maria Konsek została trafiona przez trzy pociski”.
 
Nasilający się terror niemiecki spowodował wybuch powstania, które rozpoczęło się w nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 r.
 
Walki w rejonie Rybnika toczyły się  ze zmiennym szczęściem. Wczesnym rankiem doszło do ciężkich walk w południowych rejonach Rybnika. Kompania Chwałowicka i Kompania Boguszowicka uderzyły na oddział grenshutzu , kwaterujący we dworze gotartowickim. Niemców rozbrojono. W tym samym czasie była gotowa do walki kompania powstańców z Ligoty Rybnickiej. Dysponowała około 60 ludzmi uzbrojonymi w karabiny. Szosą z Żor w kierunku Rybnika jechało 7 taborowych furmanek grenshutzu. Powstańcy uderzyli z zaskoczenia, opanowali sześć wozów, zdobywając CKM, kilkanaście karabinów oraz kilka skrzynek z amunicją. Jedna z furmanek zdołała się wymknąć i dotarła do Rybnika, gdzie zaalarmowano wojska niemieckie z Rybnika i Żor.
Po krótkiej, ale zaciętej  walce Niemcy odbili dwór w Gotartowicach – powstańcom zabrakło amunicji. Powstańcy znaleźli się w odwrocie uciekając lasami w kierunku południowym. W kierunku Śląska Cieszyńskiego. Wywiązała się bitwa na rogatkach Boguszowic, gdzie powstańcy ponieśli duże straty. Do niewoli dostało się 30 z nich. Reszta zbiegła.
 
Wśród powstańców, którzy zbiegli znalazł się Józef Śmieja . Wystąpił on z apelem do władz polskich:
 
„Pan Józef Śmieja z Boguszowic (powiat rybnicki) oznajmia, co następuje: Jestem członkiem Polskiej Rady Ludowej powiatu rybnickiego, jako uchodząca znajduję się w Strumieniu, w oddziale POW w Strumieniu. Jako taki zostałem wysłany od komendanta odcinka strumieńskiego pana Szymury, z następującym oświadczeniem: Powstańcy odcinków strumieńskiego i piotrowickiego zapytują się, co Poznań zamierza w ich sprawie zrobić i oczekują odpowiedzi w przeciągu 14 dni. Jeśli do 14 dni nie będzie odpowiedzi, powstańcy się rozejdą na wszystkie strony, do Francji, Włoch, Rumunii, a reszta podda się Niemcom. Zwracają się do Poznania, bo mają zaufanie do Poznania. Do Warszawy już 4 razy pisali, a żadnej odpowiedzi nie otrzymali. Poza tym pan Śmieja oświadcza: (…) dla podniesienia ducha byłoby dobrze, gdyby ktoś (pan Korfanty) objechał odcinki. Osobiście pragnę dodać jeszcze, że dobrze byłoby, gdyby lepiej przypilnować rozdział żywności w Sosnowcu. Wśród powstańców ogólnie jest takie mniemanie”.
 
Wystąpienie to poruszyło sprawę pomocy Państwa Polskiego dla Górnego Śląska. Sprawa jest do dziś kontrowersyjna. Jedni twierdzą, że Rząd Polski nie mógł , inni, że nie chciał pomóc, bo ważniejsze wtedy było Wilno i Lwów.
 
W marcu 1919 roku odbyła się wizyta działaczy śląskich u Naczelnika Piłsudzkiego. Józef Syska, uczestnik tej wizyty pisze:
 
Pojechaliśmy w liczbie ośmiu lub więcej osób i najpierw udaliśmy się do Korfantego. Był m. in. Drejza. Korfanty mówił, że nie ma dobrej atmosfery do powstania., że ożadnej pomocy być nie może. Premier Paderewski mówił, że sytuacja jest niepomyślna i radził pójść do Piłsudzkiego. Krfanty odradzał, by poszła cała delegacja, poszło więc dwóch ( Syska, Dreyza). W Belwederze Piłsudzki mówił, że sytuacja jest bardzo ciężka, że okoliczności nie sprzyjają w tej chwili powstaniu, że na pierwszym miejscu jest teraz walka o Lwów i z tego powodu nie radzi, żeby w ogóle zaczynać jakąś walkę na Śląsku. Dreyza podzielił  jego stanowisko.
 
Pomimo klęski, powstanie zwróciło oczy Europy na Górny Śląsk, zwłaszcza , że ludzie, którzy stanęli do walki byli narodowości polskiej. Niemcy na skutek nacisków państw europejskich zostali zmuszeni do ogłoszenia amnestii. Sytuacja jednak miała przybrać nieoczekiwany obrót…
C.D.N.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Kultura