189 niemieckich profesorów makroekonomii protestuje przeciwko zwiększeniu funduszy UE w celu ratowania strefy Euro.
Jeśli kryzys finansowy w strefie euro przyczyni się do „uwspólnotowienia” długów, będzie to mieć fatalne długofalowe konsekwencje dla całego projektu integracji europejskiej- ocenili ekonomiści w oświadczeniu, o którym poinformował dziś niemiecki dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung.
W ich opinii długofalowa strategia walki z kryzysem zadłużenia w krajach Eurolandu powinna dopuszczać możliwość uporządkowanego bankructwa państwa oraz restrukturyzacji jego zadłużenia. To bardzo ciekawy krok w przyszłość. Taki antykryzysowo- ekspansyjny. Liberalny w idei, socjalistyczny w gospodarce.
Żeby to nabrało właściwego wymiaru, to za „Spiegel Online, AS’:
Greckie zadłużenie rośnie gwałtownie, mimo podjętych środków jego ograniczenia. Grupa wpływowych ekonomistów z The European Economic Advisory Group (EEAG) ostrzega, że greckie zadłużenie trzeba będzie ponownie poddać restrukturyzacji. Wierzyciele muszą zrezygnować z co najmniej 30 proc. swoich należności. Ekonomiści mówią, że Grecja, by przezwyciężyć kryzys, musi
zrezygnować z euro, albo zastosować większe cięcia wydatków. W opublikowanym ostatnio raporcie, ekonomiści z EEAG stwierdzili, że wdrożony przez rząd program oszczędnościowy, jest „niewystarczający”, by kraj mógł spłacić swoje zadłużenie. Podkreślili, że jeśli nie zostaną wprowadzone drastyczne zmiany i wyczerpią się środki pomocowe udzielone przez kraje Unii, może ona nie być w stanie refinansować się na rynkach europejskich.
Rząd Grecji cały czas utrzymuje, że spłaci każdego eurocenta i że zacznie redukować swoje zadłużenie od 2014 r.
EEAG przestrzegła instytucje europejskie przed udzielaniem Grecji kolejnej długoterminowej pożyczki. Ekonomiści stwierdzili, że kraj ten musi wrócić do swojej waluty- drachmy,
albo zastosować jeszcze większe cięcia wydatków, w tym obniżyć
jeszcze bardziej pensje.
zrezygnować z euro, albo zastosować większe cięcia wydatków. W opublikowanym ostatnio raporcie, ekonomiści z EEAG stwierdzili, że wdrożony przez rząd program oszczędnościowy, jest „niewystarczający”, by kraj mógł spłacić swoje zadłużenie. Podkreślili, że jeśli nie zostaną wprowadzone drastyczne zmiany i wyczerpią się środki pomocowe udzielone przez kraje Unii, może ona nie być w stanie refinansować się na rynkach europejskich.
Rząd Grecji cały czas utrzymuje, że spłaci każdego eurocenta i że zacznie redukować swoje zadłużenie od 2014 r.
EEAG przestrzegła instytucje europejskie przed udzielaniem Grecji kolejnej długoterminowej pożyczki. Ekonomiści stwierdzili, że kraj ten musi wrócić do swojej waluty- drachmy,
albo zastosować jeszcze większe cięcia wydatków, w tym obniżyć
jeszcze bardziej pensje.
Niedawno gazeta „Süddeutsche Zeitung” pisała, że banki europejskie pozbyły się złudzeń, iż Grecja kiedykolwiek będzie w stanie spłacić wszystkie swoje długi. Prezes Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, Thomas Mirow już dziś mówi o nieuniknionej restrukturyzacji zadłużenia greckiego i
konieczności zrezygnowania z około 30 proc. wierzytelności. Poważne problemy z zadłużeniem ma również Portugalia. W kwietniu rząd będzie musiał wypłacić odsetki należne za obligacje
państwowe. Ekonomiści przewidują, że rząd Portugalii zwróci się o pomoc do instytucji międzynarodowych. To tylko kwestia czasu.
(…)Sytuacja Hiszpanii także nie naprawa optymizmem. Jak podał tamtejszy bank centralny, banki krajowe nie będą w stanie odzyskać ponad 100 mld euro pożyczonych na zakup i budowę nieruchomości (…).
We Wszechświecie panuje jednak równowaga. Przynajmniej ta fizycznie mierzalna. Przyciąganie planet, czy też trajektorie komet są niczym w porównaniu z kreatywnością homo sapiens.
Niewytłumaczalny jest ten trend w kierunku samozagłady.
Gdy dziś sobie pomyślę o zawirowaniach na styku cywilizacji zachodniej i tej, innej, by sprecyzować, kulturowo nam nie zrozumiałej, jestem niezmiernie zaniepokojony.
Tu już nie chodzi tylko o pieniądze. To my myślimy o pieniądzach.
W Tunezji, Egipcie i Libii myślą o czymś zgoła innym. Tam mało kto słyszał o giełdzie, kredycie i ratach. Tam myślano o bułce z masłem, kolokwialnie ujmując.
Wirus dotknie jednak świata zachodniego. To pewne.
Mało kto dziś próbuje połączyć ogólnoświatowy kryzys ekonomiczny z wydarzeniami , które na dniach obserwujemy w państwach północnej Afryki.
Nic nie bierze się z niczego. Seria konfliktów azjatyckich, gangrena wojenna w Iraku i Afganistanie, powstania w Tunezji, Egipcie, Libii… nie są jakąś tam nową „wiosną ludów”. To logiczny ciąg zdarzeń geopolitycznych.
Przekonamy się o tym bez barykad, wystrzałów i ewidentnej przemocy.
Nasz Świat zmienią kolejne, nieuniknione parlamentarne wybory.
Czy będą kolejnym pokoleniowym buntem, na miarę tego z pokolenia’68 ?
Coś chyba jest na rzeczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)