Jako, że we wczorajszej debacie Rostowski – Balcerowicz, ten drugi powoływał się na przykłady Chile i Boliwii, pragnę więc nieco przybliżyć blogerom s24 oba kraje oraz pokazać w jakich liberalnych kleszczach oba te kraje funkcjonują. Oba teksty ukazały się jakiś czas temu na moim blogu. Dziś je odświeżam.
Chile
Wszystko zaczęło się od objęcia władzy w Chile przez Augusto Pinocheta, który wyrwał Chile ze szponów marksistowsko- maoistowskich rządów Salvadore Allende. Chilijczycy stali się ofiarami kolejnego eksperymentu gospodarczego.
Junta od razu po objęciu władzy rozpoczęła wielką reformę gospodarki. Radykalne posunięcia ekonomiczne Pinochet mógł przeprowadzić tylko w przypadku posiadania pełni władzy. Mechanizmy rynkowe wprowadzono dzięki kredytom Międzynarodowego Funduszu Walutowego i oddania gospodarki w ręce fachowców z tzw. Szkoły Chicagowskiej.
„Wiedziałem, że od wielu lat na Univeridad Catolica de Chile działa silna grupa wykształconych w USA ekonomistów, mądrych, światłych ludzi, którzy nie mieli dotychczas okazji wykazania się. Zwróciłem się do nich. Powstała grupa konsultacyjna, do której zaprosiłem przedstawicieli wszelkich ugrupowań społecznych i politycznych” - mówił w jednym z wywiadów Pinochet.
Doradcą reformatorów został późniejszy noblista i „guru” ówczesnej, światowej ekonomii Milton Friedman.
Za rządów junty przeprowadzono proces reprywatyzacyjny, zwrócono wszystkie majątki ziemskie i przedsiębiorstwa zagrabione przez komunistów. Zawieszono działalność związków zawodowych. Sprywatyzowano oświatę i służbę zdrowia. Wpuszczono na rynek 21 prywatnych funduszy emerytalnych, zniesiono przymus ubezpieczeń.
Za rządów junty przeprowadzono proces reprywatyzacyjny, zwrócono wszystkie majątki ziemskie i przedsiębiorstwa zagrabione przez komunistów. Zawieszono działalność związków zawodowych. Sprywatyzowano oświatę i służbę zdrowia. Wpuszczono na rynek 21 prywatnych funduszy emerytalnych, zniesiono przymus ubezpieczeń.
Obniżono radykalnie podatki i zniesiono cła. Dzięki zniesieniu koncesji, w Chile inwestowały największe koncerny świata. Rząd zlikwidował nadmiar biurokracji. Pinochet zapowiedział, że Chile stanie się krajem właścicieli, a nie proletariuszy.
Żaden inny kraj na świecie nigdy przedtem ani potem nie odważył się na taką czysto kapitalistyczną innowację, której na imię liberalizm.
Żaden inny kraj na świecie nigdy przedtem ani potem nie odważył się na taką czysto kapitalistyczną innowację, której na imię liberalizm.
Należy sobie zadać pytanie, czy w warunkach europejskiej demokracji są możliwe takie działania. Pinochet był dyktatorem.
Skazał Chile na eksperyment, który był możliwy tylko w państwie w stanie rozkładu ekonomicznego i politycznego.
Co zrobiono w Chile:
- nałożono ograniczenia na ruch związkowy, dzięki czemu liczba członków związków zawodowych zmalała z 18% zatrudnionych na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych do 12% w latach 1980-1985, a udział w strajkach z 16% w latach 1971-73 do 0,4% w latach 1980-1986. Ograniczenia te polegały na zawężeniu praw pracowniczych w przemyśle. Możliwości zbiorowych negocjacji ograniczono do szczebla firm. Organizacje pracowników nie mogły przeprowadzać zebrań i wyborów bez specjalnego zezwolenia. Strajki były zakazane. Złagodzono natomiast warunki, które musiały być spełnione, aby mogło dojść do zwolnienia pracownika.
- masowa prywatyzacja (w latach 1974-78 głównie reprywatyzowano firmy znacjonalizowane przez Allende, a po 1985 prywatyzowano firmy telekomunikacyjne, energetyczne, zakłady użyteczności publicznej),
- Zmniejszono wydatki budżetowe oraz zatrudnieniew sektorze publicznym .
- Wprowadzono zasady wolnorynkowe do sfer zarządzanych wcześniej przez państwo, takich jak oświata, służba zdrowia, opieka społeczna, system emerytalny, budownictwo mieszkaniowe.
- wprowadzono system funduszy emerytalnych zarządzanych przez firmy prywatne
-radykalnie obniżono podatki, a cła obniżono lub całkowicie zniesiono. ( obniżka ceł - średnio z 60% do 10%), reforma podatkowa (opodatkowanie zysków przedsiębiorstw spadło z 46% do 10%)
- Zniesiono koncesje i pozwolenia w branży energetycznej i telekomunikacyjnej,
Okazało się jednak, że społeczeństwo Chilijskie wpadło z deszczu pod rynnę. W czasie reform gospodarczych Pinocheta bezrobocie wzrosło od ok. 8 % do ponad 30 %. Postępowało coraz większe rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa. Zadłużenie zagraniczne kraju wzrosło do niebezpiecznych rozmiarów.
Załamanie gospodarki na początku lat 80 zmusiło ekipę Pinocheta do korekty wolnorynkowej utopii. Recesja, która w 1982 r. wstrząsnęła Ameryką Łacińską, zadała Chile potężny cios. Gdy pękła „bańka” kredytowa, z dnia na dzień, jedna trzecia społeczeństwa wpadła ponownie w nędzę. Pogrążonego w kryzysie kraju uratowała nie "niewidzialna ręka" rynku, lecz interwencja rządu. Dodajmy, liberalnego do bólu rządu !
Państwo ocaliło przed upadkiem prywatne banki i zadłużyło się na miliony dolarów u zagranicznych wierzycieli. Długi prywatnych właścicieli spłacało więc społeczeństwo.
Dziś gospodarka chilijska jest gospodarką środka i rozwija się w tempie większym niż pozostałe kraje tego regionu. Chilijczycy nie odrzucili jednak całkowicie rozwiązań liberalnych, co wynikało z różnych powodów. Głównym z nich była przeprowadzona reprywatyzacja o raz nieodwracalna prywatyzacja instytucji państwa ( w rękach prywatnych pozostają wszelkie dobra publiczne jak służba zdrowia i edukacja, a także woda, gaz i energia elektryczna).
Do pozytywnego gospodarczo wizerunku Chile na świecie przyczynia się otwartość kraju na inwestycje zagraniczne. Kapitał z zewnątrz, głównie z USA, zainwestował w Chile spore pieniądze, co wiąże się z zachowanym jeszcze z czasów dyktatury ustawodawstwem, praktycznie zwalniającym firmy z płacenia podatków. Te zajmujące się wydobyciem miedzi opłacają co najwyżej trzyprocentową stawkę za prawo eksploatacji górniczej. Podobna sytuacja dotyczy przemysłu leśnego, a także rybnego, zmonopolizowanego przez kilka dużych przedsiębiorstw.
Z konstytucji wykreślono niedemokratyczne zapisy, a na straży konstytucji przestało stać wojsko, a także pozbyto się dożywotnich, mianowanych jeszcze przez generała senatorów.
Liberalizm Pinocheta pozostawił jednak po sobie sporo problemów, których Chile , pomimo dobrego obecnie stanu gospodarki, nie zdołało wyeliminować.
Wskaźnik Giniego – mierzący poziom nierówności społecznych między ludźmi – jest jednym z najwyższych na świecie.
Fundusze emerytalne, w żadnym stopniu nie zostały rozwinięte. Tracą na tym przechodzący na emeryturę. Wedle przewidywań, duża część społeczeństwa i tak nie osiągnie prawa do emerytury minimalnej, z powodu (m. in.) trudności w systematycznym płaceniu składek.
Dodatkowo, ci którzy pozostali w systemie repartycyjnym, a są to głównie uprzywilejowane przez Pinocheta służby mundurowe, pobierają nawet trzykrotnie wyższe emerytury, niż będą wynosić te pobierane z funduszy prywatnych. Przyczyniają się do tego w znacznym stopniu zarządy funduszy emerytalnych, które pobierają od swoich klientów najwyższe na świecie prowizje kształtujące się nawet na poziomie 20 proc. ich oszczędności.
Czy Chilijczycy są zadowoleni ? Nie wiem, chociaż wątpię.
Marcowe wybory prezydenckie wygrał Sebastian Pinera ( prawica), który krytykował politykę gospodarczą Pinocheta.
Należy podkreślić, przełomowy charakter marcowych wyborów, jako moment, w którym społeczeństwo chilijskie dało wyraz swojej dojrzałości demokratycznej, odrzucając raz na zawsze wlokące się za nim od lat widmo Pinocheta. Chilijczycy zniechęceni brakiem wyraźnych zmian w gospodarce odmówili poparcia tym, którym udzielali go przez dwadzieścia ostatnich lat. Najlepiej ukazuje to 40–procentowa frekwencja wyborcza w kraju, gdzie obowiązuje przymus wyborczy.
Walka Chilijczyków z pozostałościami liberalizmu najwyraźniej trwa. Warto podkreślić, że jest ona możliwa tylko w warunkach demokratycznego państwa.
Boliwia
System gospodarczy Boliwii był przez wiele stuleci kształtowany przez potęgi kolonialne, które swoje dominia traktowały jak magazyny tanich surowców. W XX wieku podejmowano próby modernizacji kraju. W latach 80. skończył się co prawda okres wojskowej dyktatury, ale wkrótce nastał kryzys.
Początek lat osiemdziesiątych w Boliwii wiąże się z fatalną sytuacją gospodarczą. Przyczyną głębokiego kryzysu gospodarki było potężne załamanie cen cyny na światowych rynkach. Oznaczało to utratę przez kraj głównego źródła dewiz. Podjęto wiele populistycznych i „antyimperialistycznych” działań zmierzających do uzdrowienia sytuacji. Wiązały się one z przekazaniem władzy w znacjonalizowanych kopalniach w ręce związków zawodowych, z ogłoszeniem moratorium na spłatę długu zagranicznego.
Dążąc do realizacji żądań organizacji związkowych i pracowniczych, wydano wiele praw umożliwiających boliwijskim chłopom i robotnikom kontrolę poczynań zarządów spółek. Powstały też komitety ludowe do spraw zaopatrzenia w żywność, do spraw zdrowia i edukacji, a Stowarzyszenie Rolno-Hodowlane (CORACA) przejęło częściowo kontrolę rynku spożywczego. Próbowano organizować spółdzielnie rolnicze na wsi.
Wprowadzone zmiany, a zwłaszcza zaprzestanie spłaty długu zagranicznego, wywołało natychmiastową reakcję Banku Światowego - odcięcie dopływu kredytów. Handel zagraniczny został praktycznie zablokowany, a kraj ogarnął chaos gospodarczy, który osiągnął niespotykane dotąd rozmiary.
W czerwcu 1985 roku przeprowadzono wybory prezydenckie. Na prezydenta wybrano dawnego przywódcę rewolucji boliwijskiej Victora Paza Estenssoro.
Nowy prezydent w celu ratowania gospodarki wprowadził wysoce liberalne działania ( należy pamiętać, że Boliwia została odcięta od kredytów z BŚ): ograniczono wydatki budżetowe i zamknięto nierentowne zakłady państwowe, wstrzymano równocześnie subsydia rządowe. Zdecydowano się na funkcjonowanie niczym nieograniczonego wolnego rynku w gospodarce, wycofując się z kontroli cen (również z kontroli kursu dolara). Wiele kopalń sprzedano lub zamknięto, ograniczono inwestycje. Z zamykaniem kopalń cyny wiązały się masowe zwolnienia górników i drastyczne obniżki płac dla tych, którzy jeszcze pracowali. Dochody ludności , i tak już mizerne, spadły o 40 procent.
W 1985 roku 30 tysięcy górników straciło pracę, a w 1987 roku zredukowano zatrudnienie w Państwowych Złożach Ropy Naftowej z 9 tys. do 5 tys. Produkcja rolna (słaba i bez żadnej ochrony ze strony państwa) nie wytrzymywała konkurencji z żywnością importowaną zza zagranicy. Inflacja została opanowana kosztem pogłębienia zależności kraju od importu podstawowych dóbr konsumpcyjnych z zagranicy.
Jedyną szansą na przezwyciężenie kryzysu było pojawienie się jakiegoś krótkiego, ożywczego cyklu w gospodarce.
W wyniku spadku wartości cyny, zamykania kopalń, inflacji, czy w końcu z powodu nowego , skrajnie liberalnego, rygorystycznego planu gospodarczego Paza Estenssoro, doszło do masowej migracji ludności do amazońskiego regionu Chapare. Tam zaczynali dobrze prosperować osadnicy, którzy karczowali dżunglę, a uzyskane w ten sposób działki obsadzali koką.
Jak wynika z danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych rządu Jaime Paza Zamory (prezydent w latach 1989-1993), stopa wzrostu w rolnictwie wyniosła w latach 1980-1988 24,6 proc., natomiast produkcja koki zwiększyła się w tym czasie o 235 proc. Według maksymalnych szacunków, wartość eksportu kokainowego była pod koniec lat osiemdziesiątych kilkakrotnie wyższa od wartości eksportu legalnych towarów.
Gospodarka Boliwii została uzależniona od koniunktury w narkobiznesie.
Doprowadziło to do powstania olbrzymiej szarej strefy. Ale zmiany są głębsze i dotyczą też samych obywateli - przekonanie o wszechobecnej korupcji, wzrost patologii społecznych. Doszło do tego, ze producenci (cocaleros) „koki” stworzyli legalne struktury.
Wybrany prezydentem w 2006 roku Evo Morales jest czołowym „cocaleros”. W kampanii wyborczej w 2005 obiecywał ubogim masom (w większości indiańskim chłopom) zmianę liberalnej polityki poprzednich władz, rezygnację ze wspieranej przez USA akcji likwidowania upraw koki i poprawę sytuacji boliwijskiej biedoty.
W roku 2009 został wybrany ponownie prezydentem Boliwii w znacznej części głosami plantatorów i biedoty.
Nie można więc zaprzeczyć, że skrajnie liberalna polityka gospodarcza doprowadziła w przypadku Boliwii do patologii państwa i zachowań społecznych.
Do czego zaś doprowadzą Boliwię rządy Moralesa ?
Boliwia jest typowym przykładem kraju, gdzie skrajności nie pozwalają na stabilizację.
Od socjalizmu, poprzez liberalizm, do socjalizmu, a wszystko w oparach patologii.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)