Zebe Zebe
614
BLOG

Kaczyński z rusztu

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 3

 

W roku 1970 ukazała się piosenka Johna Lennona „God”. W tamtym czasie tekst wywołał spore poruszenie oraz protesty środowisk konserwatywno-chrześcijańskich. Chodziło o wers „I  don’t belive in  Jesus” .
Nie liczyło się to, że Lennon w swojej piosence zawarł sporo innych treści , które postanowił tak samo od siebie odrzucić.
 
Tekst urodził się na skrzyżowaniu rozpadu „The Beatles”, miłości do Yoko Ono oraz był wyrazem swego rodzaju manifestu autora, który swoje szczęście powierzył miłości do drugiej osoby kosztem wyrzeczenia się  niejako  dorobku kulturowo-światopoglądowego rodzącej się poprawności politycznej.
To był cios dla obu stron barykady.
Tak tej „postępowej”, jak i  tej konserwatywnej. „Postępowej”  dałem w cudzysłów, gdyż może powinienem napisać liberalno-światopoglądowej , by nie odnosić się do konotacji lewackich, tak często sięgających jednak  do neoliberalizmu, który zaakceptował poprawność polityczną.
Pomimo tego, że gromy posypały się na Lennona z obu stron, to media eksponowały tylko zastrzeżenia obozu konserwatystów.
Lewicowi liberałowie przełknęli tę „kluchę” dorabiając do tego zgodnie z zasadami nowomowy , nowe znaczenie dotychczas obowiązujących słów i zwrotów.
Z dnia na dzień stali się „krytykującymi Lennona inaczej”, przechodząc w prostej drodze do krytyki  swoich oponentów, posługując się … Lennonem !
 
Majstersztyk.
 
Budzę się rano. Mainstream szykuje mi śniadanie:
 
Kaczyński plus kawa z mlekiem, z dodatkiem pieprzu według przepisu Moniki Olejnik, lub też do wyboru, J. Kuźniara, który we „wstajesz i wiesz” serwuje mi dokładkę w postaci porcji „chili” do tego Kaczyńskiego.
 
Potem obiad.
 
Kaczyński z rusztu, bo zdążył go „podpiec” Niesiołowski, a mainstream zapomniał wyciągnąć z rusztu , zanim się za bardzo przypiekł. Twarde i niestrawne, ale człowiek przecież głodny chodził nie będzie.
 
Czas na kawę po południu.
 
Nici ze śmietanki do kawy, o co zadbają  już eksperci, tłumacząc, że śmietankę dolewa to sobie Kaczyński, bo go stać na zakupy poza Biedronką. ( Pozdrawiam Biedronkę, do której żywię autentycznie nieskrywany sentyment).
 
Kolacja.
 
Co masz zjeść, to najlepiej wiedzą w „szkle kontaktowym”. Nic to, że późna pora i niezdrowo. Masz zjeść i nie marudzić.
 
Czołem  - do rana.
 
… miało być patetycznie o dniu dzisiejszym.
Wybaczcie. Dzień jak co dzień w moim jadłospisie.
Tak jak to nieszczęsny John Lennon wyśpiewał:
 
„The  dream is over”.
 
“” God is a concept,
By which we can measure,
Our pain,
I'll say it again,
God is a concept,
By which we can measure,
Our pain,
I don't believe in magic,
I don't believe in I-ching,
I don't believe in bible,
I don't believe in tarot,
I don't believe in Hitler,
I don't believe in Jesus,
I don't believe in Kennedy,
I don't believe in Buddha,
I don't believe in mantra,
I don't believe in Gita,
I don't believe in yoga,
I don't believe in kings,
I don't believe in Elvis,
I don't believe in Zimmerman,
I don't believe in Beatles,
I just believe in me,
Yoko and me,
And that's reality.
The dream is over,
What can I say?
The dream is over,
Yesterday,
I was dreamweaver,
But now I'm reborn,
I was the walrus,
But now I'm John,
And so dear friends,
You just have to carry on,
The dream is over.””

+

Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka