Zebe Zebe
1057
BLOG

„Crash landing” Prezydenta Komorowskiego

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 8

 Dzisiejsza wizyta Prezydenta Komorowskiego w Smoleńsku i Katyniu od samego początku była naznaczona złym doradztwem, by nie napisać, że niefortunnym zbiegiem kolejnych, aczkolwiek łatwych  do przewidzenia błędów .

 Medialne ogłoszenie spotkania Komorowskiego z Miedwiediewem  nastąpiło w parę dni po opublikowaniu raportu MAK w grudniu ubiegłego roku, tuż po słowach Donalda Tuska, że raport jest nie do przyjęcia.
To miał być pierwszy poważny sukces nowego Prezydenta. Okoliczności  były zgoła nieprzychylne. Zwyciężyła jednak   chęć sukcesu osobistego . Temat medialnie wyciszono.
To był   swego rodzaju dysonans . Premier swoje, Prezydent swoje.
Premier spuścił z tonu parę miesięcy później, stwierdzając, że raport MAK powinien być uzupełniony, ale pal licho Premiera.
 
Wszystko grało do piątku. W sobotę było inaczej. Prezydentowej Komorowskiej podrzucono „gorącego kartofla”, a Szanowna nie załapała dowcipu z „tablicą”. Zresztą nie wiem, bo nikt z dziennikarzy do dziś jej o to nie zapytał.
 
No to poleciał Prezydent  Komorowski, by sprawę przy okazji  wyjaśnić.
I znowu „abszlag” jak mawiamy na Śląsku.
 
… teraz na serio.
 
Prezydent RP miał dwa warianty do przyjęcia: być – nie być.
Wybrał ten „być”.
Jak już wybrał te wariant „być”, to powinien był wiedzieć, że Miedwiediew poleci do Smoleńska samolotem. Nie wiedział ?
Postawił się tym samym w roli pariasa, a może nawet nieświadomie lub z braku wyobraźni w roli PIS-owskiego, słynnego zarządcy  kondominium.
 
To nie koniec.
 
Gdyby jego Kancelaria i on sam mieli przynajmniej trochę wyobraźni, to Komorowski sam by złożył wieniec pod tą Bogu ducha winną wierzbą.
Potem by poszedł do biblioteki i spotkał się ze spoglądającym na zegarek Prezydentem Rosji.
To takie proste. Niekonfliktowe.
Uratowałby część naszego honoru.
Wiele bym mu wybaczył.
„Porobiło”  się jednak fatalnie.
Wspólne ustalanie treści tablicy…
Tak samo jak komisja do spraw trudnych,  śledztwo i inne wspólne inicjatywy.
Ta wspólnota cosikś na wschód ciąży.
 
Ta melodia ma jeden refren.
 
Jakieś tam pojednanie. Mnie ono niepotrzebne. Mnie potrzebny wzajemny szacunek rządzących, którego dziś nie ma. Dalej mamy chłopca do bicia, który niestety łapie pokornie kolejne cięgi.
Będzie wzajemny  szacunek, to i mityczne pojednanie nie będzie potrzebne, bo do Rosjan to my nic nie mamy.
 
Na razie odnotujmy "crash landing*" Prezydenta.
 
* - nieudane lądowanie , niekoniecznie katastrofa
 
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka