W naszym kochanym Kraju groteska goni farsę.
Zgodnie z zasadą : Jeżeli fakty są niepodważalne, tym gorzej dla faktów.
Można by się było obruszyć, można by pokiwać głową z politowaniem, gdy się czyta, jak poważni ludzie, politycy było nie było, ze strachu przed utratą władzy ” łapią” się brzytwy.
To nic, że palce krwawią, bo są jeszcze ścięgna i kości, a jak się już wygra, wygra za wszelką cenę, to znajdzie się maść na okaleczone łapska.
A tymczasem to walmy na oślep. Walmy jak ten raniony niedźwiedź otoczony sforą rozjuszonych wilków. Tylko, że to sen lub jawa w gorszym wydaniu.
Wtedy to wszystkie ciosy są dozwolone, a i kropidło pomóc może.
Rzecz by można, że po trupach, byle oszukać, byle wygrać. Dla siebie, dla kumpli, dla Europy i Świata, co reszcie wmówimy.
Psychoza granicząca z paranoją tworzy nowe, niebezpieczne dla demokracji twory. Tworzy nierzeczywistą rzeczywistość. Tworzy fikcję kosztem żywych jeszcze trupów, którymi po mału się stajemy i po których przejść trzeba, by wygrać, wygrać kosztem dziś jeszcze nie do oszacowania.
Wygrać, żeby trwać.
Nic poza tym.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)