To tak trochę w slangu. Nawet w tym kibicowskim, gdy jeszcze nie wygraliśmy, ale szanse są z każdą chwilą większe. Tym większe im bardziej nasi będą na fali. To doping może zdziałać. Warto wytrzymać parcie na pęcherz, bo a nuż przegapię bramkę sezonu.
To parcie na pęcherz z jednej strony szkodzi zdrowiu, ale z drugiej, podtrzymuje wysiłek, czy też pozwala na przeżycie zdarzenia "do końca". Pod kontrolą. Wystarczy, że wytrzymamy i "odlejemy" się po meczu.
Platforma Obywatelska najwyrazniej chce się "odlać" po meczu.
Tym meczem jest bój pomiędzy Rządem, a Komisją Europejską, w ucieleśnieniu komisarza Rhena, który jako nieprzekupny sędzia , spędza sen z powiek graczy prowincjonalnych , którym najwyrazniej kreatywność w dryblingu się wyczerpała.
Oli Rehn jest jak pies gończy. Nie odpuszcza.
Ba, on twierdzi, że sytuacja finansowo-ekonomiczna Polski jest tak dobra, że Donald Tusk z palcem w przysłowiowej d... zredukuje deficyt w stosunku do PKB w ciągu roku o ponad 100 % !
No bo Rehn zawierzył danym z "zielonej wyspy" i jego zbójeckie prawo żądać.
Jest dobrze, więc może być lepiej
Przecież to nie powinno dziwić. Rehn jednak poczeka, jako wytrawny śledczy.
Takiego rotweillera nie zbałamuci entuzjastyczne wejście w trybie nagłym, bez jakichkolwiek konsultacji z Parlamentem i Prezydentem do paktu Euro Plus.
Ta ucieczka Tuska w przyszłość może budzić tylko podejrzenia. Nikt normalny przecież, nieproszony zarazem, nie nakłada na siebie kajdanów.
Nikt, kto jest chociaż trochę odpowiedzialny.
Nie o tym chciałem jednak pisać...
Może Tusk z Rostowskim uważają, że Rehn "wysika" się do kwietnika za namową kogś tam. Może będą błagać o kolejne pół roku zwłoki. Nie wiem.
Wiem natomiast, czego Tusk i jego ekipa autentycznie się boi. Nie, Tusk nie boi się PIS-u jako takiego.
Tusk boi się tych, którzy potencjalnie mogą za pół roku rządzić.
Boi się tego, że media opublikują ksera dokumentów z "przecieków". Zarówno te, które istnieją, jak i te, które "powinny istnieć, a nie istnieją".
Tusk boi się, że wielka, polska prowizorka wyjdzie na jaw.
Może się to okazać rewelacjami na równi z tymi z Wikileaks.
Jak więc tu dziś się "odlać", gdy najciekawsze fragmenty dopiero przed nami ?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)