Zebe Zebe
532
BLOG

W czyim interesie działa minister Dowgielewicz ?

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 5

 

Zgodnie z przewidywaniami Komisja Europejska przedstawiła dziś  propozycje rozporządzeń polityki spójności UE w latach 2014-2020, przewidujące m.in. odbieranie funduszy strukturalnych krajom łamiącym dyscyplinę finansów publicznych, a także wyznaczenie limitu absorpcji funduszy przez dany kraj na 2,5 proc. jego PKB wobec 4 proc.  obowiązujących dzisiaj. Jest to przyjecie zasad niekorzystnych dla głównych beneficjentów funduszy strukturalnych, w tym Polski. Pisałem o tym wczoraj.
 
 
Dziwi więc w tych okolicznościach niekorzystne dla Polski  stanowisko jakie przyjął minister  d.s. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.
 
Spodziewam się sceptycyzmu ze strony krajów UE co do propozycji zawieszania funduszy UE, zwłaszcza w świetle potrzeby pobudzania wzrostu gospodarczego w krajach jak Grecja i Portugalia - powiedział dziś  Dowgielewicz.
"Jeśli mówimy o sankcjach, to muszą one być tak sformułowane, by każdy kraj UE mógł im podlegać, a nie tylko kraje korzystające z Funduszu Spójności" - powiedział Dowgielewicz, wyrażając tym samym poparcie dla propozycji KE. "Nie może być takiej sytuacji, w której sankcje będą mogły być tak naprawdę efektywnie stosowane do grupy 15 czy 17 krajów".
 
Jednym słowem,  Dowgielewicz zgadza się na stosowanie sankcji w stosunku do krajów spoza strefy euro, w tym Polski.
 
A tymczasem  premierzy krajów bałtyckich i Węgier są przeciwni wyznaczeniu limitu absorpcji funduszy z polityki spójności na 2,5 proc. PKB kraju. List w tej sprawie adresowany jest m.in. do szefa KE Jose Barroso, komisarza Janusza Lewandowskiego, a także premiera Donalda Tuska.
Adresatami listu są, poza Barroso, Lewandowskim i Tuskiem, również komisarz ds. polityki regionalnej Johannes Hahn, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy i ustępujący premier Danii, która po Polsce obejmie prezydencję, Lars Lokke Rasmussen.
 
Zdaniem sygnatariuszy listu,  przedstawiona propozycja jest nie do przyjęcia w obecnej postaci.
Jak napisano w liście, rozwiązanie takie "karze te kraje członkowskie, które skutecznie absorbowały fundusze spójności i poczyniły znaczne wysiłki, by zagwarantować współfinansowanie i sprawne wdrażanie programów pomimo kryzysu". "Nie można wyjaśnić relatywnego spadku przydzielanych funduszy spójności w naszych czterech krajach, w szczególności w porównaniu z innymi beneficjentami polityki spójności" . "Konkurencyjności Unii Europejskiej na arenie globalnej nie da się osiągnąć bez wewnętrznej spójności" - podkreślają. Zwracają jednocześnie uwagę, że niezwykle istotne jest "zagwarantowanie wystarczającego wsparcia, przede wszystkim regionom kwalifikującym się do celu konwergencji" (dla regionów o PKB mniejszym niż 75 proc. średniej unijnej).
 
Tymczasem na szali leży ok. 80 mld euro dla Polski, która to kwota stanęła pod wielkim znakiem zapytania.
 
W czyim interesie wiec działa minister Dowgielewicz ?
 
Przypomnę, że jeszcze wczoraj:
 
KE ma zaproponować, by krajom łamiącym dyscyplinę finansów publicznych zabierać dostęp do funduszy strukturalnych. Ta kara ma grozić wszystkim, a nie tylko strefie euro, jak chciał Berlin. Zdaniem Danuty Huebner to kompletnie nielogiczne i kontrproduktywne
Komisja Europejska ma w czwartek przedstawić propozycje rozporządzeń polityki spójności UE w latach 2014-2020. Jak ujawniła w środę na spotkaniu z grupą dziennikarzy szefowa komisji ds. rozwoju regionalnego w Parlamencie Europejskim, Danuta Huebner, KE przedstawi kontrowersyjną propozycję "automatycznych sankcji makroekonomicznych"; o takie sankcje - ale tylko dla strefy euro - w lipcu zaapelowali w liście do szefa KE Jose Barroso kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy.
Chodzi o karanie krajów członkowskich łamiących ustalone w Pakcie Stabilności i Wzrostu zasady dyscypliny finansów publicznych. Fundusze najpierw byłyby zawieszane, a ostatecznie nawet zabierane krajom, które nie dostosowałyby się do zaleceń UE, by redukować nadmierny deficyt, dług czy brak równowagi na rachunku obrotów bieżących.
Jak powiedziała Huebner, chodzi o wszystkie fundusze objęte unijną polityką spójności, a więc także regionalne, na rozwój obszarów wiejskich i fundusz rozwoju rybołówstwa. Kara ma nie obejmować natomiast dopłat bezpośrednich dla rolników czy funduszy na badania. Biedniejsze kraje UE, czyli przede wszystkim nowe państwa członkowskie oraz Grecja i Portugalia, które są głównymi beneficjentami funduszy spójności i strukturalnych, byłyby w naturalny sposób najbardziej narażone na te nowe sankcje.
- Jako ekonomistka muszę się sprzeciwić. Ta propozycja jest kompletnie nielogiczna i kontrproduktywna - powiedziała Huebner.
Była komisarz ds. polityki regionalnej przypomniała, że obecnie KE robi wszystko, co w jej mocy, by pogrążonej w kryzysie długu i bliskiej bankructwa Grecji pomóc w absorpcji unijnych środków. Do Aten wysłano w tym celu specjalną grupę zadaniową KE. Ponadto KE zmniejszyła wymóg obowiązkowego dofinansowania dla Grecji z 25 do 5 proc. wartości projektów.
- Brakuje kompletnie logiki między tym, co KE robi teraz, i co chce zaproponować na nowy okres 2014-2020. Chyba nikt nie oczekuje, że za dwa lata zupełnie wyjdziemy z kryzysu - powiedziała. Jej zdaniem w dobie kryzysu należy wysyłać sygnał, że UE pomaga wzrostowi gospodarczemu, czemu służą inwestycje finansowane z funduszy strukturalnych. Nowa propozycja KE idzie w przeciwnym kierunku, bo - jak ocenia Huebner - "podważy zdolności do wzrostu gospodarczego".
- Trudno znaleźć argument za, poza argumentem politycznym, że trzeba zwiększyć presję na kraje członkowskie, by przestrzegały dyscypliny finansowej - powiedziała. Wyraziła nadzieję, że w toku negocjacji na tę propozycję nie zgodzą się kraje i PE.
Według obecnie obowiązujących reguł Paktu Stabilności i Wzrostu, niesubordynowanym krajom już teraz można odbierać środki unijne, ale tylko z jednego Funduszu Spójności.Sankcję tę można zatem zastosować tylko wobec krajów najbiedniejszych o PKB poniżej 90 proc. średniej unijnej (a więc nowych krajów, a także Grecji i Portugalii). Z tego narzędzia jak dotąd nigdy nie skorzystano, mimo że np. Grecja od lat łamie zasady dyscypliny budżetowej. W 2006 r., na wniosek Huebner, Atenom zabrano 500 mln euro, ale "z tytułu błędów i złego zachowania", a nie na mocy Paktu Stabilności i Wzrostu - przypomniała była komisarz.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka