Zebe Zebe
566
BLOG

Mój Vaclav, moi Czesi

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 35

 

Mógłbym to zrobić w formie komentarza pod notką naszego blogera Sowińca.
Napiszę jednak te parę słów u siebie. Chcę, by te parę słów było też moim osobistym hołdem dla Wielkiego Czecha, Vaclava Havla.
I nie mam zamiaru roztrząsać, czy Prezydent był chory i czy Tusk skalkulował. Zostawmy to ocenie ich samych. Zostawmy to ich sumieniom.
No ba ja, osobiście, to Czechów za bardzo nie lubię. Nie lubię ich z prostego powodu… oni są tacy pragmatyczni. Z drugiej strony zaś nie ukrywam, że ich autentycznie podziwiam.
Może to moje nielubienie wynika właśnie z podziwu dla nich samych ?
Hmm…
Przyjdzie kiedyś pora, by opisać  moje „doświadczenia” z Czechami. Mógłbym to zrobić już dziś, ale coś mnie tam powstrzymuje, bo jeszcze ich tak naprawdę nie rozgryzłem. W sumie to ja ich jednak więcej niż lubię. Urodziłem się i mieszam w Rybniku ( nazwa miasta jest czeska – staw rybny). Mam tyle samo kilometrów do Katowic, co do Ostravy.
 
Wracając do Havla…
 
Havel zrobił coś, na co polskie elity nie były się   w stanie zdobyć w ostatnim dwudziestoleciu. Havel odsunął realnie komunistów czeskich od władzy na okres dziesięciu lat. Zarządził powszechną lustrację.  Już za to przynajmniej  powinien mieć miejsce w historii.
To jednak nie wszystko.
Będąc poza polityką, będąc chorym, zagroził niemieckiej kapitule „Kwadrygi” oddaniem odznaczenia i zaszczytu, gdy ta nominowała -  tegorocznie -  do wyróżnienia Władimira Putina.
I nie mnie osądzać, dlaczego nie było na pogrzebie pani Merkel, nie mnie oceniać, dlaczego nie było nawet piątego zastępcy Putina, bo ja mam swoje zdanie, tak samo jak Czesi. Oni wiedzą dlaczego. Vaclav  był Czechem takim samym jakim jest Klaus. Obu, mimo wielu różnic, łączyło  jednak jedno: ogólnie pojęty, poza partyjny interes państwa – w rozumieniu Narodu. Do dziś mam przed oczami postawę Klausa w stosunku do unijnego ultimatum Coehn-Bendita i Joschki Fishera, gdy na Hradczanach powiedział im WON !
Vaclav się tylko uśmiechnął…
 
Ten tekst jest tak naprawdę jednak o fałszywych przyjaciołach.
Dziś po ponad dwudziestu latach, łatwo środowiskom zbliżonym do Gazety Wyborczej oraz około rządowym, liberalnym emocjonalnie, a niestrudzonym w kreowaniu rzeczywistości, przychodzi „wspominanie Havla”. Tylko, że to wspominanie ni jak się ma do dokonań Prezydenta Czech.
 
Na ironię i kpinę zakrawa dzisiejszy udział w praskich obchodach żałobnych Wałęsy i Borusewicza. Stłoczeni w piątym rzędzie, smarkający w rękawy, poza fleszami. Żałosne.
Chyba jednak znaleźli swoje miejsce w szeregu. Już nie pierwszym, drugim, a chyba nawet nie w trzecim. To po prostu nie Havle. To wyroby „czekolado-podobne”. Znów napiszę, żałosne, dodam tragiczne.
 
Spoczywaj w spokoju, Vaclavie.
Nie jestem Czechem, ale jestem dumny z tego, że do Ostravy mam nie dalej niż do Katowic.
 
Szkoda, że nie byłeś Polakiem
 
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka