Tak się składa, że od połowy grudnia ubiegłego roku obserwujemy „ostre zapalenie zaufania” w stosunku do rządu i jego rozgrywającego, Donalda Tuska.
Zaufanie , którego istotnym elementem było wygranie w październiku wyborów parlamentarnych przez PO, zostało wystawione na pierwszą tak naprawdę poważną próbę. Otóż okazało się, wbrew twierdzeniom ministra Arłukowicza, że leki refundowane jednak zdrożeją w bilansie ogólnym. Późniejsze tłumaczenia ( po przyłapaniu na kłamstwie), że uzyskane pieniądze zostaną przeznaczone na „poprawę usług medycznych” były kolejną nieścisłością, bo na ową domniemaną „poprawę” mają się złożyć klienci aptek wbrew swej woli i wbrew zasadom systemu, w którym i tak opłacają składkę zdrowotną.
Dzisiejsze zamieszanie związane ze sprawą „ACTA”, przykryło kolejną decyzję rządu o zmianie zasad waloryzacji emerytur w 2012 roku. Ustawę bez rozgłosu podpisał dziś prezydent Komorowski, kierując ją jednocześnie do TK. Przypomnę, że jeszcze pół roku temu, premier w programie u T.Lisa zarzekał się, że dopóki on będzie premierem, to nie zamachnie się na obniżenie emerytur ( można wyszukać w sieci, póki wolno). Stało się inaczej, bo zgodnie z nowymi zapisami wszyscy, którzy pobierają emeryturę w wys. powyżej 1600 zł netto – stracą.
Dziś też odbyła się konferencja premiera, na której zapewniał solennie, że podpisanie umowy ACTA nie skutkuje niczym negatywnym oraz nic nie zmienia w naszej wirtualnej , sieciowej rzeczywistości.
Mógłbym napisać o prowadzeniu śledztwa smoleńskiego oraz o dziesiątkach niespełnionych obietnic Donalda Tuska. Mógłbym… ale po co ?
Mógłbym napisać, że poparcie, to głównie zaufanie i wiara.
Jak się jednak tak naprawdę ma te 40 procent poparcia, do tegoż samego procentu zaufania ?
Dla mnie to klasyczne de ja vu.
Nie wiem jak ta cała hucpa z ACTA się zakończy. Młodzi ludzie w większości kierują się emocjami. Nie wiem, czy za tymi emocjami pójdzie coś więcej.
Jeżeli po raz kolejny dojdzie do „nagłych” rozmów ministra Boniego z internautami, a po tym przeczytamy, że „strony doszły do porozumienia”, to okaże się, że sensu w nas już nie ma. Staniemy się masą, pulpą.
Tu nie może być kompromisu. To trzeba po prostu wygrać.
I nie wierzmy tym, co najzwyczajniej mijają się o mile z prawdą prawie każdego dnia.
Tu nie chodzi już tylko o ACTA, bo chodzi o coś więcej.
W tych dniach zdajemy egzamin z dojrzałości i nieważne czy ktoś ma lat szesnaście, czy też sześćdziesiąt pięć.
Zdajemy ten egzamin razem, na jednej sali.
Wyniki poznamy w trakcie kolejnych wyborów. To jednak od nas zależy, kiedy się one odbędą.
Nie wierzmy sztukmistrzom i kuglarzom.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)