Wysłuchałem wczoraj naszego euro komisarza Lewandowskiego. To było wielce pouczające wysłuchanie, bo tu już nawet nie chodzi o to, czy ten Lewandowski jest tak naprawdę za, czy też przeciw. Ważne, że jest za i nawet przeciw.
Chodzi głównie o to, że jego bojkot polityczny Ukrainy jest szlachetny ze wszech miar w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, którego bojkot jest, co by nie powiedzieć, podły. Tak więc Wielka Rodzina Komisarzy Europejskich mówi ustami Lewandowskiego stanowcze „nie” podłym knowaniom narodowca Kaczyńskiego.
Nie zdziwiła mnie więc dalsza część wypowiedzi w której to Lewandowski informuje nas, że Unia Europejka kieruje się inną, szerszą optyką.
Zapewne taką samą , inna optyką kieruje się Donald Tusk rozumiejący Lewandowskiego, przypisując jednocześnie Kaczyńskiemu „samobója”.
Trafnie ujął całą tę sprawę jeden z blogerów pisząc, że „Kaczyński przejechał prętem po klatce z małpami”. Nic tak trafnie nie oddaje zamieszania w obozie władzy.
Dziś, gdy czytam, że Julia Tymoszenko zostanie przeniesiona ze szpitala więziennego do cywilnego, a jej zdrowiem zajmą się niemieccy specjaliści, zaczynam sobie wyobrażać, jak powinna wyglądać prawdziwa polityka. Gdy porównam to z przedwczorajszą wypowiedzią naszego ministra spraw zagranicznych, Sikorskiego, który mówi, że ma stały listowny kontakt z Tymoszenko oraz czerpie informacje od „kręgów zbliżonych do niej”, to zaczynam się zastanawiać, jak to w końcu jest.
Niemcy popierający bojkot Euro 2012 uczynili wielki dyplomatyczny krok do przodu. W obecnej sytuacji ta decyzja władz Ukrainy w porozumieniu z Niemcami jest przejawem skutecznego wywarcia nacisku na Janukowycza.
Można by zadać sobie proste pytanie – jakie kroki podjęła polska dyplomacja, zainteresowana całą sprawą w stopniu nie mniejszym niż Janukowycz ?
Władze polskie jak na razie stać tylko na swoisty relatywizm wyrażony ustami komisarza Lewandowskiego, który wysilił się na „owijanie w bawełnę” całej tej , jakże kompromitującej nas sprawy.
Warto w tym momencie przypomnieć sobie „rajd” Lecha Kaczyńskiego (który skrzyknął przywódców paru państw) na Gruzję, gdy Rosja była u jej bram. Kaczyński wymusił reakcję na samym Sarkozym, który podążył jego śladem via Moskwa. To te działania uratowały wtedy Gruzję.
Dziś brak na szczytach władzy ludzi , którzy potrafiliby wziąć sprawy polsko-ukraińske w momencie próby we w nasze ręce. Oddajemy pole innym w ich interesie, bo nie polskim oczywiście. Mamy pełną gębę frazesów o wiodącej roli Polski w pasie środkowoeuropejskim, a gdy przychodzi do godziny próby, to nie wiemy co nam wypada, a co nie. To jeszcze mało. Nie mamy własnej strategii ukraińskiej, bo to co wyszło w ostatnich dniach, powinno być już dawno przedmiotem naszych zabiegów dyplomatycznych.
Zasada „jakoś to będzie” , obecna w kraju od prawie, że zawsze, staje się niebezpieczną zasadą w polskiej polityce zagranicznej.
Ktoś kto się sam nie szanuje, niech nie liczy na szacunek ze strony innych.
I nie zastanawiajmy się, czy bojkot jest słuszny, czy też nie. Nie zastanawiajmy się, czy to jeszcze sport, czy już polityka.
To nie powinny być nasze dylematy, to my powinniśmy określać narrację, a przynajmniej powinniśmy próbować.
Nie dziwmy się, że politycy nie chcą jechać na Ukrainę, na której w czasie piłkarskiego święta głoduje dobrowolnie kobieta, której Polacy nie podali pomocnej dłoni, a był to nasz zasrany obowiązek.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)