Tchnęła nie taka refleksja o świecie, który ginie na naszych oczach, o świecie, który wydaje się być już czymś w rodzaju skamieniałości, którego przesłanie funkcjonuje już tylko w przekazie ludowym, którego trudno doszukiwać się na zapisanych kartach, z których to nasi dziadkowie i rodzice uczuli nas tego świata jeszcze nie tak dawno.
W dawnych czasach, kiedy prostym pytaniem było, jak żyć i jak przeżyć, kiedy płacono państwu to co należne, a państwo nie nasyłało sanepidu, nie wydawało koncesji, nie kazało znakować bydła ani nie kazało na ulepionym glinianym garnku przybijać znaku CE, nie płaciło za nieprodukowanie kapusty, a za zdrowie odpowiadała zielarka lub medyk, chłop nadwyżkę sprzedawał, kupiec towary rozwoził, a wszystko to na targu lub jakimś jarmarku i jakoś to wszystko działało. Było coś, co nie wymagało armii urzędników, straży miejskiej, policji, monitoringu.
To wszystko działało , ponieważ ludzie mieli wpojone proste, a zarazem dobre zasady. Jak było powiedziane nie kradnij, to dotyczyło to wszystkiego. Nie zabieraj panu (państwu), ale również sąsiadowi. Jeśli była zasada nie kłam, to dotyczyła tego, że nie można było kantować pana na podatku, ale również klienta sprzedając mu przeciekający dzban zapewniając, że jest super. Za złamanie tych zasad karano okrutnie i przykładnie. Dlaczego tak się działo?
W tamtych odległych czasach ludzie wyznawali zasady, najczęściej wynikały one z religii, u nas z chrześcijaństwa. Łamiąc zasady narażali się na karę jakiegoś lokalnego „sędziego” , na ostracyzm społeczny lub wykluczenie i banicję. Człowiek bał się przede wszystkim zaś Boga, bo Bóg wszystko „widział”.
Cóż mamy dziś ?
Odejście od wartości, brak prawdziwych autorytetów w państwie, brak strachu przed karą .
Wszechogarniający relatywizm wyzbywający się starej moralności powoduje rozmywanie ważnych wartości. Zabijanie morderców jest zabronione, ale już nienarodzonych dzieci nie . Okłamywać przyjaciół nie wypada, ale prowadząc interesy nieuczciwość jest nawet wskazana (chociażby reklamy) . Nie kradnij w sklepie bo cię złapią na monitoringu, ale z firmy już można skubnąć długopis, lub ryzę papieru, czy też nawet pół dniówki przesiedzieć na Faceboku lub S24 ;) .
Do tego wszystkiego dochodzi niechęć do Państwa, które stanowi złe i uciążliwe prawo. Przez to ugruntowuje się w nas przekonanie o celowości jego nieprzestrzegania lub omijania. Państwo nie jest autorytetem, próbuje zmienić to przez reklamowanie tak zwanej postawy obywatelskiej, zachowując jednak hipokryzję w działaniu, a z drugiej strony z postępuje dezawuowanie pojęcia patriotyzmu.
Wszystko to, podparte ideami neoliberalnymi, wykoślawiającymi zasady kapitalizmu i wolnego rynku, propagującymi skrajne rozwiązania gospodarcze, przy wsparciu sponsorowanych przez kapitał polityków, tworzy obraz nieuczciwej gospodarki i błędnej polityki.
We współczesnym „cywilizowanym” świecie nie ma poczucia strachu przed karą. Łagodne kary, przyzwolenie społeczne do przewinień. np. kłamstwa zwanego teraz ładnie jako „mijanie się z prawdą”, indywidualizm, zmniejszenie więzów społecznych przez co brak strachu przed ostracyzmem, no i to jakże modne odejście od religii - nie ma już poczucia, że przestępstwo „doskonałe” ktoś tam jednak z „góry” zobaczy.
Nie ma zasad, nie ma kapitalizmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)