12 czerwca Rosja obchodzi swoje święto narodowe - Dzień Rosji. Kibice z Rosji, którzy przyjadą do Polski na Euro 2012 zwrócili się z prośbą o możliwość organizacji w Warszawie marszu z okazji Dnia Rosji.
Powiem szczerze, że jest to ewenement na skalę światową. Dotychczas nigdy i nigdzie nie zdarzyło się, by podczas imprezy sportowej o zasięgu przynajmniej kontynentalnym, kibice jednego z uczestników takiej imprezy wystąpili o zgodę na taki przemarsz.
Prośba Rosjan jest co najmniej zdumiewająca, biorąc pod uwagę całkowicie apolityczny charakter Mistrzostw Europy w piłce nożnej.
Sam pomysł może budzić wiele domysłów, podobnie jak pogłoska o tym, że rosyjscy kibice mają zamiar wziąć także udział w przemarszu pod Pałac Prezydencki wraz z Jarosławem Kaczyńskim w dniu 10 czerwca.
Nasuwa się nieodparte pytanie – po co to chcą zrobić ?
Czyżby chodziło tylko o umiłowanie ich Rosji oraz o nagły przypływ empatii ?
Premier Donald Tusk jest przekonany, że marsz Rosjan z okazji Dnia Rosji będzie miał pokojowy charakter, a kibice nie będą prowokowali żadnych awantur. - Doświadczenie z wielu turniejów pokazuje, że kibice rosyjscy poza granicami Rosji zachowują się z reguły pasywnie i spokojnie - zapewnił Tusk.
Wytworzyła się więc ciekawa sytuacja, która w sposób zdecydowany podnosi stopień zagrożenia nieprzewidzianymi zdarzeniami, nie wykluczając nawet potencjalnych aktów terroru.
Rząd został postawiony już nie tylko w kłopotliwej sytuacji ale i też okoliczności takich działań ze strony rosyjskich kibiców budzą obawy o potencjalny konflikt, którego skutki trudno dziś przewidzieć.
Nie chcę pisać o swego rodzaju prowokacji, ale i to chodzi mi po głowie.
I bynajmniej nie o PIS tu chodzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)