Analizuje Rosemann na swoim blogu sondaż. Ni mniej ni więcej wiarygodny.
Ja jednak pozwolę sobie na inną, krótszą analizę.
Jeżeli wśród preferencji wyborczych „małolatów” ma być PIS i Palikot kosztem całej reszty stawki, to ja pozwolę sobie wyciągnąć zgoła inne wnioski.
W brew pozorom, taki wynik powinien głęboko martwić. Powód jest prozaiczny i znany od początków kształtowania się osobowości młodego człowieka wchodzącego w tak zwane „życie”. Dziś w większości przypadków wchodzenie w „życie” odbywa się nie za sprawą rodziców, nauczycieli, czy też dziadka i babki.
Dziś inicjacja polityczna młodzieży dokonuje się w sieci. Nie ważne , co z tego młodzi ludzie są w stanie zrozumieć, bo naturalnym jest, że nie mogą kształtować swojej wiedzy o coś, czego jeszcze nie poznali, bo po prostu nie mieli na to wystarczającej ilości czasu ani też nie ukształtowali w sobie „orientacji” politycznej, co jest zrozumiałe i bezdyskusyjne. Przecież nikt rozsądny nie da się przekonać 17-latkowi w jakimkolwiek temacie dotyczącym spraw jakichkolwiek, poza tym, że taki człowiek powie tacie – nie kochasz mamy, to twój błąd. Tu akurat być może ma rację.
Młodzi ludzie są dziś kształtowani przez media, które w sposób dowolny podsuwają im informacje w których to w sposób bynajmniej niezawoaluowany określają poszczególne zdarzenia na scenie politycznej.
Jeżeli jest skrajny PIS, to i jest skrajny Palikot. SLD to dinozaury, a PSL to skansen.
Młodzież zawsze lubiła skrajności. Świat miał być na tak, albo na nie. W zasadzie zawsze na tak – obojętnie co to „tak” miałoby znaczyć, byleby było pod hasłami radykalnymi. Dziś Świat przerósł jednak nie tylko dzieci, bo przerósł też nas samych.
A PO ?
Pozostanie im tylko to, co potrafią najlepiej – wybieranie jaj z gniazd, jak na drapieżnika przystało.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)