Nie trzeba sięgać pamięcią aż tak daleko, by sobie przypomnieć jedną z wypowiedzi byłego już ministra MSW, Milera, który tuż przed opublikowaniem raportu nazwanego jego imieniem, powiedział ni mniej ni więcej, że winnych (win) po stronie polskiej jest więcej niż po stronie rosyjskiej.
Całe śledztwo smoleńskie, które toczyło się i toczy w Polsce, nasza Prokuratura rozbiła na szereg odrębnych wątków i zapewne te wątki będą się jeszcze mnożyć w śledztwie prokuratury wojskowej .
Z pewnością nie będzie to już wątek odpowiedzialności osób administracji państwowej (wątek cywilny), który dziś prokuratura umorzyła. Reszta wątków wycięta z całości, podzieli zapewne ten sam los, co dzisiejszy wątek cywilny.
Co prawda stwierdzono nieprawidłowości w Kancelarii Premiera , ale są one tak błahe, że aż śmieszne.
Śledczy nie wykryli "żadnych znamion przestępstwa" przy organizacji lotów 7 i 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska.
Tak więc główne śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa, która dokopała się aż do z-cy szefa BOR i zapewne coś tam poniżej jeszcze znajdzie na zasadzie, że ktoś w tym samolocie opony pompował.
Cywilna prokuratura analizowała zaś wątki ewentualnej odpowiedzialności przedstawicieli rządu Donalda Tuska, ewentualnego niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez urzędników i funkcjonariuszy publicznych kancelarii prezydenta, premiera, MSZ, MON, polskiej ambasady w Moskwie.
Okazało się, że wszystko było w jak najlepszym porządku i nikomu nie zostaną postawione zarzuty. Jest więc kolejna okazja , by prezydent Komorowski wręczył kolejne medale.
A minister Sikorski może wysyłać kolejne sms-y do działaczy platformy: katastrofy nie było –STOP- samolot wylądował we mgle - STOP - nikt tego nie zauważył – STOP - pasażerowie uciekli do Mandżurii – STOP – ślad po nich zaginął.
Jednym słowem katastrofy nie było, więc jak tu mówić o winnych ?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)