Wczorajsza, niezwykle upalna sobota w Rybniku (34 stopnie w cieniu)nie przeszkodziła prezydentowi miasta do zbierania podpisów na rybnickim rynku pod projektem zmiany ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego .
Systematyczne, działające na niekorzyść samorządów zmiany w tej ustawie, których inicjatorami jest koalicja PO – PSL , budzą coraz większy opór samorządów.
W latach 2008-2011 władze centralne wprowadziły liczne zmiany ustawowe, które spowodowały zmniejszenie dochodów własnych jednostek samorządu terytorialnego. Jednocześnie przekazano gminom nowe zadania albo rozszerzono zakres dotychczas realizowanych bez odpowiedniego zabezpieczenia ich finansowania. Na podstawie szacunkowych danych, z powodu nałożenia na miasto nowych zadań i niekorzystnych zmian w ustawach, Rybnik traci ok. 20 mln zł rocznie.
W skali całego kraju, samorządy lokalne tracą ok. 8 mld złotych. Zważywszy, że zdecydowana większość samorządów jest zadłużona, taka sytuacja prowadzi do stałego podnoszenia podatków oraz ograniczania wydatków na oświatę, czy też na żłobki.
Po drugiej stronie rynku, przy stoliku zbierają podpisy przeciwnicy straży miejskiej. Na tę chwilę zebrano ponad 11 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w tej sprawie. Zbieranie podpisów potrwa do 11 sierpnia. Warto też dodać, że dotychczasowa ilość zebranych podpisów jest ilością wystarczającą do zarządzenia referendum w tej sprawie.
Likwidacji straży miejskiej przeciwny jest magistrat z prezydentem Fudalim na czele. Tym niemniej, po przeliczeniu głosów, będzie zmuszony ogłosić referendum.
Wydaje się, że losy straży miejskiej zostaną w Rybniku rozstrzygnięte na niekorzyść tej ostatniej. Straż miejska jest postrzegana zdecydowanie negatywnie przez większość mieszkańców. Problemem może się jednak okazać frekwencja referendalna.
Sam komitet zbierający podpisy, zapewnia, że zaproponuje prezydentowi likwidację straży miejskiej bez konieczności rozpisywania referendum ze wzglądu na koszt tego przedsięwzięcia – 300 tys. zł.
Prezydent będzie więc miał nie lada orzech do zgryzienia.
W sąsiednich Żorach straż miejską zlikwidowano parę lat temu. Nie nastąpiło pogorszenie stanu bezpieczeństwa, ani pogorszenie stanu zachowań obywatelskich. Wprost przeciwnie. Żory, które nie maja wpływów do budżetu z powodu eksploatacji górniczej, mogą być dla wielu gmin i miast wzorem rozsądnej polityki lokalnej.
W Rybniku doszło zaś do ewidentnych przegięć. Straż miejską wyposażono w sprzęt do nagrywania każdej interwencji, zamontowano na wielu skrzyżowaniach nie tylko monitoring, ale i czujniki prędkości pojazdów. Poustawiano szereg nowych radarów i pomimo, że policji praktycznie nie widać, to widać strażaków obsługujących te urządzenia. Patrole straży miejskiej fotografują posesje. Ciekawe w jakich celach.
To się mieszkańcom nie podoba. Mnie zresztą też.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)